Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 sierpnia 2026

[148/26] - 2086.: "Jeszcze jedno lato" Tom I


"Jeszcze jedno lato"
Tom pierwszy
Magdalena Kordel

„Czekanie, wszystko jedno na co, albo na kogo, 
to najbardziej podstępna pułapka, 
którą zastawia na nas życie.”


Gdy zostajemy rodzicami, robimy wszystko, by nasze dzieci były szczęśliwe. Oddajemy im całych siebie, nie zwracając uwagi na własne potrzeby. Gdy dzieci dorastają i opuszczają nasz dom rodzinny, bywa tak, jak u bohaterki książki „Jeszcze jedno lato”, że zostajemy sami ze swoimi myślami i życiem. 

Okładka książki „Jeszcze jedno lato” jest nieco myląca, gdyż widać na niej dwie młode kobiety. Tymczasem bohaterka jest w wieku mocno dojrzałym, czyli nieco ponad sześćdziesiąt lat, ale nie ma dokładnej Bez względu jednak na ten szczegół, jest to opowieść o samotności, niejako na własne życzenie. Obecne życie Lilianny to efekt jej wyborów, nie tylko tych dokonanych w przeszłości, ale też w dorosłym życiu. Kiedyś zdecydowała się na pewne rozwiązanie, które zaproponował jej Robert, będący wówczas w podbramkowej sytuacji. To pozwoliło jej odciąć się od toksycznej matki, ale z kolei to sprawiło, że nie poczuła się w pełni szczęśliwa. Konsekwencje tego odczuwa do dziś, będąc samotną kobietą tęskniącą ciągle za córką, która na to nie zasługuje. Ale ona tego nie widzi.

Pani Kordel przede wszystkim skupiła się na konsekwencjach podejmowanych decyzji Lilianny w młodości, ale też tych, gdy nie zrobiła nic, by coś zmienić. Dała się stłamsić despotycznej matce i ta postawa ofiary toksycznej relacji tkwi w niej nawet teraz, w dorosłym życiu. Wciąż uważa siebie za nijaką, co wyraża chociażby strojem, szarym, bez gustu, tak by nie wyróżniać się w tłumie. Muszę przyznać, że mnie taką postawą podległą innym denerwowała, bo osobiście nie lubię ograniczeń, a takie tłamszenie czyjejś osobowości właśnie takim ograniczeniem jest.

Autorka świetnie nakreśliła jej postać opisując jej stan mentalny i emocjonalny. To kobieta, która zapomniała jak żyć w pełni, będąc najpierw tłamszoną w dzieciństwie przez matkę, a potem przez córkę. Pokazuje różne sytuacje z przeszłości Lilianny, które wpłynęły na jej osobowość i obecną rzeczywistość.  Przez lata wykonywała to, czego od niej oczekiwano, najpierw jako córka, później jako żona i matka. To pokazuje, jak mocno pewne schematy wyniesione z domu mogą zostać w człowieku i jak trudno się od nich uwolnić. Szczególnie wychowanie przez despotyczną matkę, a potem zawarte w przeszłości decyzje i narzucone normy zachowania wpływają na dorosłość. Postawa Lilianny jest asekuracyjna, podporządkowująca się i przez to była dla mnie irytująca. Pojawia się pytanie o to, czy powinno się angażować w pełni i zapominać o sobie mając na względzie dobro innych osób. Dopiero pojawienie się w jej życiu nowych osób (i nie tylko osób), zaczyna burzyć ten uporządkowany, ale jednocześnie bardzo smutny świat.

Historia zawarta w książce „Jeszcze jedno lato” była dla mnie niepełna. Zabrakło mi chociażby rozwinięcia realizacji umowy, jaką Lilka zawarła z Robertem. jNie zdradzę tutaj za dużo, ale jest o tym zbyt mało, epizodycznie, w formie wspomnień, ale bardziej opisowo, więc nie wniknęłam w tę sytuację w ogóle. Podobnie mam z postacią Irki, która jest przykładem córki, jakiej chyba żadna matka nie chciałaby mieć. Również ta kwestia jest zbyt mało wyeksponowana, bo byłam ciekawa, dlaczego jest ona taka wredna. Przecież taki charakter nie bierze się znikąd.

Przeciwwagą dla córki Lilianny jest sąsiad – młody człowiek, Julek, którego postawa wobec własnej matki jest godna uznania. Z kolei przyjaciółka naszej bohaterki – Helena i jej dwie siostry to przykład kobiet po sześćdziesiątce, które wzbudzają sympatię, nawet zbyt bogobojna i pruderyjna Stefania. Te trzy energiczne kobiety są kontrastem dla postawy Lilianny. Wprowadzają do fabuły energię i lekki humor. To jakby trzy barwne kwiaty, które nie poddają się wiekowi i mają w sobie mnóstwo dobrych wibracji.

"Jeszcze jedno lato" to historia, która porusza serce, ale też sprawia, że chciałoby się potrząsnąć Lilianną, która żyje z dnia na dzień w ciągłym oczekiwaniu, w monotonnym rytmie, w szaro burym nastroju i samotności. Na szczęście powoli zaczyna do bohaterki docierać smutna i gorzka prawda jak naprawdę wygląda jej życie. Wydaje się, że jest już za późno, by coś zrobić, ale finałowe sceny pokazują, że czasami trzeba wstrząsu, spotkania odpowiednich osób, by w końcu coś w życiu zmienić. Na to nigdy nie jest za późno. Bardzo jestem ciekawa, jak dalej potoczy się życie bohaterki, u której pojawiły się jaskółki nadziei na dobre zmiany. Na okładce książki nie ma informacji, że to pierwszy tom tej historii, ale jej zakończenie jest otwarte i sugeruje ciąg dalszy.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 

Wydanie: I
Data premiery: 12.08.2026r.
Ilość stron: 316
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 144x205 mm
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 978-83-8427-153-7
Moja ocena: 5/6

piątek, 31 lipca 2026

[136/26] - 2074.: „Wyrwana z przepaści”



„Wyrwana z przepaści”
Irene Sturm

„Uderzenie się goi wcześniej czy później, 
ale słowa na długo pozostają w pamięci…”

Czasami już sam tytuł książki podpowiada, jakiej historii możemy się spodziewać. „Wyrwana z przepaści” brzmi jak opowieść o walce z przeciwnościami losu, bólu, ale także nadziei na lepsze jutro. Z takim nastawieniem rozpoczęłam lekturę najnowszej książki Irene Sturm.

Jarka swoje dotychczasowe życie poświęciła nauce, więc gdy dostała propozycję pozostania na uczelni jako pracownik naukowy, nie wahała się ani chwili. Po obronie habilitacji dostała możliwość wyjazdu do Stanów Zjednoczonych w ramach wymiany naukowej.  Wkrótce do kraju za wodą lecą pozostałe bohaterki, ale każda z innego powodu.

„Wyrwana z przepaści” to spokojna, niespieszna opowieść o kobietach, które po życiowych zawirowaniach próbują odnaleźć własną drogę i zbudować dla siebie bezpieczną przyszłość. Autorka skupia się na losach trzech spokrewnionych bohaterek sióstr Orszi i Nerysy oraz ich kuzynki o imieniu Jarka. 

Powieść ma  kameralny charakter i właściwie jest opowiadaniem, gdyż nie jest zbyt obszerna.  Liczy sobie zaledwie 100 stron, ale wydrukowana małą czcionką sprawia, że jest dużo tekstu. Pani  Irene Sturm nie stawia w niej na spektakularne zwroty akcji, lecz na ukazanie tego, czego doświadczyły bohaterki i jak potoczyły się ich losy dalej. Robi to w specyficzny sposób, dla mnie nieco chaotyczny i zbyt suchy, bez emocji. Tytuł wskazuje na jakąś poruszającą historię, bardziej dramatyczne sceny, wgłębienie się w psychikę, ale nic z tych elementów nie było wyczuwalne. Raczej wszystko przebiega w formie przedstawienia wydarzeń poprzez rozmowy między Jarką i Orszi, oraz listy wysyłane do Orszi przez Nerysę. 

Niestety, po lekturze pozostał u mnie niedosyt i muszę przyznać, że książka mnie rozczarowała. Tytuł „Wyrwana z przepaści” sugeruje historię pełną silnych emocji, trudnych doświadczeń i wewnętrznych przemian bohaterek. Spodziewałam się opowieści, która pozwoli mi głębiej wejść w ich świat i lepiej zrozumieć to, co przeżyły. Tymczasem emocje zostały nakreślone bardzo oszczędnie, przez co trudno było mi w pełni zaangażować się w ich losy.

Autorka nie poświęca też wiele miejsca opisom. Brakuje szerszego wprowadzenia do poszczególnych sytuacji, a informacje o bohaterkach są podawane bardzo skąpo. Właściwie nie wiemy, jak wyglądają, ile mają lat ani wielu innych szczegółów, które pomogłyby lepiej je poznać. Wszystko zostało przedstawione w bardzo oszczędnej formie, co sprawiło, że nie potrafiłam nawiązać z bohaterkami bliższej więzi.

Dodatkowo zmieniająca się narracja wprowadzała pewne poczucie nieuporządkowania. Przeskoki między narracją pierwszo- i trzecioosobową nie zawsze były dla mnie płynne, przez co momentami lektura stawała się trudniejsza w odbiorze. Liczyłam na bardziej emocjonalną, dopracowaną pod względem psychologicznym historię, która pozwoliłaby mi mocniej przeżyć losy bohaterek. Niestety tym razem nie znalazłam w tej opowieści tego, czego oczekiwałam.

Miałam już okazję przeczytać jedną książkę pani Irene Sturm pt. „Malachitowy bursztyn”, w której dominującym elementem były dialogi. Teraz jest podobnie, bo to one są osią fabuły z których wysnuwa się historia o trzech kobietach, które pragną po prostu być szczęśliwe.  


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z w wydawnictwem



Wydanie: I
Data premiery: 29.04. 2026
Ilość stron 104
Okładka: miękka
Wymiary: 148 x 210 mm
ISBN 978-83-8011-615-3
Wydawnictwo WFW
Moja ocena: 3/6

czwartek, 2 lipca 2026

[122/26] - 2060.: "W raju kwitną jabłonie"



"W raju kwitną jabłonie"
Ewelina Miśkiewicz

„Życie nie byłoby tym, czym jest, gdyby stanowiło 
jedynie pasmo permanentnego szczęścia.”

Wyobraźcie sobie, że budujecie dom w pięknym miejscu. Każde drzewo w ogrodzie sadzicie własnymi rękami, znacie każdego sąsiada i myślicie, że spędzicie tam całe życie. Pewnego dnia dowiadujecie się jednak, że wasza miejscowość zniknie z mapy. To scenariusz bardzo realny, bo tak wydarzyło się w Machowie koło Tarnobrzega.

Dziś Machów jako wieś już nie istnieje, gdyż w latach 70. i 80. XX wieku jej teren był silnie eksplorowany przez odkrywkową kopalnię siarki. Gdy zakończyły się prace wydobywcze, przeprowadzono rekultywację, a w miejscu wyrobiska powstało Jezioro Tarnobrzeskie zwane na początku Zalewem Machowskim. Od 1976 roku obszar dawnego Machowa został włączony do miasta Tarnobrzeg stanowiąc jego dzielnicę.

Ten fakt stał się dla autorki książki „W raju kwitną jabłonie” podstawą do napisania przejmującej historii rodziny Machów, której losy to przykład dziejów dawnych mieszkańców wsi i ich dramatów. Na ich przykładzie pokazuje, jak wkraczające inwestycje potrafiły wywrócić dotychczasowe życie ludzi, którzy musieli na nowo budować swój świat.

niedziela, 21 czerwca 2026

[111/26] - 2049.: "Cypryjskie meze"


"Cypryjskie meze"
Jolanta Kosowska

„Życie jest za krótkie na dyrdymały. 
Warto je spędzić po swojemu, 
realizując plany i własne marzenia.”

Powieści o odkrywaniu rodzinnych tajemnic i poszukiwaniu własnej tożsamości od lat cieszą się dużą popularnością. Czasami przypadkowo odnalezione zdjęcie, stary dokument czy pozornie nieistotna pamiątka potrafią stać się początkiem niezwykłej podróży w głąb rodzinnej historii. Poszukiwanie własnych korzeni to nie tylko odkrywanie faktów z przeszłości, ale także próba zrozumienia siebie i odpowiedzi na pytanie, jak wydarzenia sprzed wielu lat wpływają na kolejne pokolenia. Właśnie wokół tego motywu została zbudowana powieść „Cypryjskie meze”, w której rodzinne tajemnice splatają się z dramatycznymi wydarzeniami z historii Cypru, prowadząc bohaterkę do odkrycia prawdy o sobie i swoich bliskich.

Historia rozpoczyna się we Wrocławiu, gdzie mieszka Hanka Kubacka. Od dziesięciu lat, po śmierci ukochanego męża Konrada, samotnie mierzy się z codziennymi problemami, co szczególnie widać w dniu, w którym ją poznajemy – pełnym niepowodzeń i trudnych emocji.

Wsparciem dla Hanki jest jej córka Ewelina - studentka historii sztuki, zafascynowana Grecją i Cyprem, gdzie niedawno przebywała w ramach programu Erasmus. Zachwycona wyspą namawia matkę na wyjazd, który miałby pomóc jej nabrać dystansu i na nowo cieszyć się życiem. Zanim jednak dowiemy się, czy Hanka przyjmie tę propozycję, narrację przejmuje Ewelina, cofając się o cztery miesiące. I właśnie wtedy rozpoczyna się główny wątek powieści – odkrywanie własnych korzeni.

Opiekując się osiemdziesięcioletnią panią Zofią, przygotowującą się do przeprowadzki do Gdańska, Ewelina odnajduje fotografię z 1974 roku przedstawiającą Warosię – dawny luksusowy kurort, dziś opuszczoną dzielnicę Famagusty i symbol podziału Cypru. Wśród pamiątek znajduje również menu z restauracji „Narodziny Afrodyty”. Niechętnie wracająca do przeszłości pani Zofia opowiada jej historię kilkuletniej Eleni, cypryjskiej dziewczynki, którą opiekowała się w 1974 roku.

Ten wątek pokazuje okoliczności, które doprowadziły do tego, że Ewelina zaplanowała wyjazd na Cypr. Początek w ogóle na to nie wskazywał. Wydawało się, że to Hanna będzie główną bohaterką i wokół niej będzie się wszystko toczyć, a tymczasem przez większą część powieści uwaga skupia się na Ewelinie i jej pobycie na Cyprze, gdzie próbuje rozwiązać zagadkę związaną z menu z Warosi oraz małej dziewczynki Eleni.

To kolejna powieść pani Jolanty Kosowskiej, która wraz z opowiadaną historią, zabiera nas w kolejny region Europy, pokazując jego uroki, historię, ludzi, obyczaje i krajobrazy. Z jej napisanymi opowieściami byłam już w Chorwacji (, w Portugalii ("Szalone Porto"), we Włoszech ("Wielkie włoskie wakacje" i "Déjà vu"), na Maderze ("Madeira") i w Pradze ("Sobie pisani"). Tym razem miejscem akcji jest urokliwy Cypr, ale nie jest on jedynie  pięknym tłem. Wpleciona w fabułę tragiczna przeszłość kraju, która wciąż żyje w ludzkiej pamięci.

Początek wskazywał raczej na typowy romans w Cyprem w tle, ale to, jak potoczyła się ona dalej, wyszło całości na plus. Tutaj Cypr jest tłem, ale o innym charakterze. Autorka przekazuje ciekawostki na temat Cypru, prawa tam panującego, potraw i zwyczajów, ale przede wszystkim dramatycznych wydarzeń, jaki miały miejsce w 1974 roku. To dzieje, o których nie każdy wie, a przecież wówczas była to tragedia wielu mieszkańców wyspy.

Czytałam tę książkę z zainteresowaniem, gdyż autorka potrafi swoim stylem przyciągnąć uwagę oryginalnym rozwojem sytuacji. Czyni to w bardzo przystępnym i płynnym stylu, zarówno pod względem konstrukcji fabuły, jak i sposobu prowadzenia narracji. Snuje swoją opowieść spokojnie i konsekwentnie, stopniowo wprowadzając kolejne wątki dotyczące zarówno teraźniejszości, jak i wydarzeń z przeszłości. Nie ma tu wprawdzie nagłych zwrotów akcji, ale jest w niej zdarzeń, które zaskakują, pokazując zawiłość ludzkich losów.

Powieść została napisana z wykorzystaniem narracji pierwszoosobowej. Początkowo historię poznajemy z perspektywy Hanny Kubackiej, jednak po pewnym czasie głos przejmuje jej córka Ewelina, która cofa się o cztery miesiące i opowiada o wydarzeniach poprzedzających ich spotkanie. Taki zabieg narracyjny pozwala stopniowo odkrywać kolejne tajemnice i lepiej zrozumieć powiązania między bohaterami

Tytuł powieści „Cypryjskie meze” można odczytywać nie tylko dosłownie, jako nawiązanie do lokalnej kuchni i kultury, ale też jako znaczenie symboliczne. Meze to bowiem zbiór wielu małych dań, z których każde smakuje inaczej, a dopiero razem tworzą pełnię doświadczenia. Podobnie skonstruowana jest historia opowiedziana w tej powieści, gdzie z pozoru oddzielne losy, wspomnienia, niedopowiedzenia i fragmenty przeszłości stopniowo układają się w spójną opowieść o rodzinie, tożsamości i bolesnych doświadczeniach sprzed lat. Inne znaczenie wybrzmiewa na koniec tej historii, że cypryjskie meze to jak wspomnienie wszystkich naszych bliskich, tych, którzy byli i tych którzy wciąż są z nami. Każdy z nich wnosi do naszego życia swoją własną historię, która z naszą tworzy wspólną całość. Jedno bez drugiego nie mogłoby istnieć.


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data premiery: 26.05.2026r.
Ilość stron: 264
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-579-9
Wydawca: Zaczytani
Moja ocena: 5/6


niedziela, 7 czerwca 2026

[103/26] - 2041.: "Co przyniesie jutro"


"Co przyniesie jutro"
Mélissa Da Costa

"Życie to ruch, działanie"

Często żyjemy w przekonaniu, że zawsze będzie jeszcze okazja na rozmowę, spotkanie, pojednanie czy powiedzenie komuś, jak bardzo jest dla nas ważny. Odkładamy te rzeczy na później, zajęci codziennymi obowiązkami i własnymi sprawami. Tymczasem życie bywa nieprzewidywalne, a ludzie, których kochamy, mogą odejść szybciej, niż jesteśmy gotowi to przyjąć. Uświadamia to powieść "Co przyniesie jutro".

To miał być zwykły dzień spędzony z ukochanym mężem. Lato właśnie się zaczynało, był pierwszy jego dzień, który zmienił wszystko. Cały dotychczasowy świat Amande runął niczym domek z kart.  Od tamtej pory nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości i dlatego wyjeżdża do Owernii i tam wynajmuje stary dom stojący na odludziu. Należał on kiedyś do starszej kobiety - pani Hugne, która zmarła trzy lata temu. 


Dzień mija za dniem, które Amande nazywa słońcami i tych słońc mija wiele, zanim ponownie światło zajrzy zarówno do wnętrza budynku, jak i do jej duszy.  Przełomowym wydarzeniem okazuje się znalezienie starych kalendarzy,  których poprzednia właściciela notowała plan prac w ogrodzie, swoje przepisy kulinarne, zapiski o pogodzie, ale też spostrzeżenia i myśli. Niepozorne notatki stają się dla niej czymś w rodzaju drogowskazu. Pomagają jej na nowo spojrzeć na świat i dostrzec piękno ukryte w prostych, codziennych chwilach. Ważną rolę odegrał też pewien kot, który najpierw został przez bohaterkę potraktowany niezbyt dobrze. Powoli zaczyna zwracać uwagę na ogród, zmieniające się pory roku, zapach ziemi po deszczu czy pierwsze kwiaty pojawiające się po zimie. 

Początkowo w tej książce niewiele się dzieje. Nie ma nagłych zwrotów akcji ani dramatycznych wydarzeń. Obserwujemy przede wszystkim kobietę próbującą poradzić sobie z ogromnym bólem po utracie ukochanej osoby i życia, które znała. I właśnie w tym tkwi siła tej powieści. Mélissa Da Costa pokazuje żałobę taką, jaka często jest naprawdę – cichą, powolną, pełną dni, które trzeba po prostu przetrwać. Nie przyspiesza procesu zdrowienia swojej bohaterki i nie oferuje łatwych rozwiązań. Pozwala jej przeżywać smutek, złość, tęsknotę i bezradność, dzięki czemu wszystko wydaje się niezwykle prawdziwe.

Z biegiem czasu Amande zaczyna jednak dostrzegać, że nie da się całkowicie odciąć od świata. Choć początkowo unika ludzi, stopniowo otwiera się na tych, którzy pojawiają się na jej drodze. Autorka pięknie pokazuje, jak ważna jest obecność drugiego człowieka, nawet jeśli wydaje nam się, że najlepiej poradzimy sobie sami. Czasem wystarczy czyjaś życzliwość, rozmowa albo zwykła obecność, by zrobić pierwszy krok naprzód. Natura odgrywa w tej historii ogromną rolę. To właśnie ona przypomina Amandzie, że wszystko ma swój czas, wzrost, rozkwit, przemijanie i odradzanie się.



„Co przyniesie jutro” to książka, której nie da się czytać szybko. Nie ma w niej nagłych zwrotów akcji, szybkiego tempa. Autorka skupia naszą uwagę na emocjach, atmosferze i refleksjach. To jedna z tych historii, przy których zwalniamy bieg myśli, zatrzymujemy się na chwilę i zaczynamy zastanawiać nad tym, co naprawdę jest ważne.  

Bardzo podobało mi się, jak autorka podkreśla znaczenie natury, bliskości drugiego człowieka i odnajdywania nowego celu w życiu. Czytanie tej powieści było jak zrobienie kroku wstecz od codziennego pośpiechu. To była przyjemność zanurzyć się w jej lekturze i stylu w jakim jest napisana. Jest w niej spokój, refleksja i przekaz, że  szczęście często kryje się w najprostszych rzeczach. Przypomina o uniwersalnej prawdzie, że wszystko w życiu wymaga czasu i cierpliwości. Nie da się przyspieszyć gojenia ran ani zmusić serca, by szybciej zyskało spokój. Można jednak każdego dnia zrobić mały krok naprzód i nauczyć się żyć mimo bólu. 

„Co przyniesie jutro” to piękna, wzruszająca opowieść o stracie, uzdrawiającej sile natury, ludzkiej wytrwałości i o tym, że czasem trzeba pozwolić sobie przeżyć ból, aby móc znów naprawdę żyć. Pani Mélissa Da Costa potrafi przekazać w jednej historii niezwykle szeroką gamę emocji. Od rozdzierającego smutku i rozpaczy, przez melancholię, tęsknotę i niepewność, aż po radość, wdzięczność i poczucie spełnienia. Wszystko to zostało przedstawione z ogromną wrażliwością i wyczuciem. Pokazuje, że nawet po największym cierpieniu można odnaleźć światło i sens. To powieść smutna, momentami bardzo bolesna, ale jednocześnie ciepła, budująca i dająca nadzieję. Pokazuje, że powrót do życia po stracie nie jest łatwy, ale jest możliwy. Trzeba tylko pozwolić sobie na czas żałoby, ale nie może ona trwać wiecznie. Autorka napisała bardzo wrażliwą i poruszającą historię, która skłania do refleksji, pobudza zmysły i serce, przypominając, że po każdej zimie prędzej czy później przychodzi wiosna.


Książkę przeczytałam w ramach współpracy 
z  PRart Media Bogna Piechocka
i wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery:  06.05.2026r.
Ilość stron: 352
Wymiary:155x235 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginału: Les lendemains
Tłumaczenie: Adriana Celińska
ISBN 978-83-8367-874-0
Wydawnictwo: Znak Literanova
Moja ocena: 5/6



piątek, 5 czerwca 2026

[101/26] - 2039.: "Mroczna strona mojego życia"


"Mroczna strona mojego życia" 
Anna Makos

"Czasami człowiek ma dość, 
ale nie znajduje siły, żeby prosić o pomoc"

Czasem życie przytłacza tak, że nie widać jego pozytywnych stron. Codzienność wkrada się w szarościach tak, że można poczuć marazm i zapomnieć o swoich potrzebach, zwłaszcza gdy zostaje się samemu z problemami. Wtedy człowiek działa jak na autopilocie, odkładając swoje pragnienia, odczucia i marzenia na bok. Tak jest z bohaterką książki "Mroczna strona życia". Jej życie to stąpanie po grząskim gruncie. 


Dziesięć lat temu u jej mamy stwierdzono alzheimera, więc każdy dzień to dla bohaterki wyzwanie, mierzenie się z ogromną odpowiedzialnością, zmęczeniem oraz poczuciem osamotnienia, które często towarzyszy opiekunom osób przewlekle chorych. Autorka z premedytacją nie ujawnia imienia bohaterki. Wiadomo jedynie, że zaczyna się ono na literkę "A". Pisze o jej przeżyciach tak, jakby sama tego doświadczyła. 

Pani Anna Makos napisała historię bardzo prawdziwą, czasami bolesną, ale przez to niezwykle poruszającą. Autentyczność, to niewątpliwie największa siła książki. Nie ma tu upiększeń ani łatwych rozwiązań. Jest za to codzienność, z którą może identyfikować się wiele osób, które opiekują się bliskimi kosztem siebie. Autorka świetnie pokazuje, jak cienka bywa granica między troską a wyniszczeniem. 


Bardzo spodobała mi się kreacja głównej bohaterki. Nie jest ani nieskazitelną bohaterką, ani osobą, którą łatwo oceniać. Popełnia błędy, czasem podejmuje decyzje pod wpływem emocji, bywa uparta i zamknięta na pomoc. Dzięki temu wydaje się prawdziwa. Jej rozterki i wewnętrzne konflikty są wiarygodne, a wiele sytuacji skłania do zastanowienia się, jak samemu zachowałoby się na jej miejscu.

Najtrudniejsze jest jednak to, że nie potrafi dopuścić do siebie myśli o pomocy. Jest przekonana, że nikt nie zaopiekuje się matką tak dobrze jak ona. Może liczyć na wsparcie przyjaciółki Joli i terapeutki, ale wciąż tkwi w poczuciu obowiązku które odbiera jej siły oraz radość życia. 

Ścieżki przeznaczenia sprawiają, że na drodze bohaterki pojawia się pani Joanna, kobieta pełna empatii, cierpliwości i naturalnego daru opieki nad starszymi osobami. Przez chwilę wydaje się, że to właśnie ona stanie się podporą w trudnym czasie. Jednak los, jakby na przekór, stawia kolejny mur. Niespodziewane wydarzenie sprawia, że Joanna również nie może już pomóc.


Pozostaje jeszcze dom opieki, ale sama myśl o nim budzi w bohaterce sprzeciw tak silny, że nie dopuszcza tej opcji nawet w rozmowach. Pozostaje znowu poszukać kogoś do pomocy. Pojawia się Barbara, która sprawia bardzo pozytywne wrażenie, a nawet wydaje się być zbyt idealna.  Mimo to bohaterka czuje niepokój. Coś w zachowaniu Barbary, w jej spojrzeniu lub sposobie bycia, nie daje jej spokoju. Pozorna równowaga, którą próbowała odbudować, zaczyna chwiać się jeszcze bardziej, gdy w jej życiu niespodziewanie pojawia się dawny partner. Powrót mężczyzny otwiera stare rany, ale też budzi tęsknotę za bliskością, której tak długo sobie odmawiała. Córka schorowanej kobiety zaczyna balansować na cienkiej granicy między pragnieniem oparcia a lękiem przed kolejnym zranieniem. W świecie, który wymyka się spod kontroli, musi zdecydować, komu zaufać i pojawiaj się pytanie, czy potrafi zaufać jeszcze komukolwiek.

Pani Anna Makos porusza w swojej powieści tematy trudne ale bardzo życiowe; Opisuje codzienność osób opiekujących się bliskimi bez upiększeń i zbędnego dramatyzowania. Widać zmęczenie, frustrację, poczucie osamotnienia, ale też ogromną miłość i oddanie. Pokazuje za to jak trudno jest przyznać się do bezradności oraz jak wielką odwagą bywa decyzja o zmianie. 


Książka nie ma jednak tylko i wyłącznie przytłaczającego charakteru, gdyż dzieli się na dwie różne części. W każdej z nich widzimy inną drogę życia bohaterki. W pierwszej Anna mówi o zwykłym dniu, gdzie trzeba opiekować się chorą mamą. Jest tam dużo bólu, bezsilności i zmęczenia. Pani Makos dobrze pokazuje trudny czas, gdy trzeba zajmować się kimś, kto powoli przestaje pamiętać i traci kontakt ze światem. Pisarka potrafi oddać duszną, codzienną atmosferę, która sprawia, że życie skupia się tylko na opiece nad bliską osobą. Druga połowa książki ma nieco inny klimat, gdyż opowiada o podnoszeniu się z trudnych doświadczeń, by znowu zacząć żyć pełnią życia. Jest bardziej radosna, dająca nadzieję, że jeszcze wszystko ułoży się jak najlepiej. ma nawet lekko metafizyczny charakter, gdyż los styka ją z szeptunką. 


„Mroczna strona naszego życia” to opowieść o kobiecie, która zbyt długo nosi ciężar  obowiązków związanych z opieką nad chorą matką, ale też o wychodzenia z marazmu życiowego, poznawanie siebie i szukanie swego miejsca na ziemi. Pani Anna Makos dała odczuć przytłaczający balast, który dźwiga bohaterka, ale też jaśniejszą stronę jej życia.  Prowadzi nas przez świat pełen uczuć, samotności i wewnętrznych dylematów. Jedyne, co było dla mnie niezrozumiałe, to decyzja podjęta w ostatnich epizodach, ale nie napisze o co chodzi. Autorka napisała poruszającą historię kobiety, która przez lata stawia potrzeby innych ponad własne aż w końcu zaczyna tracić siebie. W bardzo sugestywny i emocjonalny sposób pokazuje jak cienka bywa granica między poświęceniem a zatraceniem oraz jak trudno zaufać innym i sobie gdy życie wystawia nas na kolejne próby. Przypomina w tym momencie, że trzeba zatroszczyć się o najbliższych, ale ta troska nie powinna oznaczać rezygnacji z siebie. 

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z autorką
Jej profil na FB [TUTAJ]

Wydanie: Pierwsze
Data premiery: 27.02.2026r.
Wymiary: 130x210 mm
Liczba stron: 290
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-8423-277-4
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 5/6



poniedziałek, 25 maja 2026

[93/26] - 2031.: "Błękitne koperty"


"Błękitne koperty"
Marta Jednachowska

„Nasze problemy nigdy nie są wyodrębnione, zawsze są częścią nas samych”

Często szukamy znaków i rad, które powiedzą nam, co robić. Chcemy wierzyć, że ktoś inny wie więcej o przyszłości i pomoże nam nie popełnić błędu. Ale to my sami musimy wybrać i ponieść skutki tego, co zrobimy, o czym przekonała się bohaterka książki  „Błękitne koperty” , 


Bohaterką jest dwudziestoośmioletnia Łucja, kobieta, która pozornie ma wszystko, by czuć się szczęśliwą. Ma uporządkowane życie: jest młoda, zdrowa, ukończyła studia graficzne i pracuje w renomowanym wydawnictwie, gdzie tworzy ilustracje do książek dla dzieci. Mieszka z narzeczonym, którego kocha z wzajemnością. Nie mają problemów finansowych. A jednak poznajemy ją w momencie, gdy siedzi w gabinecie psychoterapeutycznym. A jednak zdiagnozowano u niej zaburzenia lękowe z napadami paniki. Od roku przyjmuje leki przeciwdepresyjne, lecz nie widać żadnej poprawy. Łucja zmaga się z wewnętrznymi problemami: często czuje się źle, doświadcza nieuzasadnionego lęku, budzi się zmęczona, nie czuje się bezpieczna ani w tłumie, ani samotnie w domu. Pojawiają się też halucynacje — ma wrażenie, że dzieją się rzeczy, które nie mają miejsca. Objawy te skutecznie odbierają jej spokój i możliwość normalnego funkcjonowania.

Główna akcja rozgrywa się w roku 2025, ale co pewien czas cofamy się w przeszłość, by poznać epizody związane z tajemniczymi listami – zawsze w błękitnej kopercie, które Łucja otrzymuje odkąd skończyła dwanaście laty. Każdy list zaczyna się od słów „Droga Lucy!”, co początkowo wzbudza zdziwienie zarówno dziewczynki, jak i nasze, bo przecież bohaterka ma na imię Łucja. Każdy list podpisany jest „Przyjaciółka” i wydaje się, że pisząca osoba wie o adresatce wszystko, nawet to, co wydarzy się w ciągu najbliższego roku.


„Błękitne koperty” to druga samodzielna książka tej pisarki, po tym jak zadebiutowała powieścią „Toskański ślub”, który sygnowała tylko swoim nazwiskiem, już bez współudziału pani Jolanty Kosowskiej. Okazało się, że świetnie sobie radzi w tworzeniu fascynujących historii i podobnie jest z jej najnowszą opowieścią.

Pani Marta Jednachowska ma styl skłaniający do czytania, gdyż opowiada historię lekko, płynnie, wciągający oraz spójny styl i ciekawy pomysł na fabułę. Pomysł jest oryginalny z zaskakującymi zwrotami akcji i ważnymi zagadnieniami wziętymi z życia. Akcja biegnie dosyć wartko, nie ma nudnych opisów, bo nawet wewnętrzne dylematy bohaterki wzbudzają emocje.  Wątek listów przepowiedniami i wskazówkami nadaje całości nieco tajemniczości i wzbudza ciekawość i jest istotnym elementem powieści.


Autorka w interesujący sposób kreśli portret bohaterki, odsłaniając jej problemy, relacje rodzinne, związek z narzeczonym oraz sposób, w jaki postrzega własne życie. Konstrukcja fabuły opiera się na sesjach terapeutycznych, podczas których bohaterka, mówiąc w pierwszej osobie, stopniowo ujawnia swoją historię.  Zamiast rozbudowanych opisów, informacje o bohaterce pojawiają się naturalnie w dialogach z terapeutką. Wychodzą przy tym różne kwestie i problemy, w tym zagadnienie toksycznej relacji, w której ofiara nie dostrzega zagrożenia dla własnej wolności. Bardzo trafnie autorka ukazuje sposób myślenia osoby uwikłanej w związek z partnerem o narcystycznych cechach, jej zachowania, postawy oraz to, jak długo po zerwaniu w umyśle pozostają utrwalone schematy.

Istotnym elementem fabuły jest także wątek listów z przepowiedniami, które nadają historii tajemniczości i wzbudzają ciekawość. Zawarte w nich wskazówki i mądrości podkreślają, że niezależnie od tego, czy ktoś próbuje przewidzieć naszą przyszłość, ostateczne decyzje zawsze należą do nas. Bohaterka początkowo traktuje listy jako ograniczenie swojej woli, choć w rzeczywistości są one jedynie radami – w przeciwieństwie do działań Przemka, który faktycznie tę wolę tłamsi. Z czasem bohaterka zaczyna dostrzegać manipulacje narzeczonego, a odkrycie drugiego dna relacji z Przemkiem okazuje się szczególnie zaskakujące.

Historia pochłonęła mnie od początku swoją wciągającą, pełną wydarzeń fabułę, ale też skłaniającą do przemyśleń. W listach bowiem zawartych jest wiele mądrych słów i wskazówek, które dla Łucji stanowiły rodzaj wskazówek  i dobrych rad, które ona nie raz traktuje jak ograniczenie jej woli. Ciekawe, że widzi to w listach, a nie dostrzega manipulacji i ograniczeń ze strony otaczających ją osób. 


"Błękitne koperty" to opowieść o tym, jak można odzyskać kontrolę nad sobą. Autorka stworzyła historię, która ciekawi nie tylko zagadką błękitnych listów. Opisała też trudne relacje i pokazuje, jakie mogą być skutki złych decyzji i manipulacji. Pisze łatwo i prosto, przez co można zanurzyć się w jej słowa i śledzić emocje bohaterki. 

Muszę przyznać, że z dużą ciekawością podążałam ku końcowi, szczególnie chcąc poznać wyjaśnienie tajemnicy listów. W pierwszej chwili zakończenie wydało mi się dziwne, wręcz bezsensowne — jakby niczego nie wyjaśniało, jakby było mało przekonujące. Spodziewałam się logicznego, klarownego rozwiązania. Jednak po głębszym zastanowieniu i analizie tego, o czym opowiada autorka, sens listów stał się dla mnie jasny. Razem z bohaterką odkrywamy prawdę o tym co jest dla nas ważne. 

Nikt nie kocha nas tak, jak my sami, bo  najważniejszą osobą zawsze w naszym życiu jesteśmy my sami. Łucja uświadamia sobie, że razem z nią, w każdej sytuacji była ktoś, kto kochał ją najbardziej bez względu na wszystko. Jest nią ona sama, zawsze wierna sobie. Nie jest to powiedziane wprost, a jednocześnie stanowi najważniejszą odpowiedź, jaką niesie ta historia.  Bez względu na to, czy ktoś nam przewiduje przyszłość, czy nie, zawsze to my podejmujemy decyzje i jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się w naszym życiu. 



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 

Wydanie: I
Data premiery: 22.04.2026r.
Ilość stron: 286
Wymiary: 130x210 mm
Liczba stron: 286
ISBN: 978-83-8423-448-8
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 5/6

wtorek, 5 maja 2026

[79/26] - 2017.: „Jedwabne nici”


„Jedwabne nici”
Katarzyna Poznakow

„Jak się zszyje dwa kawałki materiału jedwabnymi nićmi, to nie ma szansy na ich rozerwanie."

Nici kojarzą się z delikatnością, kruchością i czymś, co łatwo zerwać, a jednak potrafią być zaskakująco trwałe. To one stają się motywem przewodnim powieści pt.: „Jedwabne nici” ten obraz stając się metaforą ludzkich losów - splątanych, naciąganych przez czas i doświadczenia, a mimo to wciąż łączących bohaterów ze sobą i z miejscami, które musieli opuścić. Dla niektórych czytelników ta opowieść może wydać się znajoma, bo w 2014 roku ukazała się ona jako "Długa droga". Teraz ponownie już pod nowym tytułem może ponownie zabrać nas w podróż poprzez ludzkie losy. 


„Jedwabne nici” to opowieść, która na pierwszy rzut oka wpisuje się w literaturę drogi, bo poznajemy Madeleine, która właśnie opuszcza Marsylię. Na brzegu żegna ją ukochana ciotka Janina, która miała jej towarzyszyć, ale w ostatniej chwili zmieniła plany. Na razie nie wiemy dlaczego. W tym momencie jest grudzień 1944 roku, więc w Polsce trwa jeszcze wojna.

By poznać wcześniejsze wydarzenia cofamy się w czasie, do chwili, gdy Madeline była jeszcze Magdaleną Reck, a ten wątek ma charakter sagi rodzinnej, która szybko okazuje się czymś więcej. Opowiada bowiem o dziewczynie, która pragnie spełniać swoje marzenia. Nie jest łatwo, bo wychowała się w rodzinie, w której panują sztywne zasady moralne.

Największą siłą tej książki jest jej rozmach. Akcja obejmuje ponad trzy dekady i prowadzi czytelnika przez różne miejsca na świecie. Paryż czasu wojny, powojenna Polska czy odległy Bangkok tworzą wyraźne kontrasty i dobrze oddają, jak bardzo nieprzewidywalne potrafi być życie. Podróż nie jest tu tylko dekoracją – to coś znacznie ważniejszego, coś, co kształtuje bohaterkę i nadaje sens jej doświadczeniom.


Główna bohaterka -  Magdalena wypada przekonująco, choć nie da się ukryć, że momentami balansuje na granicy pewnego schematu – silnej kobiety, która mimo kolejnych ciosów idzie dalej. Jej losy potrafią poruszyć, ale bywa, że tych dramatów jest po prostu za dużo naraz. W efekcie niektóre wydarzenia tracą na sile, bo zanim zdążą wybrzmieć, pojawia się już kolejne nieszczęście. Jako bohaterka jest wiarygodna, choć momentami wpisuje się w schemat „cierpiącej, ale niezłomnej kobiety”. Jej doświadczenia – utrata bliskich, niespełniona miłość, emigracja – są poruszające, ale chwilami można odnieść wrażenie, że nagromadzenie dramatów jest zbyt intensywne. To sprawia, że niektóre wydarzenia tracą swoją emocjonalną siłę, bo kolejne tragedie pojawiają się niemal bez chwili oddechu.

Historia opiera się w dużej mierze na tajemnicach i ich stopniowym odkrywaniu, co dobrze napędza akcję. Są momenty, które potrafią zaskoczyć, choć czytelnicy obyci z tego typu literaturą pewnie przewidzą część rozwiązań.  Ciekawie też zaznacza się  motyw jedwabnych nici. To delikatna symbolika przewijający się w tle, jako nici wiążące bliskich sobie ludzi, coś co trudno rozerwać. Dzięki temu całość zyskuje spójność, mimo że fabuła rozchodzi się w wielu kierunkach.


Przeszkadzało mi jednak to, że autorka nie ujawnia od razu czasu wydarzenia. Jest to ważne, zwłaszcza gdy przenosimy się o kilkanaście lat wstecz. Pierwszy rozdział poświęcony jest dorosłej Magdalenie, ale potem nagle zaczynamy poznawać losy jej rodziny i na początku czułam małą dezorientację, bo nie wiadomo było kim jest Zofia, Janina i inne osoby, o których ta obszerna część opowiada. To wyłania się w trakcie czytania, ale szkoda, że nie od razu autorka zadbała o komfort czytającego.

„Jedwabne nici” jest książką różnorodną pod katem tempa czy emocji. Miejscami wzruszająca, czasem trochę zbyt intensywna, czasami powolna, ale wciągająca na tyle, żeby chcieć poznać dalsze losy Magdaleny.  To historia w której pojedyncze nici ludzkich istnień tworzą wielopokoleniową opowieść o pamięci, marzeniach i poszukiwaniu własnej drogi. To solidna, emocjonalna opowieść o losie, miłości i przetrwaniu, a przede wszystkim o rodzinnych więzach, które nie jest w stanie rozerwać nawet czas. Autorka prowadzi nas przez dekady i różne kraje, pokazując, że nawet najcieńsze więzi potrafią przetrwać więcej, niż mogłoby się wydawać.

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu


Wydanie: II
Data premiery: 10.02.2026r.
Ilość stron: 528
Wymiary: 210 x 148 mm
Okładka: miękka
ISBN: 978-83-977293-0-8
Wydawnictwo: Katarzyna Poznakow
Moja ocena: 5/6


poniedziałek, 4 maja 2026

[78/26] - 2016.: "Pola Makowe"


"Pola makowe"
Nikki Erlick

„najczęstszym sposobem na cierpienie 
jest po prostu je przeżyć”

Sen od dawna uznawany jest za jeden z najważniejszych elementów regeneracji — nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim psychicznej. To właśnie podczas snu mózg porządkuje emocje, przetwarza trudne doświadczenia i pozwala nam stopniowo oswajać to, co w ciągu dnia wydaje się zbyt bolesne lub przytłaczające. Nic więc dziwnego, że motyw snu i jego potencjalnego wpływu na ludzką psychikę staje się punktem wyjścia dla powieści „Pola Makowe”, w której sen ukazany jest w zupełnie innej roli.


Ava, Ray, Sasha wyruszają w drogę do Kalifornii, gdzie na pustynnych terenach znajduje się tajemniczy ośrodek nazwany „Pola Makowe” prowadzony przez jego charyzmatyczną, tajemniczą i niejednoznaczną właścicielkę Ellis. Los sprawił, że zamiast samolotem jadą tam żółtym samochodem nazywanym Kanarkiem. Początkowo spędzają ten czas we trójkę, nie licząc psa Avy o imieniu PJ, ale w pewnym momencie dołącza do nich Sky, która nie miała dotąd pojęcia o istnieniu „Pól Makowych”. Ich historie splatają się powoli, z wyczuciem, a pani Nikki Erlick pokazuje, że pozornie obcy sobie ludzie mogą odnaleźć wspólny język w doświadczeniu straty i w potrzebie uzdrowienia.

„Pola Makowe” to powieść, która zaczyna się jak historia drogi: czwórka obcych sobie ludzi — Ava, Ray, Sasha i Sky — wyrusza w podróż do odległego ośrodka położonego na kalifornijskiej pustyni. Ośrodek, prowadzony przez obiecuje możliwość zmierzenia się z bólem w sposób, który wykracza poza znane metody terapii. Wydaje się to przytłaczające, ale jednocześnie wzbudza niepokój i przyciąga. Im dalej zagłębiamy się w tę historię, tym bardziej dostrzegamy więcej szczegółów i zagadnienia ukazane w zupełnie nieoczekiwanym świetle. Zarówno czwórka podróżników, jak i zespół kliniki leczenie snem mierzą się ze swoimi wewnętrznymi demonami, żalami, dylematami i nie zawsze chodzi o stratę w sensie fizycznym.


To historia, która wprost stawia pytanie o to, jak naprawdę uleczyć się z bólu i czy w ogóle istnieje jedna właściwa droga przechodzenia przez żałobę. Poza obserwowaniem pokonywania kolejnych etapów podróży czwórki znajomych z lotniska, poznajemy też niektóre przypadki z ośrodka „Pola Makowe”, które przybyły do niego po ratunek. To zapis rozmowy z nimi, z której wynika, dlaczego przybyli do tego miejsca. Uzupełnieniami są też artykuły z lokalnych gazet na temat tej szczególnej, innowacyjnej kliniki i metod, jakie sa w niej stosowane. To pokazuje, jak nowe, mało znane terapie, czy podejścia do problemów wzbudzają sensację, ekscytacje i ciekawość. Są też obiektem ataków, szukania głębszego dna i skrywanych sekretów, jakie mogą skrywać powody prowadzenie takiego sposobu uzdrawiania duszy człowieka.

Pokazuje, że każdy przeżywa stratę, żal, poczucie winy, tęsknotę, żałobę i inne tego rodzaju doświadczeni inaczej. Często oczekujemy szybkich rozwiązań i zamknięcia emocjonalnych drzwi naszego serca. Pojęcie starty nabiera też zupełnie innego sensu, znacznie szerszego, niż na początku się nam wydaje. Książka mocno akcentuje znaczenie czasu, przemijania, relacji i pozwolenia sobie na przeżywanie – bez skrótów i uproszczeń – podkreślając siłę połączenia między ludźmi jako kluczowego elementu uzdrawiania.


Jednym z atutów historii zawartej w książce „Pola Makowe” jest sposób, w jaki autorka przedstawia stratę, uzdrawianie, przebaczenia i akceptację, unikając przy tym przesadnego patosu. Jednak największą siłą tej powieści jest sposób, w jaki są wykreowani bohaterów. Ava, Ray, Sasha i Sky są pełni sprzeczności, a ich historie odsłaniają się powoli, w rytmie, który pozwala naprawdę wejść w ich emocje. W trakcie poznawania kolejnych wydarzeń wyłaniają się skrywane sekrety bohaterów, którzy nie do końca są ze wszystkim wobec siebie szczerzy, mimo że w czasie podróży wiele o sobie opowiadają.

Relacja między nimi rozwija się naturalnie — od nieufności po poczucie wspólnoty, które rodzi się z dzielonego doświadczenia straty. Kontrastem dla tej czwórki jest Ellis, postać złożona i moralnie niejednoznaczna, przekonana o słuszności swojej wizji uzdrawiania. To ona wprowadza do fabuły napięcie i pytania o granice ingerencji w cudzy ból.


Pani Nikki Erlick stwarza pomiędzy wydarzeniami przestrzeń do przemyśleń nad tym czym jest ból i dlaczego tak bardzo wnika ona w nasze komórki i zmysły. Dotyka fundamentalnych pytań o życie, stratę i sens, a jednocześnie pozostaje historią przystępną i komunikatywną. To, co istotne, mimo niepokojącego punktu wyjścia, całość ma raczej kojący niż przytłaczający charakter. To opowieść, która nie epatuje cierpieniem, lecz daje przestrzeń do oswojenia się z nim, budując melancholię i ciepło i dając możliwość zadania sobie własnych pytań.

„Pola makowe” to historia, w którą wchodzi się powoli, wnikając w mentalną sferę każdej postaci pozwalając nam razem z nimi odczuwać każdą emocję poprzez do analizę tego, jakie przeżycia mają za sobą. Czytając opis na okładce książki może się spodziewać ciężkiego tematu i trudnego sposobu pokazywania ludzkiego cierpienia. Tymczasem całość nabiera bardziej refleksyjnego tonu, w stylu powieści drogi, w której główni bohaterowie przechodzą przemianę i tworzą relacje, których się nie spodziewali. To opowieść o nadziei, o potrzebie bliskości i o tym, że nawet najbardziej pęknięte serce można próbować poskładać, ale nie przez zapomnienie, lecz przez zrozumienie.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy
z PRart Media Bogna Piechocka
i wydawnictwem



Wydanie: I
Data premiery: 22.04.2026r.
Data premiery wersji ang. 17.06.2025r.
Ilość stron: 376
Okładka: miękka
Wymiary: 140x205 mm
Tytuł oryginału: "The Poppy Fields
Tłumaczenie: Alicja Halik
ISBN: 978-83-8367-628-9
Wydawca: Znak Literanova
Moja ocena: 5/6





Gatunki

E - booki (77) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (65) fantastyka religijna (2) fantasy (35) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (15) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (5) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (133) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (121) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (14) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (60) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (39) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (33) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (13) polska autorka (540) polski autor (665) polskie książki (587) poradnik (186) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (3) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (89) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (2) powieść z elementami grozy (4) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (6) praca z energią (13) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (15) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (3) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (356) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (22) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (41) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (15) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (8) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (17) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (88) turystyka (15) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (61) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (24) zdrowie (295) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)