"Odcienie samotności"
Tom pierwszy
Natalia Thiel
"Życie to ulotna drobina,
pył targany wiatrem."
Czy zdarzyło wam się kiedyś wrócić po czasie do książki, nie pamiętając, że już ją kiedyś czytaliście? Mnie właśnie spotkało coś takiego z powieścią „Odcienie samotności”. Kiedy w marcu tego roku trafił do mnie egzemplarz od wydawnictwa Zysk i S-ka, byłam przekonana, że to dla mnie zupełna nowość. Dopiero po kilku rozdziałach poczułam dziwne déjà vu. Historia brzmiała znajomo, bohaterowie jakby już kiedyś przewinęli się przez moje myśli. I faktycznie — przypomniałam sobie, że czytałam tę powieść w 2024 roku, gdy otrzymałam ją z serwisu nakanapie.pl. Teraz jednak, chcąc odświeżyć sobie fabułę, zanurzyłam się w niej ponownie w jej literackie nurty, tym bardziej, że 3 marca 2026 premierę miała druga część tej historii pt.: "Kolory tęsknoty" .
Fabuła przenosi nas najpierw do roku 1893. To czasy wyjątkowo trudne dla kobiet, których wówczas zdanie niewiele znaczyło, a marzenia, ambicje czy porywy serca były tłumione przez narzucone przez starsze pokolenia normy i zasady. Od najmłodszych lat uczono je odpowiedniego zachowania, podporządkowania i tego, że ich wartość mierzy się nie urodą, lecz posagiem. Jeśli panna miała majątek, kandydatów do jej ręki nigdy nie brakowało, nawet jeśli nie była obdarzona szczególną urodą. Tak właśnie jest w przypadku Honoraty Domachowskiej, którą poznajemy na początku powieści. Choć nie zachwyca wyglądem, jej majątek przyciąga wielu chętnych. Wkrótce wychodzi za Ignacego Małachowskiego i przeprowadza się do dworku w Mostówce. To tam po raz pierwszy widzi korytarz pełen portretów przodków, który nazywa Aleją Róż. Jeden z portretów szczególnie przykuwa jej uwagę, a pewnej nocy Honorata dostrzega w ogrodzie białą postać o długich blond włosach. Kim jest tajemnicza zjawa — na razie nie wiadomo. Byśmy mogli się tego dowiedzieć, autorka przenosi nas jeszcze dalej w przeszłość, do roku 1814. W tej części poznajemy kolejne kobiety, które mimo otoczenia rodziny i przyjaciół często doświadczają samotności.
Choć początkowy wątek może sugerować elementy grozy, nie jest to powieść ani horror, ani literatura stricte mroczna. Ten niepokój nie wynika z obecności duchów, lecz z ludzi żyjących według sztywnych, religijnie umotywowanych zasad. Każde odstępstwo od normy uznawane jest za grzech i nieprzyzwoitość, a społeczne oczekiwania potrafią być bardziej opresyjne niż jakiekolwiek nadnaturalne zjawiska.
Konstrukcja fabuły ma formę szkatułkową — autorka otwiera przed nami kolejne „drzwiczki”, za którymi kryją się następne historie. To jak odkrywanie pudełka w pudełku, gdzie każde skrywa fragment większej całości. Główna oś powieści toczy się w latach 1814–1815, ale poznajemy też wcześniejsze losy bohaterów, cofając się do momentów ich narodzin czy przełomowych wydarzeń, choć nie zawsze z podaniem dokładnej daty.
Najpierw poznajemy Wiktorię, niemal osiemnastoletnią dziewczynę, która buntuje się przeciwko narzucanym jej ograniczeniom. Jej rodzice, Helena i Grzegorz Korbielewiczowie, mają wobec niej konkretne plany, a zwłaszcza Helena jest zdeterminowana, by wydać córkę za mąż za odpowiedniego, czyli bogatego kandydata. Wiktoria jednak nie czuje nic do wybranego dla niej hrabiego Brodnickiego. Los sprawia, że poznaje Franciszka Falskiego, żołnierza V Korpusu Wielkiej Armii i między młodymi od razu pojawia się fascynacja. Nie tylko on jednak zwraca uwagę na piękną Korbielewiczównę. Podczas balu dostrzega ją również hrabia Stanisław Rzeski, który w oczach matki Wiktorii wydaje się znacznie lepszą partią.
Następnie cofamy się jeszcze dalej, by poznać losy samej Heleny Korbielewicz, z domu Gajewskiej. Jej życie początkowo było szczęśliwe, lecz później wszystko się zmieniło. Dzięki temu wątkowi rozumiemy, skąd bierze się jej chłód wobec Wiktorii i jakie demony nosi w sobie. Z każdym kolejnym rozdziałem wnikamy coraz głębiej w tę historię, mimo że duża część powieści ma charakter opisowy.
Pierwsza połowa książki jest bardziej statyczna, obfituje w opisy i liczne postacie, co chwilami może przytłaczać. Jednak te szczegóły są istotne, bo każda osoba i każdy epizod tworzą większą, misternie splecioną całość. Ostatnie rozdziały są znacznie dynamiczniejsze, kiedy znamy już losy bohaterów, fabuła przyspiesza, a wydarzenia związane z Wiktorią i jej przyjaciółkami nabierają emocjonalnej intensywności.
Pani Natalia Thiel już dwa razy zauroczyła mnie swoimi powieściami i teraz zrobiła to ponownie. Najpierw był to jej debiut „Walc dla Izabeli”, a po nim „Dziewczyna z portretu”. Jej historie do dziś wspominam z nostalgią, więc bez zastanowienia sięgnęłam po trzecią powieść tej autorki, która tym razem zabiera nas w przeszłość do wieku XIX.
„Odcienie samotności” to pierwsza część fascynującej, historycznej serii, która z każdym kolejnym epizodem stawała się coraz bardziej ciekawsza. Autorka stworzyła w niej bogatą galerię portretów kobiet, które musiały podporządkować się obowiązującym regułom życia. Nie brakuje barwnych opisów strojów, wnętrz, potraw, zwyczajów i obyczajów, które pozwalają zanurzyć się w realiach epoki.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 01.10.2024 r.
Ilość stron: 352
Wymiary: 140x205
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8335-330-2
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 5/6









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System bloggera czasami wrzuca komentarze do zatwierdzenia.
Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.
Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.
Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.