środa, 30 lipca 2025

[131/25] - 1844. - „OOBE. Życie realnym mitem”

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
POD PATRONATEM OAZY RECENZJI


„OOBE. Życie realnym mitem”
Robert Noble

„Świat należy do tych, 
którzy mają odwagę go odkrywać.”

Czy rzeczywistość to mit, a mit to najgłębsza prawda? Co to znaczy "żyć realnym mitem"? Robert Noble zaprasza nas do świata poza ciałem, poza schematami, poza tym, co oczywiste. Nowa książka Roberta Noble pt.: „OOBE. Życie realnym mitem” to zaproszenie do wewnętrznej podróży, w której rzeczywistość nie kończy się na zmysłach. Dodatkową zachętą jest piękne wydanie wyróżniające się zszywanymi brzegami oraz okładką, której grafika mieni się żywymi, energetycznymi barwami.

OOBE, czyli Out of Body Experience — doświadczenie wyjścia poza ciało — stanowi rdzeń książki, ale autor nie ogranicza się do analizy technik czy teorii. Robert Noble nie proponuje zestawu ćwiczeń czy duchowej recepty. Świat w książce nie jest tłem — jest przestrzenią żywą, reagującą, pełną znaków. Śledzimy nie tylko rozwój wydarzeń, lecz także wchodzimy w medytacyjny dialog z treścią. Nie jest to zatem kolejny poradnik na ten temat, lecz duchowa opowieść, która nie poucza, ale prowadzi.


Głównym wątkiem jest w niej relacja z samym sobą i ukazaniu wartości, które powinny stanowić dla nas drogowskazy prowadzące do nieskazitelności, jaka cechuje Czarowników, ale też do punktu, w którym nie szukamy już „prawdy”, ale przestajemy być jej niewolnikami. Nauczycielami jest nie tylko Nagual Julian, którego poznaliśmy już we wcześniejszej książce Roberta Noble pt.: „Nagual Julian”, ale też inni Czarownicy, u których autor pobiera lekcje robi kolejne kroki ku własnemu rozwojowi. Pojawiają się różne postacie, które za każdym razem czegoś go uczą, a przy okazji uczą też nas. To pokazuje, że każde spotkanie ma znaczenie — jeśli tylko potrafimy je dostrzec. Snuje opowieść o życiu kształtowanym nie przez teorie opisywane w poradnikach czy przekazywane przez Nauczycieli, lecz przede wszystkim poprzez nasze bezpośrednie doświadczenia. Wyłania się wniosek, że to, co uznajemy za codzienne, może być bramą do świata, w którym każde spotkanie ma znaczenie, a każdy gest rezonuje w naszej duchowej przestrzeni.


Robert Noble jest tu autentyczny. Nie udaje nikogo, jest świadomy swoich wad, niedoskonałości i popełnianych błędów. Nie stroni przy tym od mistycznych odniesień ani filozoficznego tonu, ale też nie popada też w ezoteryczną przesadę. Przekazuje nam swoją wiedzę, którą już posiada i tę, którą dopiero zdobywa, ale nie sprawia wrażenia kogoś lepszego, mądrzejszego i wszystkowiedzącego. Jego sposób przedstawiania swoich przeżyć pokazuje proces zrozumienia poprzez pobierane lekcje wyłaniające się z poszczególnych spotkań i sytuacji. Podkreśla tym samym, że w naszym życiu wszystko ma znaczenie, a prawdziwa wiedza opiera się na doświadczeniu, praktykowaniu, słuchaniu swego wnętrza, a nie jedynie szukaniu gotowych rozwiązań.

Książka porusza się płynnie między formą eseju, poetyckiej medytacji, beletrystycznej fabuły oscylującej na granicy snu i jawy. Nie ma w niej jednej, chronologicznie ułożonej linii czasowej. Jej struktura składa się z różnych epizodów niepowiązanych ze sobą, a raczej będącą zbiorem różnych wydarzeń wziętych z życia autora. W ten sposób skłania nas do refleksji, wyciągania własnych wniosków, pobudza do przemyśleń i dostrzegania tego, co nam umykało.

Książka „OOBE. Życie realnym mitem” to nie tylko zapis duchowej podróży, lecz transformująca opowieść o przebudzeniu, śnieniu i wyjściu poza granice codzienności. To propozycja dla osób, które czują, że rzeczywistość ma więcej warstw, niż pokazuje to powierzchnia świata. Z pewnością zadowoli ona tych, którzy nie szukają instrukcji, ale inspiracji, ale też tych, którzy są gotowi kwestionować schematy i wejść na terytorium nieskończonych możliwości postrzegania świata. Dla jednych może to być zatem tekst otwierający oczy i prowokujący do głębokich refleksji, dla innych — wyzwanie, wymagające skupienia, dojrzałości duchowej i gotowości na konfrontację z samym sobą.


„OOBE. Życie realnym mitem” to coś więcej, niż autobiograficzna opowieść o swojej ścieżce duchowej, ale też zapis duchowej alchemii, którą najlepiej smakować fragment po fragmencie. Robert Noble skłania nas do zatrzymania się na chwilę, przyjrzenia różnym aspektom własnego życie, ujrzenia wszystkiego w z innej perspektywy. To więc także przewodnik po świecie, w którym wszystko jest możliwe. Otrzymujemy nie tylko wiedzę, lecz zaproszenie do jej przetworzenia. Ważne jest, by wyciągnąć z niej to, co dla nas jest ważne, by jej przekaz dotknął naszej duszy, uświadomił, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Nauki Naguala są kierowane do Roberta, ale są w jego słowach wskazówki dla każdego. Uświadamia, że to, co znamy, w czym tkwimy i funkcjonujemy to iluzja narzucona nam przez określone wychowanie, środowisko, narzucone normy i ograniczenia. Jako istoty duchowe jesteśmy zdolni do niesamowitych rzeczy. Autor nie przekonuje, by mu wierzyć, gdyż on sam należy do sceptyków. Najlepszym poznaniem są własne doświadczenia i docieranie do prawdy w swój indywidualny sposób. Namawia, by podczas czytania obserwować swoje myśli, reakcje ciała i emocje, bo to one są dla nas wskazówkami, co rezonuje z naszym wnętrzem. Można to zawrzeć w trzech słowach: Czytaj powoli. Śnij świadomie. Przeżywaj głęboko.

Książkę dziękuję autorowi i wydawnictwu IRN


Wydanie: I
Data premiery: 04.08.2025r.
Ilość stron: 288
Okładka: miękka
Wymiary: 210 x 150 mm
ISBN 978-83-945678-8-0
Wydawnictwo: IRN
Moja ocena: 6/6


wtorek, 29 lipca 2025

[130/25] - 1843. - "Śmierć i belgijska czekolada" - Tom I


"Śmierć i belgijska czekolada"
Tom pierwszy
Marta Moeglich

„Zło jest zawsze bliżej, niż się wydaje.”

Nie wszystkie czekoladki są słodkie, o czym boleśnie przekonała się bohaterka książki pod intrygującym tytułem: „Śmierć i belgijska czekolada”. Marta Kuleczka to kobieta z odpowiednio dobranym nazwiskiem, bo po swoich przejściach w przeszłości teraz wciąż wykazuje postawę bojaźliwą, obawia się plotek, pomówień, osądzania, przejmuje się każdym drobiazgiem, zamiast wyciągać wnioski ze swoich doświadczeń, wciąż popełnia te same błędy. Po zamieszaniu, jakie wywołała swoimi medialnymi dokonaniami mieszkając w Polsce, przeprowadza się z mężem Teodorem oraz dwójką dzieci, Helenką i Kosmą do Belgii, by tam zacząć nowe, bardziej spokojne życie. 

Leuven – stolica prowincji Brabancja Flamandzka słynie z najstarszego uniwersytetu w krajach Beneluksu – KU Leuven, który przyciąga dziesiątki tysięcy studentów z całego świata. To także miasto czekolady, pełne uroku i wielu możliwości, dlatego wydaje się, że jest idealnym miejscem, by zapomnieć o przeszłości i na realizację planów. Jednak, jak to w życiu bywa – pragnienia i marzenia to jedno, a to, co szykuje los – to drugie. 

Marcie nie dane jest prowadzić normalnego życia, gdyż rzeczywistość szybko stawia ją przed wyzwaniami, które zaburzają jej spokój. Zamiast relaksu i normalności,  kłopoty ponownie dopadają bohaterkę. Najpierw bowiem niespodziewanie, podczas spaceru w ogrodzie botanicznym, trafia na trupa w sadzawce z żółwiami. Gdy udaje się uratować mu życie, kobieta wraca w poczuciu spełnienia obowiązku do domu, a tu spotyka ją znowu niespodzianka, gdyż widzi pod drzwiami swojego mieszkania kolejnego trupa. Jednak tym razem jest on całkowicie nieżywy i nic się już nie da zrobić. 

Tak zaczynają się kolejne perypetie Marty, do której dołącza wkrótce siostra jej męża – Misia oraz sąsiadka Térése - starsza pani z uroczym pieskiem typu jamnik o oryginalnym imieniu Maksimus. Zamiast więc równowagi życiowej, wyciszenia i wytchnienia, pojawia się coraz większy bałagan. Wkrótce jednak, z każdym dniem Marta odkrywa, że choć emigracja miała być ucieczką od chaosu, to właśnie w nim odnajduje odwagę, o jaką nigdy siebie nie podejrzewała.


Książka „Śmierć i belgijska czekolada” jest debiutanckim dziełem pani Marty Moeglich, jeżeli wziąć pod uwagę gatunek literacki. Autorka ma bowiem na swoim koncie dwie publikacje, ale są to poradniki dla młodych mam, więc jako pisarka powieści beletrystycznych robi swoje pierwsze kroki i to od razu bardzo stabilne i pewne. Swoim stylem sprawia, że fabuła wciąga od pierwszych stron i nie wypuszcza aż do ostatniego akapitu. Z pozoru lekka, okraszona humorem historia o polskiej emigrantce w Belgii szybko okazuje się opowieścią, w której akcja przyspiesza coraz bardziej i trudno przewidzieć, jak dalej się to wszystko potoczy. Jest intrygująco zarówno emocjonalnie, jak i fabularnie. Autorka zręcznie połączyła elementy kryminału z refleksją obyczajową, a wszystko to w estetyce cozy crime, czyli tzw. „kryminału kocykowego”. Fabuła spełnia wszelkie warunki, by można było ją zaliczyć do tego podgatunku literatury kryminalnej, w którym nie odczuwamy brutalności, czy mrocznej atmosfery, lecz obecny jest humor i lekkość, pomimo, że momentami nie jest bohaterom do śmiechu.

Pani Moeglich zręcznie balansuje między kryminalną intrygą a obyczajową refleksją, oferując nam chwilę wytchnienia i porcję literackiej czekolady – raz gorzkiej, raz słodkiej, ale zawsze z charakterem. Zastosowała też ciekawy sposób opowiadania nam o tym wszystkim. Narracja jest trzecioosobowa, a wydarzenia ujęte w rozdziałach oznaczone zostały dniami tygodnia. Dodatkowym, jakby podsumowującym elementem są maile, które Marta sukcesywnie pisze do pewnej kobiety relacjonując jej, co się wydarzyło w ciągu dnia. Kim jest owa kobieta, wyłania się to w trakcie dalszej historii, więc stanowi to dodatkowy element będący z początku elementem zaskakującym i nieco dezorientującym, bo pojawia się bez wcześniejszego wprowadzenia.

„Śmierć i belgijska czekolada” jest jak filiżanka aksamitnej, apetycznie pachnącej czekolady, w której wciąż odkrywamy nowe nutki smakowe, w tym także te nieco gorzkie. To ten rodzaj książki, który chce się zabrać pod koc, w towarzystwie kubka gorącego kakao i nadziei, że rozwiązywanie zagadki może być równie kojące, co rozmowa z przyjaciółką. Pani Moeglich w subtelny sposób pokazuje zarówno uroki życia na obczyźnie, jak i trudności wynikające z adaptacji, poczucia wyobcowania, a także tęsknoty za tym, co znane. Ta warstwa społeczna dodaje powieści głębi, sprawiając, że to nie tylko cozy crime, ale także opowieść o odnajdywaniu się w obcej tradycji, obyczajów, spojrzeniu na życie i siebie. Uzupełnieniem tła są uroki autentycznych miejsc, w jakich dzieje się akcja i zestawienie realiów mentalności belgijskiej z polskim postrzeganiem rzeczywistości.

Epilog subtelnie sugeruje, że to nie jest koniec perypetii Marty i jej rodziny, mimo że sprawca jej problemów został odkryty. Ostatnie zdania wyraźnie sugerują kontynuację tej historii, w której z pewnością nie dane  będzie bohaterom prowadzić spokojnego życia i delektowanie się smakiem belgijskiej czekolady bez gorzkiego smaku.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy 
z kobiecym klubem książki ONA CZYTA 
oraz wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 23.07.2025r.
Ilość stron: 320
Wymiary: 135x205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8402-418-8
Wydawnictwo: Filia
Moja ocena: 5/6

niedziela, 27 lipca 2025

[129/25] - 1842. - "Szanta"


"Szanta"
Wojciech Wójcik

„autobus zwany życiem pędzi zbyt szybko, by tracić czas na spoglądanie w lusterko”

Mazury, z ich dziką przyrodą, legendami i tajemniczymi jeziorami, to nie tylko tło wakacyjnych pocztówek. Jest też niejednokrotnie sceną dla wydarzeń w różnych powieściach i filmach. W powieści „Szanta” autor zabiera nas nad Jezioro Bełdany, gdzie zbrodnia zanurza się w gęstej mgle niedomówień, obsesji i sekretów. Pan Wojciech Wójcik snuje opowieść nie tylko o zbrodni, ale o kruchości ludzkiej natury, sile obsesji i potrzebie zrozumienia własnej tożsamości. Mazury stają się metaforą psychiki bohaterów — tajemniczej, zmiennej, pełnej nieprzeniknionych głębin. Doskonale nakreślił ich urok opisując krajobrazy, specyfikę terenu, charakter jeziora i okolic dopasowując do tego, co dzieje się na kartach książki.

To tam dochodzi do podwójnej tragedii. Najpierw w budynku powstającego Mazurskiego Muzeum Turystyki i Żeglarstwa Śródlądowego popełnia samobójstwo uznany i szanowany profesor Sylwester Preuss, który był inicjatorem utworzenia muzeum. Wszystko jednak wskazuje, że jego śmierć mogła nastąpić z udziałem osób trzecich.

Gdy zaczynamy poznawać wydarzenia zawarte w książce „Szanta”, minął miesiąc od śmierci profesora. Trzy pracownice muzeum: Jagoda, Roma i Emilia są zaniepokojone nieobecnością swojej kierowniczki – Malwiny Wiśnik. Tydzień wcześniej Jagoda Matusiak zaczęła tutaj pracę tydzień temu na stanowisku muzealnika i razem z koleżankami Emilią i Romą oraz zaginioną Malwiną próbują kontynuować dzieło profesora i doprowadzić do końca projekt muzeum. Niestety, od jakiegoś czasu Malwina nie daje znaku życia, nie odbiera telefonu. Wkrótce Jagoda znajduje ciało swojej przełożonej.

Drugi motyw dotyczy byłego policjanta Huberta Lange, którego zastajemy w sytuacji, gdy czai się na kłusowników. Jego żona, Majka, pełni funkcję leśnika i to ona znalazła ciało profesora, a teraz, od jakiegoś czasu przebywa u swoich rodziców, by odreagować wydarzenia. Podczas jej nieobecności Hubert zastępuje ją w jej obowiązkach.

Początkowo wątek związany z pracowniczkami muzeum i działaniami Huberta Lange i Heleny biegną obok siebie. Obserwujemy ich poczynania w dwóch różnych narracjach: wydarzenia związane z muzeum opowiada nam Jagoda w narracji pierwszoplanowej, natomiast o Hubercie dowiadujemy się z perspektywy trzecioosobowej. W pewnym momencie obie linie fabularne splatają się, tworząc sieć poszlak, zagadek i zawiłości. Autor nie ułatwia czytelnikowi zadania — zamiast podawać gotowe odpowiedzi, jeszcze bardziej komplikuje ścieżkę prowadzącą do prawdy. Zamiast klasycznego śledztwa, dostajemy mroczną grę legend, obsesji i nieuchwytnych motywów, w której przeszłość powraca w najbardziej niespodziewanych momentach.

Atmosfera gęstnieje jeszcze bardziej, gdy nieopodal, nad leśnym jeziorem, Hubert znajduje odcięty czarny warkocz jakiejś kobiety. Pojawia się też tajemnicza dziennikarka, Helena Makowska, która wzbudza u policjanta zarówno ciekawość, jak i niepokój, bo wyraźnie wyczuwa, że ona nie mówi prawdy o sobie, podając się za studentkę dziennikarstwa.

„Szanta” to dobrze napisany kryminał, w którym można zauważyć zarówno elementy psychologiczne, obyczajowe, ale też thrillera. Nie ma tu zbyt gwałtownych zwrotów akcji, lecz wyraźnie jest wyczuwalna niepokojąca, gęstniejąca atmosfera. Fabuła rozwija się pozornie niespiesznie, ale to wrażenie jest zakłócone z każdym kolejnym rozdziałem, gdyż wyłaniają się sekrety będące pokłosiem wydarzeń z przeszłości bohaterów. Autor nie podaje nam gotowych odpowiedzi, lecz skutecznie komplikuje poznanie prawdy. Zamiast klasycznego śledztwa, mamy do czynienia z mroczną grą niedopowiedzeń, tajemnic i zagadek. Jego powieść można zaliczyć do kryminału wpisującego się w nowoczesną tendencję tworzenia tego rodzaju historii, w którym mamy nie tylko kryminalną zagadkę, ale też pojawiają się wątki poboczne ukazujące osobowość występujących postaci, ich powiązania ze sprawą i mentalne dylematy poruszając przy okazji różne kwestie społeczne i ważne zagadnienia. Zbrodnia w tej książce nie szokuje brutalnością bezpośrednio, lecz ukazana jest jako efekt, jaki pozostawia po sobie morderca. Jest ukazana poprzez sugestywną, senną, pełną niedomówień atmosferę.

„Szanta” to kryminał pozornie tylko ciągnący się powoli, ale nie oznacza to nudę, czy brak emocji. Wręcz przeciwnie, są wyczuwalne coraz bardziej, bo gdy wnikamy w kolejne rozdziały, odczuwamy oddech niebezpieczeństwa wyraźnie, który zostawia ślad w umyśle. Fabuła atmosfera coraz bardziej się zagęszcza, ale to dzieje się subtelnie i stopniowo, niczym mgła unosząca się nad jeziorem Bełdany: pełną zagrożenia, które nie zawsze przybiera konkretną postać. Pan Wójcik nie dostarcza może od razu mocnych, gwałtownych emocji, ale one z czasem coraz bardziej dają o sobie znać prowadząc do niespodziewanego finału, co jest niewątpliwym atutem jego książki.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data premiery: 29.04.2025r.
Ilość stron: 540
Wymiary:140x205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-8335-533-7
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 5/6

piątek, 25 lipca 2025

[128/25] - 1841. - "Prawo braci" Tom I


"Prawo braci"
Tom pierwszy
Radosław Paszko

„Zło jest jak choroba,
która zaraża nawet ludzi o dobrych intencjach”

Braterskie więzi zawsze kojarzą się z nierozerwalnymi połączeniami, zwłaszcza jeżeli chodzi o bliźniaków. To relacja, która często wymyka się definicjom — wyjątkowa, głęboka, intuicyjna. Ale co się dzieje, gdy wspólne dzieciństwo zostaje przecięte brutalnym ciosem losu? Gdy życie wybiera dla każdego inną drogę, stawiając ich po przeciwnych stronach moralnych granic? „Prawo braci” to opowieść właśnie o takiej relacji — napiętej, pełnej sprzeczności, ale wciąż istniejącej pod powierzchnią bólu i przemilczeń.


Marcin i Igor to bracia bliźniacy, którzy są wychowankami domu dziecka, więc nie mieli łatwego życia. Pomimo wielu podobieństw pod względem fizycznym różnią się znacząco, jeśli chodzi o ich charaktery, osobowość, pasje, radzeniu sobie z kłopotami i wrogami. To co ich łączy bardzo mocno, to prawdziwa, silna braterska więź, która nie raz dała o sobie znać w dzieciństwie i nie zniknęła mimo upływu lat. Jeden wybrał spokój, drugi przetrwanie. Kiedy ich ścieżki znów się krzyżują, nie ma już odwrotu. Nadchodzi czas decyzji, poświęceń i brutalnej prawdy o tym, jak daleko można się posunąć, by ochronić rodzinę.

Poznajemy braci, gdy są już dorosłymi ludźmi i każdy funkcjonuje w życiu na swój sposób. Marcin, wrażliwy introwertyk, szukający spokoju i stabilizacji, który po latach znalazł ukojenie u boku ukochanej kobiety. Wiedzie spokojne, niemal rutynowe życie, w którym praca i dom tworzą bezpieczną przestrzeń. Igor natomiast jest jego przeciwieństwem. Góruje swoją posturą, emanuje siłą, odwagę, energią, waleczności i zawsze gotów stawać w obronie brata oraz kumpli. Teraz zmuszony jest podjąć decyzję, która odmieni wszystko. Napędzany żądzą zemsty, wkracza w brutalny półświatek, gdzie nie ma miejsca na słabość ani powrót.

Choć ich ścieżki rozeszły się dawno temu, przeznaczenie postanawia je spleść raz jeszcze. Spotkanie braci uruchamia lawinę wydarzeń, których nie sposób powstrzymać. Razem będą musieli zmierzyć się z demonami przeszłości i światem rządzonym przez bezwzględne zasady. Kiedy zrozumieją, że nie oni rozdają karty, będzie już za późno, by się wycofać.


W świecie literatury, gdzie emocje coraz częściej mieszają się z brutalnością, debiutancka powieść „Prawo braci” zaskakuje wyrazistością i siłą przekazu. Pan Radosław Paszko wchodzi w pisarski świat z mocnym, męskim akcentem rysując nam rzeczywistość, w której trudno prowadzić spokojne, normalne życie, tak jak chciał tego Marcin. Przeszłość brutalnie wkracza w jego świat, burząc dotychczasowy porządek.

Momentami akcja jest dynamiczna, ale czasami bywa zbyt powolna, zwłaszcza wówczas, gdy autor przybliża niektóre sytuacje z przeszłości oraz poszczególne postacie - nie tylko pierwszoplanowe, ale też poboczne. Pokazuje ich osobowość, to co ich ukształtowało, odsłaniając niektóre fakty z ich życia. Najdokładniej przedstawia oczywiście Marcina i Igora, którzy wychowali się w domu dziecka. Była to dla nich dosłownie szkoła życia. Tam zawiązały się zarówno przyjaźnie, jak i wrogie zależności, które okazały się być znamienne dla przyszłych wydarzeń.

Znacznie energiczniejsza i emocjonalna jest druga połowa książki, gdy już znamy podłoże obecnych wydarzeń i obserwujemy konsekwencje sytuacji zaistniałych w dzieciństwie i dorastaniu. Autor pokazuje, że władza i pieniądze od zawsze rządzą światem. Dla nich nie jeden człowiek jest gotów zrobić wszystko. Prezentuje rzeczywistość brutalną, męską, bezkompromisową, w której nie ma miejsca na przebaczenie. Jest chęć zemsty, która napędza działania bohaterów, ale przekonują się, że ma ona dwie strony. Z pewnością jest to debiut, który wyróżnia się stylem, w którym nie ma dróg na skróty.

Autor pisze tak, że wyraźnie czuć zło, każdą reakcję bohaterów, ich emocje, ból, cierpienie i niebezpieczeństwo. Jego styl jest wyrazisty, twardy, bezpośredni, wulgarny, ostry, bo taki jest charakter półświatka pełnego mafijnych porachunków, przemocy i brutalności. Z tego względu nie jest to lekka, łatwa lektura, chociaż jest to też opowieść o miłości, lojalności i cienkiej granicy między poświęceniem a zatraceniem. To wszystko prowadzi do niesamowitego, zaskakującego finału i… następuje rozczarowanie, bo okazuje się, że to historia bez wyraźnego zakończenia. Wprawdzie nie ma na okładce informacji, że „Prawo braci” to pierwszy tom, ale to, w jaki sposób rozstrzygają się ostatnie strony wskazują, lecz zakończenie książki jednoznacznie wskazuje, że nie wszystko zostało powiedziane. Na to liczę i tym bardziej będę wyczekiwać kontynuacji.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 


Wydanie: I
Data premiery: 14.05.2025r.
Ilość stron: 440
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-735-5
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 4,5/6


czwartek, 24 lipca 2025

[127/25] - 1840. - "Zapach psich łap"


"Zapach psich łap"
Beata Olejnik

„Anioły często przybierają postać psów i znajdują swoich ludzi, 
by się nimi zaopiekować.”

Był najsłabszy z rodzeństwa, gdy przyszedł na świat. Gdy go poznajemy, ma zaledwie kilka dni i jeszcze nie nic nie widzi, tylko czuje. Oprócz niego ma jeszcze dwóch braci i cztery siostry, więc nie jest jedynym dzieckiem Susi. Zawsze spychany przez rodzeństwo w rywalizacji o mleko matki. Trudno mu było dopchać się do ciepłego brzuszka mamy, bo jest najmniejszy i najsłabszy w miocie. Tak. W miocie, bo nasz bohater jest pieskiem. 

Nie znamy na początku jego imienia, bo właściciele go im nie nadali. Pozostawili to nowym właścicielom, bo dla szczeniaczków małżeństwo poszukuje domów. Z rozmowy małżonków dowiadujemy się, że Susi, to mama naszego psiego bohatera, a ojcem jest Tornado, pies sąsiada, Darka. Kobieta wie, że jej mąż zawsze chciał mieć rasowego psa i dlatego Susi do nich trafiła. Wie też, że chciałby znaleźć dla wszystkich szczeniaków dobry dom. Mijają tygodnie i po kolei pieski znikają z otoczenia małego szczeniaka i w końcu został tylko on. Kobieta najchętniej zatrzymałaby tego najmniejszego psiaka, ale mąż przypomina jej, że mieli umowę, że jak szczeniaki się urodzą, zostaną dla nich znalezione bezpieczne domy. W końcu piesek trafia do domu Mańka, kolegi z pracy właściciela Susi. Maniek mieszka z żoną i siedmioletnim Tymonem, który jest dzieckiem rozpieszczonym i roszczeniowym.  Na razie mówią na pieska Mały. I tak zaczyna się jego nowy rozdział życia, o którym opowiada książka "Zapach psich łap".


Głównym bohaterem jest szczeniak, najsłabszy z miotu, początkowo bezimienny, który z czasem otrzymuje różne imiona: Mały, Ramzes, Atos, Szarik, Will. Każde z tych imion to nie tylko metka, lecz symbol jego kolejnego życia, nowego rozdziału — nowej relacji z człowiekiem, nowej roli, jaką pełni w czyimś świecie. To seria wzlotów i upadków, w których miłość i samotność idą ramię w ramię.

Pani Beata Olejnik nie raz poruszyła moje serce takimi powieściami jak: „Jej tajemnice", „Amulet”, „Słone jabłka” i „W deszczu łatwiej ukryć łzy”. Teraz ponownie zachwyca stylem, emocjami i podejściem do tematu. To książka, która wykracza poza ramy typowej powieści o zwierzętach. Nie tylko opowiada historię psa, ale sięga głębiej — do ludzkich serc, decyzji i emocji, które kształtują losy nie tylko bohaterów, ale i ich psiego towarzysza. Autorka z wyjątkową wrażliwością pokazuje, że pies to nie gadżet, lecz żywa istota, która czuje, przeżywa, tęskni i ufa — często bardziej niż ludzie. I to właśnie ludzie często zawodzą. Pisze lekko, ale sugestywnie. Unika patosu, nie przesładza, nie epatuje smutkiem. Potrafi wzbudzić uśmiech, ciepło, ale też refleksję — o tym, jak traktujemy zwierzęta, jak wychowujemy dzieci, jak rozmawiamy o miłości i stracie.

Styl sprzyja szybkiemu czytaniu, ale treść każe się zatrzymać i pomyśleć. Autorka mistrzowsko pokazuje emocjonalne bogactwo zwierząt, ich tęsknoty, potrzeby, smutki i radości. Narracja w trzeciej osobie daje dostęp zarówno do myśli psa, jak i ludzi, co czyni opowieść niepowtarzalną i głęboko poruszającą.

Opowiadając o losie Małego/Ramzesa/Atosa/Willa, otwiera nam oczy pokazując, że zwierzęta czują, myślą, tęskni i kochają. Ich droga nie zawsze jest prosta, tak ale nigdy nie tracą zaufania. Nigdy nie przestają wierzyć i przy odpowiednim traktowaniu potrafią oddać swoją miłość całym sobą. Paleta ludzkich charakterów, z którymi pies się styka, jest imponująca — od obojętnych i okrutnych właścicieli, przez osoby zagubione, ale czułe, aż po tych, którzy naprawdę rozumieją, co znaczy więź ze zwierzęciem.

Autorka nie unika trudnych tematów: przemocy wobec zwierząt, nieodpowiedzialności właścicieli, bezdomności, depresji, problemów wychowawczych. Szczególnie wątek Tymka — rozpieszczonego chłopca, który traktuje psa jak przedmiot — otwiera ważną dyskusję o tym, czym jest mądre wychowanie. Pokazuje, że miłość do dziecka nie może oznaczać pobłażania, bo empatia nie rośnie w próżni. Nagła odmiana losu, silna więź psa i człowieka, tęsknota i strata, tym razem z punktu widzenia psa, ale też los bezdomnych, ich traktowania przez ludzi, problem alkoholowy, depresja, wychodzenie z nich, małżeńskie kłopoty, różne relacje międzyludzkie, różne charaktery, a w tym wszystkim ogromna pozytywna rola naszych braci mniejszych. Porusza też kwestię pożegnania z psem i ta część mnie najbardziej poruszyła.


Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, co daje czytelnikowi dostęp nie tylko do myśli ludzkich, ale i psich. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć, jak odbiera świat Mały/Ramzes — jego obawy, nadzieje, przywiązania. To nie antropomorfizacja, lecz subtelne ukazanie emocjonalności zwierząt — ich sposobu patrzenia na życie i ludzi. Ramzes przez całą swoją drogę nie traci wiary w człowieka. I to czyni go bohaterem nie tylko literackim, ale duchowym.

Jednym z wątków, które poruszają jest przyjaźń psa i kotów, bo w powieści jest ich trochę, ale też przyjaźń z człowiekiem, ale przede wszystkim przejmujące losy psa, którego życie doświadcza na różne sposoby. Ramzes zaznał zarówno dobra, jak i zła, ale nigdy nie stracił zaufania do człowieka, zwłaszcza, gdy sam sobie go wybrał. Autorka pokazuje też pozytywny wpływ posiadania zwierząt, ale przede wszystkim podkreśla, ich oddanie zwracając uwagę na odpowiednie traktowanie psa. A wówczas on odwdzięczy się w zwielokrotnionej miłości.

„Zapach psich łap” to książka dla każdego, niezależnie od wieku, gdyż nie ma w niej treści kontrowersyjnych, a jej przekaz jest etyczny, emocjonalnie mądry i wychowawczo wartościowy. To lekcja empatii, odpowiedzialności i głębokiej więzi między człowiekiem a zwierzęciem.

Głównym przesłaniem jest to, że zwierzę to nie zabawka, lecz żywe, czujące stworzenie, które potrzebuje miłości, uwagi i zrozumienia. Relacja człowieka z psem może uzdrawiać, otwierać serca i zmieniać życie, czego doświadczają bohaterowie książki.To historia nie tylko psa, lecz także ludzi — ich błędów, decyzji, wychowawczych zaniedbań, ale też zdolności do przemiany. Powieść porusza wiele tematów: odpowiedzialność za zwierzęta, wychowanie dzieci, samotność, depresję, bezdomność i wagę małych gestów.

Powieść napisana przez panią Olejnik pachnie psimi łapami, ale także emanuje ciepłem, oddaniem i szacunkiem. I przypomina, że czasem to właśnie najsłabszy z miotu pokazuje, jak wygląda prawdziwa siła. Bardzo wzruszająca historia z jeszcze bardziej przejmującym finałem.

Osoby, które mają psa lub mieli psa, doskonale wiedzą, ile radości wnosi on do ludzkiego życia. Żywot tych czworonogów jest zdecydowanie za krótki, a po jego odejściu pozostaje pustka i tęsknota za ich energią i bezwarunkową miłością. „Zapach psich łap” to dedykacja dla wszystkich tych czworonożnych przyjaciół, którzy pozostają na zawsze w naszej pamięci.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem

Wydanie: I
Data premiery: 17.06.2025r.
Ilość stron: 406
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-917-5
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6


wtorek, 22 lipca 2025

[126/25] - 1839. - "Gdy ucichną dęby"

POD PATRONATEM OAZY RECENZJI


"Gdy ucichną dęby"
Aleksandra Palasek

„Nasi bogowie karzą za złe uczynki, ten Bóg każe całe życie żałować swoich decyzji i pokazywać, jak wielką skruchę się w sobie trzyma.”

W prastarych puszczach być może rosną jeszcze dęby, które pamiętają dawno minione czasy. Rosną sobie od wielu wieków i gdyby wsłuchać się w ich szum, być może opowiedziałyby nam nie jedną historię. Być może taką, jaką spisała autorka książki „Gdy ucichną dęby” o Gniewku i Sławie, którym nie dane było być razem przez całe życie. . Aleksandra Palasek stworzyła poruszającą powieść, która balansuje między miłością a przetrwaniem, między światłem wewnętrznym a ciemnością otaczającej rzeczywistości. Zabiera nas w podróż do wczesnego średniowiecza — epoki duchowego rozdarcia, kulturowych przemian i brutalnej codzienności.

To czasy, gdy chrześcijaństwo coraz bardziej wnika w ziemię naszych przodków niszcząc brutalnie wszystko, co było ważne wcześniej, ale duch starego świata nie daje o sobie zapomnieć. Autorka nie boi się brutalności, ale traktuje ją z narracyjną dojrzałością.


Na tle tej brutalnej rzeczywistości rozgrywa się przejmująca historia Gniewka i Sławy — dwójki młodych ludzi, których los połączył w chwili narodzin, a później okrutnie rozdzielił. Ich relacja, początkowo pełna niewinności, zostaje wystawiona na najcięższą próbę, gdy los postanawia ich rozdzielić. Coś, co nigdy nie miało się wydarzyć, zmienia ich życie o sto osiemdziesiąt stopni. W świecie, gdzie handel ludźmi jest powszedni, a zasady moralne właściwie nie istnieją, przetrwanie wymaga siły nie tylko fizycznej, lecz także duchowej.

Autorka z wyjątkową wrażliwością i literackim wyczuciem przedstawia dramat jednostki w zderzeniu z bezlitosną historią. Ukazuje chrystianizację nie jako triumf wiary, lecz jako bolesne ścieranie się światów wiary naszych przodków z narzuconą doktryną. Tło historyczne jest bogate i zróżnicowane: akcja dzieje się zarówno na ziemiach Polan, jak i wśród duńskich wikingów. Nie stroni od pokazania cierpienia, samotności i psychicznego rozdarcia. Stworzeni przez nią bohaterowie są pełnokrwiści, niedoskonali, poddani próbom, które wymagają od nich nie tylko fizycznego przetrwania, ale duchowej walki o resztki człowieczeństwa. Dzięki subtelnie prowadzonej narracji, czytelnik nie tylko śledzi ich losy, ale wręcz czuje ich ból, lęk i wewnętrzne rozdarcie.


Styl pisarski autorki wyróżnia się plastycznością i wyrazistością. Opisy są sugestywne, często brutalne, ale nigdy nieprzesadne. Dialogi brzmią naturalnie, a psychologiczne portrety bohaterów, zwłaszcza ich wewnętrzne rozdarcia, lęki i chwile załamania — przekonują swoją prawdziwością. Pani Palasek nie idealizuje postaci, lecz pozwala im być słabymi, zagubionymi, a przez to głęboko ludzkimi. Gniewko i Sława są nie tylko ofiarami swoich czasów, ale też lustrem, w którym odbijają się lęki, nadzieje i załamania człowieka tamtej epoki. Sposób narracji prowadzony w trzeciej osobie jest plastyczny i naturalny, dialogi brzmią autentycznie, a struktura powieści prowadzi nas przez kolejne warstwy cierpienia, miłości i duchowej walki.

Miałam problem z osadzeniem tej historii w czasie, bo:  w powieści występuje Otton I jako cesarz niemiecki, wiec Bolesław (jeszcze nie Chrobry) był wówczas dzieckiem, a nie dorosłym mężczyzną, jak to jest w fabule. W czasach Ottona I, realnym władcą Polski, a właściwie państwa Polan, był Mieszko I, ojciec Bolesława. Z kolei Harald Sinozęby,  który również ma w tej opowieści swoje miejsce, rzeczywiście panował w tym samym okresie, co Otton I, ale z kolei nie był współczesny Bolesławowi jako władcy.

Wniosek: Niektóre elementy historyczne budzą zastrzeżenia, ale to można traktować jako licentia poetica, czyli świadomy zabieg artystyczny, pozwalający na stworzenie alternatywnego obrazu epoki. Nie jest to bowiem kronika, ani historyczne opracowanie, lecz opowieść z krwi i kości, której celem nie jest rekonstrukcja, lecz refleksja nad tym, do czego zdolny jest człowiek, nawet ten, który nazywa siebie chrześcijaninem.


„Gdy ucichną dęby” to nie tylko wzruszająca historia miłości i rozdzielenia. To opowieść o walce z samym sobą, o cenie człowieczeństwa, o duchowej podróży przez świat, który zapomniał, czym jest współczucie. Pani Aleksandra Palasek nie tylko opowiada historię, lecz zmusza do konfrontacji z pytaniami o tożsamość, wiarę i cenę człowieczeństwa, ale też rozbieżność między tym, co głoszą wyznawcy Chrystusa i tym, co czynią. Ich czyny nie mają nic wspólnego z dobrocią, miłosierdziem, współczuciem czy łagodnością. To stanowi wyraźne tło w powieści. Chrystianizacja nie jawi się tu jako świetlista droga ku zbawieniu, ale jako brutalny proces, których pochłania wiele istnień niezgadzających się na taką transformację.

Autorka zestawia słowiańskie i nordyckie wierzenia z narzucanym chrześcijaństwem, pokazując duchową walkę, jaka toczy się nie tylko w społeczeństwie, ale i w duszach jednostek. Stawia tym samym pytania o tożsamość i wiarę, ale też pokazuje rozbieżność między tym, co głoszą wyznawcy Chrystusa, a tym, jak postępują. Ich czyny często przeczą ideałom dobroci, miłosierdzia, współczucia czy łagodności — i to właśnie te kontrasty czynią historię tak boleśnie prawdziwą.

Nie zdradzę zakończenia, jeżeli napiszę, że nie takiego finału się spodziewałam i to jest najsłabszy punkt tej historii. A jednak, mimo tego rozczarowania, nie sposób odmówić tej powieści siły przekazu. „Gdy ucichną dęby” nie jest historią, którą się tylko czyta. To opowieść, która rezonuje długo po zamknięciu książki, zmusza do zadawania pytań o własne korzenie, o to, co tracimy w imię postępu i jaką cenę płacimy za cywilizację.

Dęby milkną, ale wciąż słychać ich echo. To echo rozdzierającej tęsknoty za utraconym światem, w którym miłość, wierzenia i człowieczeństwo nie były jeszcze towarem ani politycznym narzędziem. Pani Palasek przypomina, że historia to nie tylko daty i imiona, ale przede wszystkim emocje zapisane w ciałach, duszach i opowieściach takich jak ta. Ta książka jest jak szum starego drzew: nie zawsze jednoznaczny, czasem chropowaty, ale niosący coś więcej niż słowa. I właśnie dlatego warto się w niego wsłuchać.



Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data premiery: 09.07.2025r.
Ilość stron: 252
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 205 x 143 mm
ISBN: 978-83-8290-755-1
Wydawnictwo: WasPos
Moja ocena: 4,5/6


czwartek, 17 lipca 2025

[125/25] - 1838. - "Rodzina Casella" TOM II - "Prawda"


"Rodzina Casella"
Tom drugi
Prawda
Gabriela Wolska

"Każda chwila, ta dobra czy zła, ma jakiś cel. Każda osoba, pojawiając się w naszym życiu, nie jest zwykłym przypadkiem. Zawsze wnosi do niego coś, z czego później można wyciągnąć lekcję."

Pierwszy tom serii, "Rodzina Casella. Miłość", pozostawił wiele pytań bez odpowiedzi, dlatego z ogromnym wyczekiwaniem sięgnęłam po kontynuację zatytułowaną "Prawda". I rzeczywiście — prawda, zarówno ta bolesna, jak i wyzwalająca, staje się jednym z głównych motywów tej części. W życiu Eleny zaszły dramatyczne zmiany, które zmuszają ją do uporządkowania świata na nowo.

Fabuła rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia część, dlatego znajomość pierwszego tomu jest wręcz konieczna. Trudno pisać o wydarzeniach bez zdradzania szczegółów, ale jedno jest pewne — Elena, po traumatycznych przeżyciach, odcina się od dawnego życia. Pragnie spokoju, normalności, wolności od mafijnych powiązań i rodzinnych dramatów. Ucieka do Polski, gdzie pod opieką wujka Tomasza próbuje odzyskać równowagę, znaleźć pracę i ukończyć studia. Kiedy jej bliscy zaczynają padać ofiarą tajemniczych ataków, Elena nie ma wyboru – musi wrócić do gry. Przeszłość domaga się prawdy, a teraźniejszość żąda zemsty. Wkrótce wszystkie karty zostaną odsłonięte, a ona stanie twarzą w twarz z sekretami, które skrywała przed nią… jej własna rodzina.


Choć przez chwilę udaje jej się odetchnąć, przeszłość szybko dopomina się o uwagę. Elena musi stawić czoła zagrożeniom, które dosięgają jej najbliższych. Świat mafii, od którego próbowała się uwolnić, zaczyna znowu odgrywać decydującą rolę — wymusza powrót do gry, konfrontację z rodziną i odkrycie sekretów, które przez lata pozostawały ukryte. Autorka stopniowo odsłania te warstwy, podsycając napięcie i wprowadzając czytelnika w świat emocjonalnych decyzji i moralnych dylematów.

W tej części ponownie pojawia się motyw tajemniczego osobnika w masce — postaci, która budzi niepokój, napięcie, ale też ciekawość. Tym razem jego tożsamość przez długi czas pozostaje nieznana, co wywołuje efekt suspense'u i pozwala czytelnikowi snuć własne domysły. Elena nazywa go „Maską” i choć relacja z tą osobą jest niejednoznaczna, dodaje historii charakteru — balansuje między lękiem a fascynacją.

Wątek romantyczny jest obecny, ale w innej formie, niż można się spodziewać. Na drodze Eleny pojawia się ktoś, z kim mogłaby prowadzić wymarzone normalne życie, ale przeszkodą jest pamięć o ukochanym, tęsknota i smutek, jaki po nim pozostał. Nie dominuje on nad fabułą, nie staje się celem samym w sobie. To raczej element układanki, który dopełnia portret Eleny jako kobiety poszukującej nie tylko uczucia, ale i bezpieczeństwa, wolności oraz prawdy. Równolegle śledzimy wątek Tomasza i Glorii, przyjaciółki Eleny, który uatrakcyjnia opowieść. Te dwa wątki są jednym z tych, które przykuwają uwagę. Spojrzenie na wydarzenia oczami Eleny potęguje to wrażenie. Innym ciekawym motywem są relacje rodzinne, które oparte są oparte na sekretach, nieszczerości, ale też wpływach mafijnych i intrygach. Pod tym względem nie brakuje emocji, ale nie wszystkie dały się wyraźnie poczuć. zwłaszcza jeżeli chodzi o Tomasza i Glorię. Zbyt mało była wyczuwalna chemia między nimi i budząca się miłość. Podobnie było w przypadku głównej bohaterki i jej stanie po starcie ukochanego. Niby jest w żałobie, a idzie w pewnym momencie do klubu na imprezę, jakby się ze wszystkim pogodziła. 


Gabriela Wolska posługuje się stylem lekkim i przystępnym, dzięki czemu powieść czyta się szybko i płynnie. Jej sposób prowadzenia narracji, mimo że oparty na znanych schematach gatunkowych, potrafi zaskoczyć nietypowym rozwojem fabuły i dobrze skonstruowanymi postaciami — zarówno głównymi, jak i drugoplanowymi. Jedynym elementem, który momentami spowalnia akcję, są rozbudowane opisy dotyczące wyglądu bohaterów, ich ubioru, makijażu czy rytuałów przygotowań. Choć mogą one budować klimat i charakter postaci, czasami zajmują zbyt dużo miejsca, odciągając uwagę od głównego nurtu wydarzeń.

Druga część opowieści o rodzinie Casella to opowieść o kobiecie, która po bolesnych doświadczeniach próbuje odbudować swoją codzienność. Jej próba "normalnego życia" nie jest łatwa — to proces, w którym towarzyszą jej strata, tęsknota i poczucie pustki. To emocjonalny portret osoby, która szuka siebie między przeszłością a teraźniejszością.

Najbardziej byłam zawiedziona zakończeniem, gdyż liczyłam na bardziej romantyczne i emocjonalne zakończenie. Miałam wrażenie, jakby z niektórymi motywami autorka nieco się pospieszyła i zbyt powierzchownie potraktowała wątki. Liczyłam na bardziej romantyczne zakończenie, może z odrobiną wzruszenia, ale to, które zaserwowała autorka jest owszem oryginalne i nietypowe, ale pozostawiające lekki niedosyt. Wprawdzie na ostatniej stronie widnieje napis KONIEC, ale mam nadzieję, że to jednak nie jest ostateczny finał, bo takie zakończenie to nie jest zakończenie, lecz zaproszenie do napisania kolejnej części.



Recenzja tomu I "Miłość"

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem 

Wydanie: I
Data premiery: 30.05.2025r.
Ilość stron: 228
Wymiary: 130 x 120 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8373-860-4
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 4/6

środa, 16 lipca 2025

[124/25] - 1837. - "Ucieczka z zaścianka"


"Ucieczka z zaścianka"
Małgorzata Kasprzyk

„Miłości nie da się zaplanować, 
bo ona przychodzi kiedy chce”

Współczesne kobiety mają dostęp do edukacji, mogą pracować w każdym zawodzie, decydować o sobie, o swojej przyszłości, wychodzić za mąż bez przymusu, więc czasami trudno im wyobrazić sobie czasy, gdy to wszystko było dla nich niedostępne. W takich społecznych warunkach żyje bohaterka książki „Ucieczka z zaścianka”.

Akcja powieści toczy się w okresie, gdy Polski nie było na mapie, a społeczeństwo funkcjonowało w cieniu zaborów i upadających struktur feudalnych. Szlacheckie domy, mimo zaniku dawnej świetności, wciąż próbowały kultywować tradycję, opartą na hierarchii społecznej, patriarchacie i konserwatyzmie wychowawczym. Kobiety nie miały prawa do samodzielnego życia — ich przyszłość była z góry określona, a edukacja traktowana, jako niebezpieczne odstępstwo od norm społecznych.


W blubrze można przeczytać, że poza historią panny Maryni, poznajemy też wydarzenia po upłynięciu ponad stu lat, gdy dwójka młodych Amerykanów, Stephen i Diana dowiadują się o swoich polskich korzeniach i postanawiają odkryć prawdę. Ten motyw nie jest głównym, a jedynie stanowi dodatek, jako dosyć obszerny epilog. Większość fabuły poświęconej jest losom Maryni, której przyszło żyć pod koniec XIX wieku. Najpierw jednak poznajemy historię jej rodziców: Emilii i Stanisława Tylewiczów. Ich małżeństwo nie było efektem miłości, lecz konieczności. Ojciec Emilii bowiem tonął w długach, a propozycja wydania córki za zamożnego Stanisława, gwarantowała wyjście z kłopotów finansowych. Owocem ich związku jest rodzeństwo: Janek i Marynia.

Z czasem między Emilią a Stanisławem rodzi się uczucie, co pokazuje, że nawet w świecie pozbawionym wolności wyboru możliwe jest zbudowanie więzi. Ich historia stanowi tło dla późniejszych losów Maryni i Janka — dzieci wychowywanych w duchu tradycji, ale dorastających w czasach przemian.

Marysia w ogóle nie wpisuje się w ówczesne wymogi wobec młodych szlachcianek. Nie lubi tańczyć, malować, grać na fortepianie,  nie interesują ją typowe kobiece zajęcia, strojenie się, bale, natomiast pasjonują ją jazda konna i spacery z psami, które zarezerwowane są dla mężczyzn. Jej mama, Emilia jest tym przerażona, bo obawia się, że córka będzie miała problem ze znalezieniem męża, a to jest głównym celem dziewcząt i ich rodziców – bogaty kandydat na małżonka, bez względu na to, czy on odpowiada córce, czy też nie. Do tego, (o zgrozo!), dziewczyna zaczyna interesować się pozytywistycznymi poglądami i tym, co dzieje się na świecie. U Marysi także uczuciowe życie toczy się odmiennie, bo na jej drodze pojawiają się dwaj panowie, z których jeden reprezentuje konserwatywne poglądy, natomiast drugi wpisuje się w nowe trendy, ale pochodzi z warstwy społecznej uważanej za niższą, a więc gorszą

Marynia, główna bohaterka, dorasta w świecie pełnym sztywnych zasad i oczekiwań. Jej rodzina reprezentuje zaścianek mentalny, w którym kobieta ma służyć rodzinie, nie samodzielności. Jednak bohaterka stopniowo dojrzewa do wewnętrznego buntu — pragnie wiedzy, samodzielności, wolności wyboru. Nie walczy otwarcie, ale jej wewnętrzna przemiana staje się symbolem duchowego wyjścia poza ramy, które ograniczały kobiety przez pokolenia. Wychowana w rodzinie głęboko zakorzenionej w przestarzałych szlacheckich obyczajach, odczuwa wewnętrzny konflikt między tym, czego od niej oczekiwano, a tym, czego sama zaczyna pragnąć. Marynia, główna bohaterka, staje się wyrazicielką pragnień pokolenia, które nie godzi się na rolę biernej obserwatorki.


Interesującym przeciwieństwem jest Zygmunt Dereń — mieszczanin, który obejmuje majątek, prowokując szlachtę do konfrontacji ze zmianami społecznymi. Jego postawa, oparta na pracy, pragmatyzmie i otwartości, stanowi wyzwanie dla skostniałego świata zaścianka. Wyrazicielem głosu młodego pokolenia jest też brat Maryni, Janek, który śmiało wyraża swoje opinie, często kontrowersyjne, z którą trudno pogodzić się starszym przedstawicielom szlachty. To dodatkowo uwypukla przepaść mentalną między przedstawicielami tradycji a młodymi, którzy zaczynają dostrzegać potrzebę równości, potrzeba edukacji, samodzielności, aktywności społecznej i politycznej. To nie tylko historia jednostki, ale także opowieść o społeczeństwie, które próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Powieść „Ucieczka z zaścianka” to głęboko poruszająca opowieść o wyboistej drodze ku wolności osobistej i społecznej, jaką odbywa kobieta wychowana w konserwatywnym, szlacheckim domu przełomu XIX i XX wieku. Autorka ukazuje ówczesną mentalność, zaściankowość i utarte schematy myślenia, które dominowały w środowiskach szlacheckich i skutecznie hamowały jakiekolwiek próby zmian. Mimo tego oporu, powoli zaczyna znikać obraz kobiety uległej, naiwnej, poświęcającej się bez reszty domowym obowiązkom. Coraz głośniej rozbrzmiewają głosy o potrzebie edukacji, o prawie do rozwoju i poznawania świata oraz wartości, które do tej pory były dla kobiet niedostępne lub wręcz niepożądane.

Pani Małgorzata Kasprzyk posługuje się stylem opisowym, który nadaje powieści refleksyjny, lekki charakter. Choć w narracji pojawiają się dialogi, nie znajdziemy tu nagłych zwrotów akcji czy dramatycznych eksplozji emocji. Zamiast tego autorka snuje opowieść z wyczuciem, pozwalając czytelnikowi zanurzyć się w świecie bohaterów, ich codzienności i wewnętrznych rozterkach. Ten pozornie spokojny rytm nie odbiera historii dynamiki — wręcz przeciwnie, sprawia, że zaskoczenia fabularne mają większą siłę oddziaływania, a emocje, choć subtelne, są autentyczne i poruszające

Autorka z niezwykłym wyczuciem oddaje atmosferę końca XIX wieku — momentu, gdy Polki zaczynają kwestionować swój dotychczasowy los. Autorka doskonale punktuje ówczesną rzeczywistość i wytyka przywary szlachty, które zamiast sprzyjać rozwojowi społecznemu, znacząco go hamowały. Warcholstwo, zawiść, plotkarstwo, lekceważące podejście od osób z niższych stanów, konserwatyzm, liberum veto, skłonność do sporów, pijaństwa i rozrzutności są obecne na każdym kroku. Jednocześnie uświadamia, że choć od czasów Maryni minęło ponad sto lat, wiele z poruszanych w powieści tematów wciąż jest aktualnych.

„Ucieczka z zaścianka” to nie tylko opowieść o kobiecie, która próbuje wyrwać się z ograniczeń epoki, ale także przypomnienie, że wolność nie zawsze przychodzi w formie rewolucji. Czasem zaczyna się od cichego sprzeciwu, od pytania zadawanego w myślach, od marzenia, które nie chce zniknąć. Marynia pokazuje, że zmiana zaczyna się tam, gdzie pojawia się świadomość i że nawet w świecie pełnym zakazów można odnaleźć własną drogę.



Książkę przeczytała w ramach współpracy z wydawnictwem


Wydanie: I
Data wydania: 27.06.2025r.
Ilość stron: 260
Wymiary: 205 x 145 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8290-758-2
Wydawnictwo: WasPos
Moja ocena: 5/6


Gatunki

E - booki (73) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (70) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (2) eseje (8) ezoteryka (64) fantastyka religijna (2) fantasy (29) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (13) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (4) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (127) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (42) literatura motywacyjna (22) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (208) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (5) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (13) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (116) magia (47) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (12) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (57) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (45) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (31) podróże (9) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (28) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (495) polski autor (655) polskie książki (533) poradnik (179) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (9) porady (1) powieść (145) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (2) powieść historyczna (39) powieść jednotomowa (62) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (29) powieść surrealistyczna (1) powieść z elementami grozy (3) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (5) praca z energią (12) praca zbiorowa (13) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (13) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (3) radiestezja (6) realizm magiczny (2) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (341) romans LGBT (2) romans New Adult (11) romans YA (19) romans age gap (11) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (38) romans i magia (6) romans i sensacja (37) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (12) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (12) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (7) romans średniowieczny (1) romantasy (4) rozwój duchowy (156) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (74) thriller (52) thriller kryminalny (14) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (40) trailer (1) trylogia (83) turystyka (10) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (56) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (23) zdrowie (292) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)