poniedziałek, 18 kwietnia 2022

1064. - "Po supełku do kłębka" - PATRONAT

Pod patronatem Oazy Recenzji
Recenzja przedpremierowa
Premiera 20 kwietnia 2022r.


Po supełku do kłębka
Podróż w głąb siebie
7 gwałtów temu, za górami i grubymi warstwami żyła sobie prawda.
Micia Mieszkowski

Wydanie: I
Premiera 20 kwiecień 2022 r.
Ilość stron: 226
ISBN 978-83-8119-923-0
Oprawa miękka
Wydawnictwo: Psychoskok
Moja ocena: 6/6

„Transformacja jest jak taniec, 
który zmienia tempo w zależności od muzyki.”

Nie raz można o tym usłyszeć lub przeczytać, że popadają w depresję osoby, które mają za sobą trudne, dramatyczne przeżycia wpływające na ich obecne życie. Określa się ten stan zespołem stresu pourazowego, w skrócie PTSD. Często używa się tego określenia wobec tych, którzy powrócili z wojny i po tym, co widzieli, czego doświadczyli, nie potrafią normalnie żyć. Tymczasem PTSD może dopaść każdego, kto doświadczył wstrząsających wydarzeń i wciąż nie może pozbyć się wewnętrznego lęku  i stresu. Zwykłemu człowiekowi czasami trudno zrozumieć tego rodzaju problemy psychiczne. Wydaje się, że można sobie z tym łatwo poradzić, a tymczasem okazuje się, że nie jest to takie proste. Wciąż atakujące umysł natrętne myśli, powracające obrazy budzące grozę, nie pozwalają normalnie funkcjonować.  Autorka w swojej książce „Po supełku do kłębka” opowiada o swoich doświadczeniach pokazując drogę do poradzenia sobie z tego rodzajem emocji, by wskazać drogę innym osobom, borykającymi się ze swoimi demonami przeszłości.


Pani Micia Mieszkowski ma za sobą wiele traumatycznych przeżyć, które pozostawiły u niej trwały ślad w psychice. Przez dłuższy czas borykała się ze swoimi mentalnymi demonami, nie mogąc żyć bez rozpamiętywania i ciągłego bólu. Aż pewnego dnia powiedziała sobie: Dość! I zapragnęła ponownie zacząć żyć. Nie było to łatwe zadanie, ale sukcesywnie, poprzez pracę nad sobą, udało się jej dojść do obecnego etapu w życiu. Pomogła jej joga, medytacja i rozwój duchowy. Swoje przemyślenia, wyciągnięte wnioski z własnych doświadczeń spisywała przez kilka miesięcy i wraz z tym przedsięwzięciem rozliczała swoje traumy, przyglądała się im na nowo i razem z kolejnymi stronami doznawała wewnętrznego oczyszczenia. Pisanie stało się dla niej swoistą terapią, ale też okazją do przyjrzenia się sobie. Odkryła, że każdy z nas może sam odmienić swój los, bo wszystko, co potrzebujemy mamy w sobie. Nikt za nas tego nie zrobi, nie prowadzi zmian, nie naprawi naszej duszy i nie uczyni szczęśliwym, dopóki my sami sobie na to nie pozwolimy.
„Kiedy wyobrażamy sobie jakąś drogę w życiu, to widzimy, że ona prowadzi do czegoś, co jest na zewnątrz nas i bardzo daleko. Ta droga tak naprawdę jest wewnątrz nas i prowadzi do nas samych.”
Debiutancka książka Mici Mieszkowskiej „Po supełku do kłębka” jest poradnikiem motywującym, połączonym z opowieścią o życiu i uzupełnionym ćwiczeniami, pomagającymi przyjrzeć się lepiej sobie. Autorka pisze otwarcie, szczerze i śmiało o tym, co przeżyła, czego się nauczyła z lekcji życia, ale też z książek, które były dla niej drogowskazem do podjęcia działań wyjścia z marazmu, depresji, oraz innych destrukcyjnych kroków. Porównuje swoje życie do kłębka, w którym powstała duża ilość supełków i teraz po kolei próbuje im się przyjrzeć i rozwiązać, by pójść dalej. Z tego względu to bardzo osobista, mądra, prawdziwa, autentyczna i duchowa opowieść o kobiecie po przejściach. Trzeba bowiem mieć w sobie ogromną determinację, by stawić czoła wstrząsającym obrazom pojawiającym się wciąż w umyśle i ogromne pokłady odwagi, by o tym pisać. 

Pisarka odsłania siebie, prowokując w ten sposób do refleksji, stawiając szereg pytań, przy których warto się zatrzymać. Z tego względu nie jest to książka do szybkiego czytania, lecz raczej do analizowania tego, co chce nam przekazać. Pani Mieszkowski pragnęła też w ten sposób pokazać, że każdy może poradzić sobie ze swoim bagażem przeszłości, tylko musi pozwolić sobie na wyrzucenie z niego niepotrzebnych, obciążających duszę ograniczeń, które niczym kamienie zalegają na dnie naszego wewnętrznego plecaka. Każdy z nas zbiera takie kamienie zbudowane z narzucanych opinii innych, przekonań, słów krytyki, dramatów życiowych, poczucia winy, cierpienia i destrukcyjnych myśli.



Przytacza w niej wiele scenek ze swojego życia w postaci krótkich epizodów, pokazując, że życie nie naprawi się w żaden cudowny sposób, dopóki sami tego nie będziemy chcieli. Każdy z nas ma swój kłębek, w którym znajduje się więcej lub mnie różnych supełków, które nierozwiązane potrafią utrudniać utkanie z nici gładkiej tkaniny zwanej życiem. Dlatego warto podjąć się zadania usuwania ich stopniowo, aż dojdziemy do sedna naszego życiowego motka.
"Odsłoniłam to, co jest niewygodne, trudne, moje, twoje, nasze wspólne i to, co, na co dzień być może zagłuszasz. Odkrywaj tu to, na co jesteś gotowa i na co wyrażasz zgodę."
źr. zdjęcia: psychoskok.pl

Micia Mieszkowski mieszkała w Polsce do chwili, gdy skończyła drugą klasę szkoły podstawowej, a potem wyjechała do Nowego Jorku. Dziś, jako trenerka transformacji, pomaga innym w odkryciu i celebracji siebie, korzystając również ze świata quantum. Pisanie książki była dla niej nie lada wyzwaniem, gdyż od dziecięcych lat posługiwała się językiem angielskim, ale dzięki mamie udało się jej napisać niniejszą publikację. 

W swojej książce pisze o sobie tak: „Od ponad 30 lat mieszkam w Nowym Jorku. Przemieszczam się po nim od dziecka, pozostając wierna dzielnicom Manhattanu, Brooklynu i Queensu. To chyba tu pokochałam być kolorową i tak optymistyczną. Już od dziecka miałam geny silnej kobiety i może, dlatego skonfrontowałam się z tym silnym miastem. […] Tutaj latami gubiłam się i odnajdywałam, próbując znaleźć siebie w wewnętrznym chaosie. Szukałam na siłę kogoś, kto by mnie w końcu zaakceptował. Jednak bywałam w niewłaściwych miejscach, oszukując samą siebie. Odkrywanie siebie to najcenniejszy dar, jaki możemy sobie zafundować, bo wtedy wiemy, że nie musimy już udawać."

Książkę przeczytałam, dzięki wydawnictwu:

Przedsprzedaż



6 komentarzy:

  1. Gratuluję patronatu Mirko. Książka wydaje się być bardzo interesująca i - na czasie . Tytuł sobie zapisuję . Pozdrawiam serdecznie, Jarek, znad biografii Mieszka I.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję interesującego patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje patronatu! Bardzo spodobał mi się cytat „Transformacja jest jak taniec,
    który zmienia tempo w zależności od muzyki.” :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię takie prowokujące do myślenia książki. Zainteresował mnie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję patronatu Mirko. Zaintrygowało mnie to rozwiązywanie supełków, może kiedyś uda mi się sięgnąć po tę książkę. Radosnego Alleluja oraz wszelkiego dobra na nadchodzące dni. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie książki są potrzebne wielu osobom po przejściach, wspaniały patronat!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą . Będzie mi miło, gdy będą one podpisywanie,chociażby imieniem, gdyż mam wówczas możliwość poznania czytelników:) Wpisy o charakterze spamu oraz reklamami firm lub produktów będą usuwane.