czwartek, 19 października 2017

380. - "Ścieżka Gniewomira"

Piotr Skupnik

         

„Każdy wedle możliwości, sam wybiera swój los.”

Świat naszych przodków, Wikingowie, dawni bogowie, atmosfera minionych wieków to elementy, które zestawione razem, przyprawione dużą porcją przygody tworzą niezwykły klimat zapowiadając niezwykłe przeżycia. Ostatnio bardzo modne są tego rodzaju opowieści, lecz najczęściej ich fabuła dzieje się poza naszymi terenami. Autor książki pt.: „Ścieżka Gniewomira” pokusił się o osadzenie jej akcji w zamierzchłych czasach słowiańskich i nordyckich przodków. 

Piotr Skupnik studiował historię na WNS Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, gdyż historia jest jego pasją a szczególnie starożytność, wieki średnie, zwłaszcza okres wypraw Normanów. Poza tym interesuje się religioznawstwem, archeologią, archiwistyką, bibliotekarstwem i fantastyką. Uwielbia czytać książki historyczne,fantastyczne, sensacyjno - przygodowe i mitologiczne. Spośród autorów ceni sobie Bernarda Cornwella i Terry’ego Goodkinda. Chętnie odwiedza jarmarki średniowieczne, na których grupy rekonstrukcyjne i bractwa rycerskie odtwarzają dawne zwyczaje pokazując atmosferę minionych wieków. 


Autor zabiera nas w daleką przeszłość, do czasów naszych przodków, kiedy ścierają się ze sobą dwa światy: dawna wiara ... i rodząca się religia chrześcijańska. Pokazuje realia tamtej epoki, warunki życia, zasady międzyludzkie panujące w grodach i osadach. 

Jest rok Pański 1050, majowy poranek. Posiadłość niedaleko Gniezna. W otoczeniu pięknej przyrody, pośród owocowych drzew poznajemy głównego bohatera - siedemdziesięcioletniego Oliego Egilssona zwanego Gniewomirem. Polskie ziemie nie są jego rodzimą ojczyzną, lecz daleka Norwegia. Droga do tego punktu była trudna, pełna przygód, wyzwań, emocji i niebezpieczeństw.

Odpoczywając pod gruszą, na wyściełanej skórami ławie, opowiada swoją historię. Obok zasiada ksiądz Anzelm, który zaczyna spisywać słowa płynące z jego ust...

Gniewomir wraca myślami do swoich początków, kiedy przyszedł na świat w niewielkiej chatce stojącej na nadmorskim klifie, nieopodal osady Egilsgrad założonej przez jego ojca Egila, który był norweskim jarlem, kowalem i wojownikiem. Opowiada o swojej rodzinie, dzieciństwie w towarzystwie swojej siostry Gudrun, która posiada niezwykłe zdolności, czasie spędzonym w rodzimej osadzie, pierwszych walkach, sukcesach i porażkach, sympatiach i wrogach, sytuacji politycznej, społecznej i o zmianach, które nieuchronnie nadchodzą w postaci nowej wiary...

Oli Egilsson to archetyp walecznego, odważnego wojownika. Wzbudza sympatię swoimi czynami przywołując na myśl dawnych, romantycznych bohaterów. Szlachetny, sprytny, wierny dawnym bogom, gotów stawić czoła każdemu wyzwaniu w obronie najbliższych i swojego kraju.


Śledzimy jego ścieżkę wojownika od pierwszych lat młodości, poprzez zdobywanie kolejnych umiejętności władania bronią i walki aż do chwili, gdy podejmuje ważną, życiową decyzję. Obserwujemy jak ze spokojnego, samotnego chłopca wyrasta dzielny, wspaniały, prawy i szlachetny mężczyzna, który pragnie zdobyć nieśmiertelną sławę. Z biegiem czasu jego odwaga, waleczność i czyny niosą się szerokim echem wśród innych narodów.

Historia Gniewomira została ujęta w trzech częściach, z których każda obejmuje odrębny okres czasu z jego życia. Prolog został napisany w czasie teraźniejszym, tak jakby stary wojownik był tuż przy nas i snuł swoją opowieść, kierując słowa w naszym kierunku. Kolejne rozdziały przenoszą nas w przeszłość i w takiej formie poznajemy poszczególne zdarzenia.

To powieść działająca na wyobraźnię dzięki szczegółowym opisom walk, broni, statków, warunków bytowych i zwyczajów. Nastrój minionych wieków udziela się bardzo szybko, gdyż kolejne wydarzenia następują po sobie dynamicznie i często niespodziewanie. Fabuła została oparta na znanych faktach historycznych, zarówno z dziejów Norwegii, Anglii i Danii jak i naszego państwa. Jest w niej miłość, przyjaźń, legendy, dawne wierzenia, obrzędy, sceny walki i bitew, osadzone w realiach X wieku. To wszystko zostało okraszone szczyptą magii, fantazji, romantyzmu i urokiem minionych wieków.

Widać w niej pasję autora, który stara się oddać wiarygodnie nastrój X wieku, panujące wówczas normy społeczne, priorytety i ówczesne realia. Motywem przeplatającym się przez poszczególne epizody jest ścieranie się starych wierzeń z nową religią, którą przejmuje coraz więcej osób. Ten wątek, początkowo, pojawia się delikatnie, w tle, w prowadzonych dialogach, by w efekcie końcowym wybić się na pierwszy plan.

Niektóre znane wydarzenia historyczne są wplecione w fikcyjną fabułę i stanowią tło dla dziejących się przygód. Autor przedstawia swoją wersję niektórych ważnych faktów z przeszłości, posiłkując się dawnymi kronikami, dostępnymi materiałami i opracowaniami na temat wczesnego średniowiecza. Wśród nich są dzieje norweskich władców spisane przez mnicha Teodoryka, „Historia Norwegie”, poematy wychwalające czyny Olafa Tryggvasona, kronika Thietmara, „Kronika Polska Galla Anonima”, relacje Brunona z Kwerfurtu czy „Kronika Słowian” Helmolda i inne znane źródła. Na ich podstawie pan Piotr puszcza wodze fantazji, rysując własne wyobrażenia o ludziach, władcach, bitwach i istotnych faktach z dziejów skandynawskich i polskich. Wspomina między innymi chrzest Mieszka I, zjazd gnieźnieński, wyprawę świętego Wojciecha, legendę o Popielu, bitwę pod Cedynią, pogańskie sanktuarium Arkonę, skandynawskie sagi i podania. Postacie fikcyjne istnieją tu obok osób żyjących w tamtym okresie, o czym możemy dowiedzieć się z końcowych przypisów oddzielających fikcję od prawdy. 

Wszelkie wydarzenia oglądamy z perspektywy głównego bohatera, który opisuje nam to co widzi, czuje, myśli i co zamierza. Razem z nim przemierzamy tereny Skandynawii, odwiedzamy królewskie dwory, udajemy się na wyprawy wikińskie i wojenne, odwiedzamy obszary od Norwegii, poprzez Danię i Anglię aż do polskich ziem, gdzie w efekcie Oli znajduje swoje miejsce. 

Zamykając ostatnią kartkę powieści miałam wrażenie jakbym wróciła z fascynującej podróży pełnej wspaniałych przygód z pragnieniem zobaczenia czegoś więcej. Spodziewałam się nieco innego zakończenia, bardziej romantycznego. Mam nadzieję, że to nie koniec przygód dzielnego Gniewomira i wkrótce poznamy jego historię toczącą się głównie na naszych ziemiach.

Książkę można kupić w sklepie: 

Wydanie: I
Data premiery: 18.08.2017
Kategoria: Powieść historyczna
Okładka: Miękka 
Wymiary: 140 x 200 mm
Ilość stron: 208
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Emilia Ceglarek, Zuzanna Laskowska
Projekt okładki: Robert Rumak
Skład: Jacek Antoniewski


sobota, 14 października 2017

379. - "Kupa szczęścia"

Oczyść jelita, zyskaj zdrowie i dobre samopoczucie
Adrian Schulte

               

„gdybyśmy bardziej skupiali się na naszym zmyśle węchu, zaoszczędzilibyśmy sobie zatruć pokarmowych.”

Odżywianie to paliwo dla naszego organizmu. Od jego jakości zależy stan naszych narządów, kondycja, witalność, samopoczucie oraz ... tego co wydalamy jako efekt końcowy procesu trawienia. Do tego ostatniego elementu z reguły nie przywiązujemy zbyt dużej uwagi. Myślę, że niewiele osób przygląda się swojemu stolcowi. Raczej chcemy jak najszybciej się go pozbyć. Okazuje się, że robimy błąd, gdyż ten końcowy produkt naszej konsumpcji niesie ze sobą mnóstwo informacji o naszym zdrowiu, przede wszystkim jelit. O ważnej roli tej części naszego organizmu i produktowi jaki jest finałem każdej konsumpcji opowiada książka pt.: „Szczęśliwa kupa.”

źr. zdjęcia: scorpio-verlag.de
Adrian Schulte jest specjalistą w zakresie medycyny ogólnej i naturalnych procedur uzdrawiania. Jako starszy lekarz i dyrektor medyczny kieruje "FX Mayr Zentrum Bodensee", specjalizującym się w naprawie jelit. Na studiach doszedł do wniosku, że stan jelit jest bardzo ważny dla zdrowia naszego organizmu i samopoczucia. W czasie swojej pracy w przychodni specjalizującej się w regeneracji jelita, spostrzegł jak ogromny wpływ mają one na nasze zdrowie. 

Po ukończeniu medycyny rozpoczął studia podyplomowe z zakresu medycyny tropikalnej. Wówczas zrozumiał dlaczego zmiana sposobu odżywiania ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia. Problemy znikają, gdy wprowadzimy nowe, korzystne nawyki żywieniowe. 

okładka oryginału
źr. zdjęcia: amazon.de
Autor dorastał w latach sześćdziesiątych. Jego mama była psychologiem a tata zajmował się uzdrawianiem. Wówczas odżywianie oparte było na naturalnych produktach pochodzących z własnego ogrodu. Na stole dwa razy w tygodniu gościła ryba lub mięso a mleko pochodziło z pobliskiego gospodarstwa. Dziś spożywamy zbyt dużo produktów przetworzonych, wypełnionych konserwantami, chemicznymi dodatkami i wzmacniaczami smaku, co nie jest bez znaczenia dla pracy naszych jelit.

Temat nie jest łatwy, gdyż raczej nikt nie rozmawia o tym co z siebie wydala. Najczęściej poradniki skupiają się na programach poprawiających ogólny stan zdrowia poprzez dbanie o prawidłowe funkcjonowanie naszych organów, lecz do tej pory nie spotkałam publikacji, która tak dokładnie omawiałaby efekty procesu trawienia. 

Autor podchodzi do tematu bardzo fachowo, rzetelnie oraz z lekką dozą humoru. W przystępny sposób omawia funkcjonowanie naszego układu pokarmowego, analizuje kolejne procesy trawienia od chwili, gdy wkładamy pożywienie do ust aż do momentu, gdy go wydalamy. Pomaga dostrzec co nie działa u nas prawidłowo i pokazuje w jaki sposób możemy sami sobie poradzić z problemem. Przekazuje wiele ciekawych informacji dotyczących historii toalety, procesu trawienia, budowy naszego organizmu i roli jelit w utrzymaniu dobrego zdrowia. Dowiadujemy się jakie procesy zachodzą w naszym żołądku, jak zmienić złe nawyki żywieniowe, co możemy powiedzieć o stanie naszego układu trawiennego na podstawie wyglądu naszego stolca. 


„Cały proces trawienia można porównać do pracy taśmy produkcyjnej w fabryce. Na każdym jego etapie pracuje jedna lub kilka osób. Gotowym produktem przemiany materii jest stolec potocznie zwany kupą.”

Adrian Schulte proponuje opracowany przez siebie 10-dniowy program, który ma na celu przywrócić naszym jelitom, zwłaszcza jelitowi grubemu, optymalny stan funkcjonowania. Temu zagadnieniu został poświęcony osobny rozdział. Niektóre informacje, porady i wskazówki zostały wyszczególnione w ramkach na szarym tle. Dzięki temu trudno jest ich nie zauważyć wśród bogato przedstawionej wiedzy. Omawia także konkretne produkty naturalne, które mają pozytywny wpływ na nasz układ trawienny. Podpowiada jak dbać o właściwą florę bakteryjną jelit, unikać zagrożeń spowodowanych tworzeniem się złogów, jak temu zapobiegać, które potrawy i artykuły spożywcze są dla jelit korzystne a których lepiej unikać. Zależy mu, by każdy mógł nauczył się podejmować dobre decyzja w kwestii odżywiania i wybierał te produkty, które nie powodują wzdęć, problemów z wypróżnianiem i złym samopoczuciem.


„W czasach, kiedy nasz układ trawienny obciążony jest żywnością przetworzoną przemysłowo oraz spożywaniem zbyt częstych i dużych ilości posiłków, musimy zwrócić szczególną uwagę na swoją dietę oraz przyswoić sobie podstawowe zasady prawidłowego odżywiania”.

Książka powstała w efekcie ponad 20 lat doświadczenia w tym temacie. Jej celem jest przekazanie zebranej wiedzy, by uświadomić ludziom jak ważną rolę pełnią jelita. Ich zdrowe to podstawa naszego zdrowia. Są one ważnym organem naszego organizmu, gdyż pełnią ważną rolę w procesie trawienia i przyswajania żywności. Naukowcy udowodnili, że zła praca jelit jest przyczyną wielu chorób i dolegliwości takich jak: schorzenia serca, choroby układu krążenia ale też ma wpływ na naszą psychikę czy prawidłowe funkcjonowanie kręgosłupa. Z tego powodu warto wiedzieć co sprzyja ich właściwemu działaniu i rozpoznać moment, gdy coś im dolega. Pierwszym sygnałem, który powinien nas zaniepokoić to niewłaściwy wygląd naszego stolca, 

„Po produkcie końcowym przemiany materii możemy rozpoznać czy podczas jego wytwarzania wszystko przebiegało prawidłowo czy też został popełniony jakiś błąd.”

Książkę można kupić w sklepie:

Wydanie: I
Rok wydania polskiego: 2017
Rok wydania niemieckiego: 2016
Wymiary: 14,5 x 20,5 cm
Ilość stron: 228
Oprawa miękka
Redakcja: Mariusz Warda
Skład: Aleksandra Lipińska
Projekt okładki: Aleksandra Lipińska
Tłumaczenie: Anna Chomik
Korekta: Ewa Korsak
Tytuł oryginału: Alles Scheiße!? Wenn der Darm zum Problem wird

piątek, 6 października 2017

378. - "Zdrowe tłuszcze, dobre białka"

Rewolucja w odżywianiu
Metoda LOGI
Dr. Nicolai Worm

         

„Świat staje się coraz bardziej okrągły.”

Naukowcy od wielu lat szukają sposobów na zmniejszenie epidemii otyłości, jaka ma miejsce w dzisiejszych czasach. W ciągu ostatnich 40 lat pojawiały się różne metody i diety, lecz niestety okazały się bezskuteczne. Dotychczasowa piramida żywieniowa zakładała dostarczanie organizmowi dużej ilości węglowodanów a unikanie tłuszczów i białek. Okazuje się, że była ona niekorzystna dla naszego zdrowia i wyglądu. Nowe zasady odżywiania przedstawia książka pt.: „Zdrowe tłuszcze, dobre białka”

źr. zdjęcia: www.amazon.de
Nicolai Worm w latach 1979 - 1985 roku pracował w Instytucie Medycyny Społecznej, Prewencji i Rehabilitacji w Tutzing / Starnberg jako pracownik naukowy. Od 1986 roku jest niezależnym konsultantem i wykładowcą. W swoim dorobku ma Jest wiele książek, broszur i artykułów specjalistycznych. Od 2009 roku jest profesorem niemieckiego Uniwersytetu ds. Zapobiegania i Zarządzania Zdrowiem (DHPG).

Zbierając materiały do swojej książki „Syndrom X oder Ein Mammut auf den Teller!” poznał setki badań związanych z naturalnym sposobem odżywiania. Brał pod uwagę zarówno badania archeologiczne na temat pierwotnej ludzkiej diety oraz analizę przyzwyczajeń żywieniowych u ludów zbieracko - łowieckich. Dotarł też do nowoczesnych eksperymentów udowadniających korzystny wpływ na zdrowie diety pierwotnej. Pokazywały one, że człowiek powinien spożywać pokarmy ubogie w węglowodany a bogate w białka, tłuszcze, zieleninę i błonnik. Na tej podstawie opracował nową wersję diety pierwotnej i zastosował ją na sobie. Zauważył poprawę samopoczucia, brak zmęczenia w ciągu dnia i stopniową utratę zbędnych kilogramów. 

okładka oryginału:
źr.zdjęcia: www.amazon.de
Po ukazaniu się książki „Syndrom X oder Ein Mammut auf den Teller!” natrafił na esej prof, dr.n. med. Davida Ludwiga, w którym została przedstawiona nowa piramida żywienia stosowana z powodzeniem w walce z nadwagą. Okazało się, że jest ona zbieżna z jego wiedzą i doświadczeniem, które zamieścił w ostatnim rozdziale swojej książki. Za zgodą profesora Ludwiga zaczął rozpowszechniać piramidę LOGI w krajach niemieckojęzycznych. 

Dr Nicolai Worm dostosował tę piramidę do europejskich realiów uwzględniając nowe podejście do odżywiania i w ten sposób opracował metodę LOGI. Zastosował ją u siebie ponad 4 lata temu i w tej chwili cieszy się szczupłą sylwetką i doskonałym zdrowiem.

LOGI pochodzi od „Low Glycemic and Insulinemic Diet” i oznacza sposób odżywiania pomagający utrzymać niski poziom cukru oraz insuliny we krwi. W tej metodzie główną rolę odgrywają warzywa, sałaty, świeże owoce oraz produkty bogate w białko czyli mięso, drób i ryby a także produkty mleczne i tłuszcze. Duże znaczenie mają zdrowe oleje i tłuszcze. 


Autor uważa, że ta metoda to idealna forma odżywiania, która prowadzi do trwałego zdrowia, dobrej kondycji, witalności i szczupłej sylwetki. Jej zaletą jest łatwość wdrożenia jej w życie. Została zaprojektowana dla osób z insulinoodpornością oraz typowymi dla niej zaburzeniami przemiany materii, wspomaga utratę zbędnych kilogramów, poprawia ogólny stan organizmu. 

„W ciągu ostatnich kilkuset lat stworzyliśmy świat, który wymaga od nas coraz mniejszego zużywania energii. To, co opisujemy jako postęp i wysoką jakość życia, przysparza nam dużych problemów.”

Niskowęglowodanowa metoda LOGI nie wymaga liczenia kalorii, daje pozytywne efekty w krótkim czasie, obniża poziom insuliny i cukru we krwi, zmniejsza uczucie głodu, nie powoduje efektu jo-jo a organizm otrzymuje wszystkie niezbędne składniki odżywcze. To tylko niektóre plusy.Na dowód przytacza listy napisane do niego przez lekarzy oraz przypadki osób, które zastosowały ją w swoim życiu.


Poznajemy założenia nowej piramidy żywieniowej według metody LOGI, korzyści diety bogatej w białko i tłuszcze a ubogiej w węglowodany, produkty o niskim indeksie glikemicznym, listę zdrowych owoców, tłuszczów, plan żywienia z uwzględnieniem równowagi kwasowo - zasadowej, najlepsze źródła kwasów tłuszczowych Omega - 3 i prawidłową dietę rozdzielną. Te wszystkie zasady zostały uwzględnione w przepisach znajdujących się w osobnej, końcowej części publikacji.

Książka nie ma wyraźnego podziału na odrębne części ale można wyodrębnić dwie główne: teoretyczną i praktyczną, czyli wdrożenie metody LOGI w życie oraz ponad 70 przepisów uwzględniających przedstawione zasady. Przedstawia szczegółowe zalecenia żywieniowe, swoje ulubione dania, pomysły na posiłki poza domem i sposoby radzenia sobie z napadami głodu.


Przepisy zostały opracowane pod kątem różnych sytuacji życiowych. Znajdziemy wśród nich propozycje na dobry początek dnia, lunch i do biura, dania dla czterech osób oraz szybkie, lekkie kolacje. Wszystkie zostały wymienione w spisie treści na początku książki, dzięki czemu szybko można odnaleźć interesującą nas potrawę. Większość z tych kulinarnych propozycji opatrzone zostały kolorowymi fotografiami, które są niewątpliwym atutem książki.

„Żyjemy w ekonomicznym paradoksie: godne wzmianki spalanie energii kosztuje dużo czasu i pieniędzy, podczas gdy niezbędne do życia przyjmowanie energii lub kalorii poprzez jedzenie nie kosztuje praktycznie nic.”

Problem otyłości jest dziś bardzo powszechny i coraz więcej osób ma trudności z utrzymaniem szczupłej sylwetki. Przyczyn otyłości jest wiele, lecz największy wpływ ma złe odżywianie i siedzący tryb życia. Istnieje wiele diet, które nakazują liczenie kalorii, unikania tłuszczów, białek czy produktów mięsnych. Często przynoszą one rozczarowania i w efekcie stare nawyki. Metoda LOGI przynosi trwałe zmiany i może być ratunkiem dla wielu osób, które pragną schudnąć bezpiecznie, czuć się zdrowo, pełni sił i energii.


Książkę można kupić w sklepie:

Wydanie: I 
Rok wydania polskiego: 2017
Rok wydania niemieckiego: 2016
Wymiary: 14,5 x 20,5 cm
Ilość stron 244
Oprawa miękka
Redakcja: Mariusz Warda
Skład: Iga Figlewska
Projekt okładki: Iga Figlewska
Tłumaczenie: Małgorzata Rzepka
Fotografie: Studio L’Eveque, München
Tytuł oryginału: LOGI-METHODE. Glücklich und schlank - Mit viel Eiweiss und dem richtigen Fett. Die LOGI-Methode

czwartek, 5 października 2017

"Pułapka" już u mnie!

Dziś dotarła  do mnie książka z październikowych premier Wydawnictwa Psychoskok pt. "Pułapka" Jolanty Marii Kalety. Jestem jej niezwykle ciekawa, gdyż autorka potrafi stworzyć niesamowitą atmosferę w swoich powieściach. Poniżej zamieszczam krótką notkę redakcyjną a wkrótce ukaże się moja  recenzja.

„Pułapka” Jolanty Marii Kalety to powieść przygodowa z elementami grozy. W tytułową pułapkę zamienia się stara gajówka stojąca na Mokrej Przełęczy w Górach Izerskich, zamykając w swym ponurym wnętrzu braci Czarnowskich wraz z żonami, którzy przyjechali w to miejsce w poszukiwaniu mitycznej „szczeliny jeleniogórskiej”, skrywającej ponoć bajeczne skarby ukryte przez Niemców pod koniec wojny. O schowku dowiaduje się także Justus Schwarz, obywatel RFN, który wraz ze swoim polskim wspólnikiem docierają w Góry Izerskie i ruszają na poszukiwania. Na izerski trop „szczeliny” wpada także Jacek Sulima, dziennikarz miesięcznika „Tropiciel” zajmującego się rozwiązywaniem tajemnic i zagadek Dolnego Śląska. Katastrofalne opady śniegu, syberyjski mróz oraz nietypowi mieszkańcy Gór Izerskich utrudnią bohaterom powieści dotarcie do prawdy, a niektórzy za swoją chciwość słono zapłacą.


środa, 4 października 2017

377. - "Wahadełko a radiestezja - nowe spojrzenie"

Praktyczne wykorzystanie wahadlarstwa
Tomasz Sitkowski

       

„Zjawiska radiestezyjne istnieją obiektywnie, niezależnie od wygłaszanej teorii.”

Radiestezja określana jest jako pseudonauka i kojarzona z wyszukiwaniem niekorzystnych miejsc za pomocą wahadła lub różdżki. U wielu osób wywołuje to pobłażliwy uśmiech, drwinę lub niedowierzania, gdy obserwują specyficzne odchylenia tych narzędzi. Wówczas poddają w wątpliwość prawdziwość takiego ruchu, uznając to za coś niemożliwego. Książka „Wahadełko a radiestezja - nowe spojrzenie” pomaga zrozumieć na czym polega działanie wahadełka i różdżki.

www.radiestezjatomaszsitkowski.pl
Tomasz Sitkowski jest technologiem żywności o specjalności technologia młynarstwa. W latach 1977 – 2000 był pracownikiem naukowo badawczym, natomiast w roku 1986 roku zdobył tytuł doktora nauk rolniczych. Od 2001 roku pracuje w przemyśle młynarskim. 

Swoją przygodę z wahadełkiem zaczął w latach 70. od zawieszonej na nitce obrączki. Te pierwsze próby nie wzbudziły u niego wielkiego zainteresowania. Dopiero 20 lat później radiestezja ponownie zapukała do jego życia wraz z kupioną książką „Radiestezja w domu i ogrodzie” napisaną przez Czesława Spychalskiego. Stała się ona impulsem do pogłębienia wiedzy w tej dziedzinie m.in. na kursach, które ukończył latach 1992 -1993 z zakresu Radiestezji dla początkujących i zaawansowanych w Polskim Towarzystwie Psychotronicznym w Warszawie.


Zauważył, że radiestezja nie jest spójną dziedziną, gdyż istnieją różne teorie i szkoły, często sprzeczne ze sobą. Zaczął ją badać dokładniej i w efekcie wypracował własne metody pracy i pogląd na ten temat. To pozwoliło mu wyzwolić się ze schematycznego podejścia do radiestezji i bezkrytycznego przyjmowania stałych dogmatów funkcjonujących w tym środowisku. Swoje spostrzeżenia i doświadczenia zamieścił w najnowszej książce, w której dzieli się swoją wiedzą zdobytą przez lata własnej praktyki.


Opisuje najpierw ogólnie przyjęte rozumienie zasad radiestezji i pokazuje błędy w dotychczasowym podejściu a następnie uzasadnia swoją tezę uzasadniając swoje podejście do danego zagadnienia. Uczy wyszukiwania miejsc zadrażnień, lokalizacji miejsca pod studnię, oceny przydatności terenów pod względem zdrowotnymi wyjaśnia zasady posługiwania się sprzętem radiestezyjnym. Z tego powodu warto mieć wahadełko przy sobie, by móc wypróbować proponowane techniki.


Poznajemy praktyczną stronę radiestezji, przyczyny ruchu wahadła, zależności między ziemskim polem magnetycznym a organizmem człowieka, różne prawa radiestezji takie jak: polaryzacja, prawo sympatii,kolory radiestezyjne, przybliżą pojęcia związane z radiestezją i szczegółowo analizuje popularne metody pomiaru energii. 

Osobną część poświęcił metodzie fizycznej i mentalnej, które są stosowane w radiestezji. Autor jest zwolennikiem tej pierwszej metody dlatego porównuje ją z metodą mentalną, wykazując jej zalety i przydatność. Omawia obie szczegółowo pokazuje zalety, wady i różnice występujące między nimi. Wiedza uzupełniona jest rysunkami i tabelkami, dzięki którym łatwiej można zrozumieć omawiane zjawiska. 

Książka z pewnością zainteresuje osoby zajmujące się radiestezją ale też tych, którzy chcieliby zrozumieć na czym polega praca z wahadłem i różdżką. Nie jest to podręcznik uczący korzystania z tych narzędzi, lecz szczegółowa i racjonalna analiza zjawisk radiestezyjnych. Autor pragnął z jej pomocą przedstawić swoją hipotezę na ten temat i zrobił to w przystępny, konkretny i przekonujący sposób. Jednocześnie podkreśla, że to podejście nie jest wyznacznikiem nieomylnym i nikogo na siłę nie zamierza do niego przekonywać. Jego ideą było opracowanie nowej, racjonalnej hipotezy zjawisk radiestezyjnych, która byłaby zaakceptowana przez radiestetów oraz osoby sceptycznie nastawione do tej dziedziny i skłoni do własnych poszukiwań. Pragnie spopularyzować radiestezję także wśród tych, którzy nie wierzą w jej działanie i skuteczność. 

„Każdy radiesteta może sam zdecydować jaką metodą sobie wybierze do pracy. Ważne jest natomiast, aby wyniki badane za pomocą metody metody mentalnej i fizycznej zgadały się ze sobą.”

Uważa, że nowe spojrzenie na tę dziedzinę spowoduje większe zainteresowanie tą tematyką i pomoże sceptycznym osobom przychylniej spojrzeć na pracę osób posługujących się wahadłem i innymi narzędziami radiestezyjnymi. Dzięki nim można odnaleźć korzystne dla nas miejsca, zagrożenia i anomalie geomagnetyczne czy odpowiednie miejsce na studnię. Jest to przydatne opracowanie uświadamiające metodykę posługiwania się wahadłem i pokazujące nowatorskie metody pracy z nim. Autor przekonuje, że działanie wahadła i różdżki nie jest efektem ciemnych mocy czy szarlatanerią, lecz wynikiem naturalnego oddziaływania otoczenia. 

Książkę można kupić w sklepie:

Wydanie: I
Rok wydania 2017
Format 14,5 x 20,5 cm
Ilość stron 176
Oprawa miękka
Redakcja: Mariusz Warda
Skład: Anna Płotko
Projekt okładki: Anna Płotko

niedziela, 1 października 2017

376. - "Klątwa Nawii"

Pati Maczyńska

             

„nie należy się bać inności, należy ją poznać.”

Dawne wierzenia, klimat świata naszych przodków i słowiańskie mity są od niepamiętnych czasów w kręgu moich zainteresowań. To sprawiło, że tytuł książki „Klątwa Nawii” zwrócił moją uwagę. 

Pati Maczyńska (Patrycja Anna Maczyńska) ur. 16 maja 1978 roku. Mieszka w Świdniku, natomiast pracuje w Lublinie jako położna onkologiczna. Jej rodzina pochodzi z Nałęczowa, z którym jest emocjonalnie związana. Mówi o sobie, że jest zwariowaną mamą. Zadebiutowała w 2015 roku książką pt.: „Południca ze Świątyni Słońca”. „Klątwa Nawii” jest kontynuacją dalszych losów bohaterów. 

źr. zdjęcia: facebook
Okładka to ważny element każdej książki, dlatego to ona zwraca na siebie uwagę w pierwszej kolejności, by zachęcić do zajrzenia na jej strony. Biały kot i dwie dziewczynki zdobiące oprawę „Klątwy Nawii” mają ścisły związek z fabułą opowiadania. To bohaterowie jednego z wątków, który 

Jest 59 rok n.e. Z wioski zostaje wygnana Damroka, która jest siostrą znienawidzonej Oriany. Damroka pełniła rolę kapłanki lecz z powodu swoich przewinień, została wypędzona z wioski. Zastajemy ją, gdy wkracza do lasu, gdzie kończy się jej życie w tragiczny sposób. Oddając ostatnie tchnienie wykrzykuje słowa klątwy, która ciąży wszystkim pokoleniom Oriany.
„- Niech cię licho, Oriano! Przeklinam ciebie i twoje potomstwo! Nigdy nie zaznasz miłości, nigdy, w żadnej formie swego istnienia! Ani ty, ani nikt po tobie!”
Prolog sugerowałby, że dalsze wydarzenia również będą toczyły się w czasach naszych przodków. Jednak po początkowym, klimatycznym przenosimy się do czasów współczesnych, w których żyje Oriana, młoda przedszkolanka - główna bohaterka „Klątwy Nawii”. Dla tych, którzy nie czytali „Południcy ze Świątyni Słońca” to może być zaskoczeniem. Ja również do nich się zaliczam, gdyż nie miałam okazji przeczytać pierwszej części przygód Oriany, dlatego czasami trudno było mi zorientować się kto jest kim w tej opowieści. Potrzebowałam trochę czasu, by poznać wszystkie występujące osoby. Być może autorka założyła, że zanim ktokolwiek sięgnie po „Klątwę Nawii”, najpierw przeczyta „Południcę ze Świątyni Słońca”.


Minęły cztery lata od wydarzeń opisanych w „Południcy ze Świątyni Słońca.” Oriana doczekała się dwóch uroczych bliźniaczek, które są owocem miłości między nią i Nathanielem Sjenem. Razem z nimi mieszka także szesnastoletni syn Oriany - Kacper oraz młodsza siostra Nathaniela - Georginia. Wynajmują stary czworak w Nałęczowie, niedaleko rzeczki Bystrej. Ich dom stoi na niewielkim wzgórzu, gdzie w tle szumi las i rozpościera się dzika łąka. Wydaje się, że klątwa rzucona dawno temu straciła swoją moc i nie zagraża szczęściu głównej bohaterki...


Jest 26 maja - Dzień Matki i trzecie urodziny dziewczynek. Ich życie toczy się spokojnie, wokół codziennych spraw, dopóki na zorganizowanym przez Orianę pikniku, syn zaprzyjaźnionej pary, Dawidek, wspomina o zaczarowanym łabędziu, który przemówił do bliźniaczek zachęcając, by poszły z nim na żabią polanę. 
„- Dawidku, o czym ty mówisz, jaką żabią polanę? A tak w ogóle to łabędzie nie mówią.
- Ten mówił, bo to był zaczarowany łabędź. Pewna pani Nawia, która czasem zamienia się w łabędzia.” 
Akcja powieści skupia się głównie na Orianie i to wokół niej toczą się emocjonujące wydarzenia. Wszelkie zdarzenia widzimy jej oczami, wiemy o czym myśli, co czuje i czego się obawia. W powieści można wyróżnić dwa główne wątki: jeden toczy się wokół bliźniaczek, drugi związany jest z partnerem Oriany - Nathanielem. Zostały one ułożone w sposób liniowy i chronologiczny.


Napięcie rośnie stopniowo prowadząc czytelnika przez magiczne zakątki Roztocza. Autorka nadała im tajemniczego i czarującego charakteru, wprowadzając elementy fantasy oraz mitologii słowiańskiej. Początkowe rozdziały są spokojne, bez napięć i można by powiedzieć, że nieco się ślimaczą. Dopiero, gdy przybywają do ruin zamku Esterki, zaczynają dziać się niezwykłe przygody. Od tego momentu zostałam wciągnięta w wir wydarzeń i podążałam z bohaterami aż do końca opowieści. 

Książka była dla mnie zaskoczeniem, gdyż spodziewałam się historii osadzonej w realiach świata naszych przodków. Tymczasem fabuła dzieje się w czasach współczesnych ubarwionych jedynie elementami dawnych wierzeń. Łącznikiem między dawnym światem a współczesnością jest Oriana oraz jej ciotka Leokadia, która widzi i wie więcej niż pozornie by się wydawało.


Pati Maczyńska posiada duży potencjał twórczy i bogatą wyobraźnię, dzięki której potrafi stworzyć spójną fabułę. Każdy poruszany wątek ma swoje wyjaśnienie i zakończenie. Koniec jednego rozdziału łączy się z początkiem następnego. Są one krótkie, poświęcone jednemu epizodowi opowiadanej historii. Nie ma tutaj chaosu zdarzeń, wszystko jest uporządkowane i poprowadzone od początku do końca. 

Zabrakło mi w niej przytoczonych legend, o których jedynie  autorka wspomina ustami bohaterów, którzy rozmawiają o niektórych mitach krążących o danym miejscu. Nie są one jednak w pełni przytaczane, a szkoda. Uważam, że warto byłoby wpleść je w fabułę, co z pewnością wzbogaciłoby opowiadaną historię. Pojawiają się też elementy związane z dawną wiarą w postaci symboli, podań czy mitycznych postaci lecz są one jedynie dodatkiem. Przede wszystkim śledzimy przygody głównej bohaterki, która ponownie musi stawić czoła mrocznemu demonowi w postaci Damroki zagrażającej życiu jej ukochanych córeczek...

Zakończenie - niespodziewane, chociaż wiedziałam, gdzieś podświadomie, że nie może być ono złe i wszystko dobrze się ułoży. Jednak pewne elementy wydarzeń były dla mnie zaskakujące.

Czy będzie kontynuacja powieści? Trudno to wywnioskować, gdyż finał jest emocjonujący i wydaje się, że kłopoty się skończyły, ale czy na pewno?

Książka jest dobrą propozycją dla młodzieży, gdyż przybliża im zapomniany świat dawnych wierzeń. Młode pokolenie, niestety, nie jest edukowane w kierunku poznawania słowiańskich korzeni. Doskonale potrafią poruszać się w świecie obecnych realiów życia, lecz nie mają dostatecznej wiedzy o swoich przodkach.

Niewiele jest powieści osadzonych na naszych słowiańskich korzeniach. Fascynujemy się mitologiami greckimi, rzymskimi, tradycjami celtyckimi, dziełami Tolkiena czy przygodami Harrego Pottera, zapominając, że mamy także rodzime, niezwykłe opowieści.

Być może „Klątwa Nawii” będzie inspiracją skłaniającą do poznawania nie tylko historii przekazywanej w szkolnych podręcznikach lecz także do sięgnięcia do naszych dawnych, zapomnianych korzeni. Odkryjemy wówczas, że świat naszych przodków ma nam wiele do zaoferowania, i to od nas zależy, czy będziemy o nich pamiętać. Tylko w naszej pamięci i sercu może on odżyć na nowo.

„Dobrze widzi się tylko sercem.
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.”
Antoine de Saint-Exupéry
„Mały Książę”

Książkę można kupić w sklepie:
Wydanie: I
Data wydania: 28.08.2017
Kategoria: Powieść młodzieżowa z elementami fantasy
Wydawca: Psychoskok
Okładka: Miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 148x210 mm
Ilość stron: 165
Redaktor prowadząca: Wioletta Tomaszewska
Korekta i redakcja: Anna Maria Nawara
Korekta: Dominika Urbanik
Projekt okładki: Robert Rumak
Skład: Jacek Antoniewski