Gdy naprawdę się poznamy
Agnieszki Dyniakowskiej
„Nie błędy są najważniejsze,
ale to, co robimy później”
Motyw drugiej szansy jest częstym tematem romansów więc łatwo można ulec powielaniem schematów, co czyni powieść przewidywalną. Nie jest to oczywiście wada i osobiście nie mam nic przeciwko takim standardom, bo w końcu wszystko już w książkach było. Mimo to zawsze oczekuję, że autor czy autorka mnie czymś zaskoczy. I tak było w przypadku książki „Gdy naprawdę się poznamy”, w której druga szansa, nie dotyczy wybaczenia krzywd z przeszłości, lecz raczej danie szansy miłości, która kiedyś była tą pierwszą.
Główna bohaterka, Zuza Jantos, to samotna matka i nauczycielka. Jej codzienność nie przypomina sielanki to raczej codzienny maraton wypełniony troską o córkę Polę oraz próbami przetrwania w wymagającym środowisku szkolnym, mając z przełożonego despotycznego i szowinistycznego dyrektora. Ten aspekt towarzyszy wątkowi poświęconego Zuzie, która staje w obronie dręczonej uczennicy przez chłopaka, który okazuje się być synem dyrektora.
Grzegorz Brand to dawna, szkolna miłość Zuzanny, który na jakiś czas wyjechał do Kanady. Jeszcze rok temu nie przypuszczał, że wróci do Polski, ale nagła śmierć taty spowodowała, że podjął taką decyzję, by być bliżej mamy i siostry. Wprawdzie ojciec borykał się z problemami z sercem, ale nikt nie jest przygotowany na to, co nastąpiło ostatecznie. U Grzegorza ból jest tym większy, gdyż ma do siebie żal o niewypowiedziane słowa. Krótko przed śmiercią taty doszło między nimi do kłótni i zabrakło czasu na przeprosiny z jego strony.
„Gdy naprawdę się poznamy” nie jest jednak wyłącznie opowieścią o miłości. Dużą zaletą książki jest mocne osadzenie jej w realiach zawodowych bohaterki. Wątek szkolny wnosi do powieści sporo dynamiki i ciężaru gatunkowego. Drugą płaszczyzną jest samotne rodzicielstwo, z jakim doskonale radzi sobie Zuza. Po nieudanym związku z Markiem, stara się córeczce zapewnić wszystko, by czuła się kochana.
Z kolei Grzegorz zaczyna swoje życie w nowej rzeczywistości, prowadząc firmę z kuzynem Zuzy, Maksem, który wiele lat temu postawił mu warunek, by nie próbował zbliżyć się do dziewczyny. Takie zabranianie komuś uczucia zawsze mnie w książkach irytuje, bo niby jakim prawem ktoś komuś zabrania kochać? No, ale to jest częste w powieściach. Na szczęście teraz, gdy minęło dwadzieścia lat, Maks zmienił swoje nastawienie, więc Grzegorz stopniowo próbuje zdobyć serce Zuzy. Zrozumiał też, że niektóre decyzje z przeszłości okazały się właściwe, mimo że w tamtym czasie miał inne zdanie. Ciąży mu też kłótnia z ojcem tuż przed jego śmiercią, więc musi też poradzić sobie z poczuciem winy i wybaczeniem sobie.
Istotnym motywem jest przyjaźń, która tworzy dodatkowo barwne i ciekawe tło. Zuza i Grzegorz mają wokół siebie grono znajomych, z którym nie raz spędzają czas, przekomarzają się, śmieją i rozmawiają o swoich sprawach. Pani Dyniakowska pięknie pokazała wzajemne wspieranie się, lojalność i grupę, która doskonale czuje się w swoim towarzystwie. eksponuje wątek lojalności i grupy wsparcia.
Inaczej natomiast wyglądają relacje rodzinne. Grzegorz ma obok siebie kochającą mamę i siostrę, z którymi układają razem życie po śmierci bliskiej osoby. Ma u nich zawsze dobre słowo, zrozumienie i pocieszenie. Natomiast u Zuzy jest zupełnie inaczej, gdyż jej rodzice nie utrzymują z nią kontaktu, po tym jak ona zerwała z ojcem Poli.
„Gdy naprawdę się poznamy” to romans połączony z obyczajowymi problemami, dotykającymi społecznych spraw, na tle których toczy się prywatne życie bohaterów. Autorka świetnie zbudowała tło dla ich przeżyć wraz z ich otoczeniem, w którym funkcjonują. Zamiast typowego romansu serwuje nam powolny, psychologiczny proces „docierania się” dwojga dorosłych ludzi, którzy noszą w sobie bagaż bolesnych doświadczeń. Ich uczucie rozwija się naturalnie, bez dramatycznych uniesień, złości, nieporozumień, co obserwujemy w naprzemiennej narracji pierwszoplanowej. Dzięki temu możemy mieć lepszy, dokładniejszy obraz jakiejś sytuacji. Dostajemy pełen wgląd w dwie, często skrajnie różne interpretacje tych samych wydarzeń. To sprawia, że bez problemów angażujemy się w ich perypetie i możemy zrozumieć motywy ich działania.
Pani Agnieszka Dyniakowska napisała historię jakby wziętą prosto z czyjegoś życia, gdyż nie ma w niej nic sztucznego i niemożliwego. Są emocje, wątpliwości, trudne decyzje, niepewność, wewnętrzne rozterki, ale zawsze, gdy mamy wsparcie, kogoś, kto zawsze poda pomocną dłoń, przytuli i po prostu jest, łatwiej przez to wszystko przejść.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 20.08.2026r.
Ilość stron: 376
Wymiary: 135 × 208 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8293-399-4
Wydawnictwo: Videograf SA
Moja ocena: 6/6





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System bloggera czasami wrzuca komentarze do zatwierdzenia.
Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.
Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.
Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.