„Paper Birds”
Natalia Kulpińska
„miłość nigdy nie jest grzechem,
jeśli pochodzi prosto z serca i jest szczera”
Wśród nas żyją ludzie, którzy nie wpisują się w standardowe ramy społeczne. Są bardziej wrażliwi, bardziej wyraziści, po prostu inni. I tacy ludzie zbyt często spotykają się z niezrozumieniem, dystansem, a nawet odrzuceniem tylko dlatego, że nie zachowują się tak, jak osoby z ich otoczenia. Powieść „Paper Birds” to właśnie taka historia – o bohaterach, którzy najlepiej czują się sami ze sobą, ale każde z nich radzi sobie z tym zupełnie odmiennie. To nie tylko historia o jednostkach, które próbują odnaleźć swoje miejsce — to także gorzka refleksja nad tym, jak bardzo boimy się tego, co inne.
Poznajemy Lilly u progu życiowej zmiany, której szczerze nie znosi — ale wie, że jest konieczna, by spełnić marzenie: zostać najlepszym pediatrą w Cambridge, a może i w całym kraju. Nowe środowisko, nieznajomi ludzie, opuszczenie bezpiecznego domu — wszystko to ją przeraża. Najlepiej czuje się z książką w ręku, wśród przyjaciół, którzy niestety wyjechali na studia. Mimo lęku przed tym, co czeka ją na Harvardzie, nie zamierza się poddać. Wie, że musi wyjść poza swoją strefę komfortu. Jedno jest dla niej pewne – zawsze może liczyć na wsparcie Tristana – sąsiada i przyjaciela od zawsze.
Tristan to typ buntownika z łobuzerskim charakterem. Żyje na własnych warunkach i jest po prostu sobą. Nie udaje nikogo, nie stara się na siłę komukolwiek przypodobać, mimo, że jego sposób bycia nie przez wszystkich jest akceptowany. To dla niego nie ma znaczenia nie przejmuje się tego rodzaju opiniami. Z zewnątrz mrukliwy, krnąbrny, mało towarzyski, więc wielu uważa go za dziwaka i gbura.
Lilly wie, że on jest inny i jako jedyna zna jego prawdziwe oblicze. Na szczęście ma wspaniałych rodziców, którzy przychylnie obserwują relacje, jaka łączy ich córkę z chłopakiem z sąsiedztwa. Przecież nikt, kto nie ma romantycznej duszy, nie zostawiałby każdego dnia własnoręcznie wykonanych ptaków złożonych techniką orgiami. A takie dziewczyna znajduje od kilku lat na swoim parapecie. Każdy z nich umieszcza w pudełku, nie mając świadomości, że nie są to tylko papierowe akcenty witające z nią kolejne poranki, lecz skrywające pod swoimi skrzydełkami sekrety.
Autorka stworzyła bardzo ciekawe osobowości. On jest ujmujący i uroczy w swoim postępowaniu wobec Lilly, jako przyjaciel, z którym nawet cisza jest piękna. Ona - docenia jego przyjaźń i zawsze postrzegała go jak brata, niż jak obiekt głębszych uczuć. On zresztą podobnie. Dopiero pójście Lilly na studia, zmiana środowiska, podejmowanie przez nią złych wyborów pokazuje, co ich naprawdę łączy.
Lilly to postać, która wzbudza sympatię, mimo że nie popierałam wszystkich jej wyborów — szczególnie tych, które były sprzeczne z tym, co naprawdę czuła i myślała. Ujmuje naturalnością, szczerością i swoją odmiennością, przez otoczenie postrzegana jako zbyt cicha, zbyt zamknięta, po prostu inna i dziwna. Jej zachowanie bardziej mnie złościło niż irytowało, gdy próbowała dopasować się do studenckiego życia i otoczenia. Chcąc przypodobać się nowym znajomym, zaczęła postępować wbrew sobie, gubiąc po drodze własne wartości. Zbyt późno dostrzega, że pod iluzją przyjaznych gestów kryje się nieszczerość i podłość. Nie zdawała sobie sprawy, że nieświadomie raniła Tristana — jedyną osobę, która trwała przy niej bezwarunkowo, nie przekraczając nigdy granicy przyjaźni.
W końcu została wykreowana bohaterka, która nie ciska gromami, nie złości się z byle powodu, jak to często bywa w romansach. Nie jest idealna — i właśnie dzięki temu jest tak bliska. Popełnia błędy, błądzi, ale dojrzewa. To właśnie błędy — te drobne i te poważniejsze — stają się katalizatorem jej przemiany. Jej decyzje, choć często nieprzemyślane, prowadzą ją do momentu, w którym musi spojrzeć w lustro i zadać sobie pytanie, czego tak naprawdę pragnie.
Relacja między bohaterami rozwija się w sposób naturalny, bez sztucznego dramatyzmu. Autorka nie moralizuje, nie ocenia, lecz subtelnie pokazuje, że dojrzewanie to proces pełen potknięć, rozczarowań, ale też odkryć. Lilly uczy się, że nie wszystko da się zaplanować, a serce czasem wybiera inaczej niż rozum. Tristan z kolei pokazuje, że miłość może być cicha, cierpliwa i pełna szacunku — nie musi krzyczeć, by być prawdziwa.
Powieść „Paper birds” ujęła mnie swoim romantycznym wątkiem z papierowymi ptakami zrobionymi techniką origami. To piękna, subtelna opowieść, która zostawia w sercu ślad. Wspaniale mi się ją czytało. Jej siła tkwi w prostocie przekazu, dramatyzmie, niewypowiedzianych słowach oraz w błędach, które nie są porażką, lecz drogowskazem. Uczy, że warto dać sobie i innym przestrzeń na błędy, bo to właśnie z nich rodzi się prawdziwe zrozumienie i dojrzałość.
To moja druga książka pani Natalii Kulpińskiej, którą miałam okazję przeczytać i ponownie jestem urzeczona historią, jaka wyszła spod jej „pióra”. Jej styl jest lekki, bez zbędnego rozwlekania i zbędnych wypełniaczy stron. Wszystko to, dzięki umiejętności ubierania w odpowiednio dobrane słowa, dzięki którym wyraźnie można poczuć wszelkie emocje: od bólu, wewnętrznego cierpienia, frustrację, niepewność, lęk o drugą osobę, aż po poczucie szczęścia i uwielbienia. Każda reakcja, emocja i każde uczucie nakreślone wyraziście i plastycznie Potrafi jednym zdaniem oddać całą gamę uczuć, a jej dialogi brzmią prawdziwie. Szczególnie poruszające są sceny, w których cisza mówi więcej niż słowa — to w nich kryje się najwięcej znaczeń. Udowadnia też, że można pięknie pisać o miłości bez nadmiaru scen erotycznych, które oczywiście są tutaj także, ale nie przytłaczają fabuły.
Historia Tristana i Lilly pokazuje, że dostrzeżenie siebie inaczej, niż dotychczas, nie zawsze jest spektakularne — czasem trzeba wstrząsu, by uświadomić sobie co tak naprawdę czujemy. To poruszająca historia o dojrzewaniu miłości, ale też o tym, że błędy są wpisane w nasze życie i często to właśnie one pokazują nam, kim jesteśmy, czego pragniemy i co naprawdę ma dla nas znaczenie. Uświadamia, że każdy je popełnia — są nieodłącznym elementem naszej drogi. To one uczą nas pokory, otwierają oczy na to, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy, i stają się katalizatorem zmian, zarzewiem nowego spojrzenia na siebie i innych.
Jedynym moim zastrzeżeniem to tytuł w języku angielskim, ale przy tak romantycznej opowieści nie ma to szczególnego znaczenia. Mimo to, nie wpływa to na odbiór książki, która broni się treścią — pełną delikatności, autentyczności i emocji. Pani Natalia Kulpińska stworzyła opowieść, która nie potrzebuje dramatycznych zwrotów akcji, by poruszyć. Jej siła tkwi w zwyczajności, w cichych gestach, w błędach, które prowadzą do odkryć. Uczy, że dojrzewanie to nie tylko droga do celu, ale też proces zrozumienia siebie i innych.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy recenzenckiej
z wydawnictwem
Data premiery: 27.08.2025r.
Ilość stron: 276
Wymiary: 205 x 145 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8290-812-1
Wydawnictwo: WasPos
Moja ocena: 6/6
Chyba będzie to idealna lektura na Walentynki.
OdpowiedzUsuńTechnika origami mnie zachwyca. Zainteresowała mnie lektura tej książki.
OdpowiedzUsuń