niedziela, 4 czerwca 2017

342. - "Wykop"

Andriej Płatonow

     

„Bez myśli ludzie działają bezsensownie”.

Sięgając po książkę pt.: "Wykop", nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać i muszę przyznać, że treść całkowicie mnie zaskoczyła pod każdym względem. O realiach komunistycznej Rosji niejednokrotnie już można było usłyszeć w mediach i przeczytać w różnych dziełach, dlatego z zainteresowaniem poznałam podejście osoby, która żyła w tamtym czasie.

źr.zdjęcia: polityka.pl
Andriej Płatonow urodził się  1 września w 1899 r. pod nazwiskiem Klimientow, w biednej rodzinie ślusarza w robotniczej dzielnicy Woroneża. To rosyjski prozaik-satyryk, eseista i dramaturg epoki stalinowskiej. W swoim życiu próbował swoich sił w rozmaitych formach pisarskich, od tekstów krytycznoliterackich począwszy, poprzez opowiadania i powieści, a na scenariuszach filmowych i sztukach teatralnych skończywszy. Początkowo zdawał się zafascynowany przemianami społeczno-cywilizacyjnymi zachodzącymi w Rosji Radzieckiej w latach 20. ubiegłego wieku, szybko jednak zaczął dostrzegać – by posłużyć się znaną frazą – „błędy i wypaczenia”, które opisywał z satyryczną zjadliwością. 

kotlovan wyd. 1930
źr.zdjęcia:
 rokhttpwww.booksreader.org
Książka „Wykop” powstała w 1930 roku, w Związku Radzieckim został powołany Pierwszy Plan Pięcioletni. Wówczas nastąpiła bezwzględna kolektywizacja w rolnictwie oraz ostra cenzura w literaturze i sztuce. Był to czas represji i czystek.   Stalin nazywał Płatonowa „zdrajcą” i „draniem”,ale też „prorokiem” i „poetą”. Płatonow został objęty zakazem druku. Do śmierci w 1951 r. z rzadka udzielano mu pozwolenia na publikację książek.

Płatonow ukazuje absurdy tamtych czasów poprzez utopijną formę opowiadania, w którym w sposób ironiczny i groteskowy naświetla sytuację w komunistycznym świecie. W oryginale książka została wydana pod tytułem „Kotłowan” i ukazał się dopiero w 1987 roku w „Nowym Mirze”, gdy w Rosji rodziła się słynna pieriestrojka pod wodzą Gorbaczowa. 

Bohaterem książki jest Woszczew, który pewnego dnia zostaje zwolniony z pracy, gdyż stwierdzono, że zbyt często zamyśla się przy powierzonym mu zadaniu. Nie jest on przeciętnym człowiekiem jak inni w jego otoczeniu, gdyż ma on własne przemyślenia, wątpliwości i refleksje. Nie wiedząc co ma robić, wyrusza przed siebie, by znaleźć swoje miejsce na ziemi. Trafia na brygadę budowlaną, która ma na celu zbudowanie wspólnego domu ogólnoproletariackiego. Ma on zastąpić stare miasto, w którym ludzie żyli dotychczas „chałupowym, ogrodowym sposobem.” Pomysłodawcą tej idei jest inżynier Pruszczewski - „człowiek niestary, lecz posiwiały od skutku liczenia przyrody. Cały świat widział jako jedno nieżywotne ciało.” Woszczew dołącza do ekipy i razem z nią znosi trudy kolektywnej pracy. 

– Po co tu chodzisz i istniejesz? – spytał jeden, 
któremu z wycieńczenia słabo rosła broda.
– Nie istnieję tu – wypowiedział Woszczew zawstydzony, 
że ich wielu czuje obecnie jego jednego. – Tu tylko myślę.

Drugim tłem wieś, która zostaje poddana  kolektywizacji i likwidacji poprzez spływ tratwą do morza kułaków. Autor ukazuje niechęć do zamożnych chłopów, aktywistów, ideologicznej postawy ludzi znajdujących się u władzy, którzy pragnąc lepszego jutra, mają w pogardzie zmęczonych ludzi pogrążonej w biedocie dnia codziennego.

Fabuła rozwija się leniwie, stopniowo, bez gwałtownych akcji i emocji. Pozornie nic się nie dzieje lecz sceny zmieniają się niepostrzeżenie. Autor stworzył niezwykłą galerię postaci scharakteryzowaną w specyficzny sposób. Wszelkie opisy, dialogi czy sytuacje są przekazane w stylu ówczesnego języka propagandy, co tworzy momentami bełkot i nierzeczywistą atmosferę. 

Ten  styl pisania - odmienny od ogólnie przyjętych zasad - nieco mnie irytował i przeszkadzał. Początkowo byłam nim zaciekawiona, lecz im dalej poruszałam się przez kolejne stronice, tym bardziej byłam nim znużona. 

 „Odszedł od środka miasta do jego krańca. Póki poruszał się tam,
zapadła bezludna noc i tylko woda i wiatr zamieszkiwały w oddali
ten mrok i naturę. Tylko ptaki zdołały wyrazić w swym śpiewie
smutek tej wielkiej materii, ponieważ latały górą i miały lżej.”


Zbyt mocno przyciągały moją uwagę zastosowane zwroty i kompozycja zdań niż sama treść, stąd czasami musiałam wrócić do wcześniej przeczytanego tekstu, by złapać kontekst danego fragmentu opowiadania. 

Książka nie jest łatwą lekturą i wymaga znajomości chociaż w ogólnym zarycie, realiów tamtego czasu. Jej fabuła ociera się o prozę egzystencjonalną, która bada sens życia człowieka. Sarkazm Płatonowa wobec totalitarnych rządów i realiów komunistycznej Rosji jest tu wyraźny i sprawia, że dla dzisiejszych pokoleń może być niezrozumiały. Na tle fikcyjnych wydarzeń ukazuje absurdy rzeczywistości lat 30-tych XX wieku i mechanizmy działania w ustroju sowieckim. Jest to z pewnością gratka dla osób lubiących tego rodzaju lektury i stanowi ważne dziedzictwo  rosyjskiej literatury.

Książkę można kupić w sklepie: 


źr. zdjęcia: facebook
Rok wydania polskiego: 2017
Ilość stron: 148
Wymiary: 148x210 mm
EPUB + PDF + MOBI
Skład: Jacek Antoniewski
Projekt okładki: Jakub Kleczkowski
Korekta: Anna Kłosowska
Tłumaczenie: Aleksander Janowski


1 komentarz:

  1. Nie jest to literatura dla mnie. Podziwiam Cię, że mimo wszystko przebrnęłaś przez tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą . Będzie mi miło, gdy będą one podpisywanie,chociażby imieniem, gdyż mam wówczas możliwość poznania czytelników:) Anonimowe wpisy o charakterze spamu, będą usuwane. Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie :)