poniedziałek, 14 października 2019

510. - "W poszukiwaniu szczęścia"


W poszukiwaniu szczęścia
Kinga Suchecka

Wydanie: I
Rok wydania: 2019
Format: 121 x 195 mm
Liczba stron: 332
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Redakcja: Katarzyna Spyrka
Korekta: Agnieszka Goszczycka
Okładka: Anna Piwnicka
Skład: Katarzyna Dambiec
Druk i oprawa: Elpil
Wydawca: Novae Res

„my, ludzie już tak mamy tak mamy,najpierw nie doceniamy, że jest, a później, za każdym razem rozpaczamy, gdy nagle się kończy“

Każdy chciałby być szczęśliwy ale, niestety, życie nie zawsze nastraja nas pozytywnie.Najczęściej uzależniamy to uczucie od wielu czynników. Wiele osób wyraża nadzieję, że osiągając to, czego pragnie odnajdzie szczęście. Tymczasem okazuje się, że gdy osiągną upragniony cel, nadal towarzyszy im pustka i poczucie niedosytu. Po jakimś czasie okazuje się, że tkwią w tych samych schematach i warunkach bytowych, niewiele osiągając przez ostatni czas. Podobnie dzieje się u bohaterki książki pt.: „W poszukiwaniu szczęścia“.

źr. zdjęcia: Facebook,strona autorska
O Kindze Sucheckiej nie znalazłam zbyt wielu informacji. Wiem jedynie, że lubi słuchać zwykłych historii, które potem są ujęte w jej książkach i mieszka w Opolu, w którym toczy się historia jej najnowszej powieści.

Autorka w pierwszych słowach swojej książki, pisze, iż kieruje ją do wszystkich kobiet, które co roku tworzą listę noworocznych postanowień, pragną zmienić swoje życie ale, mimo wielu starań, nie zawsze im się to udaje. Obiecują sobie, że schudną, będą prowadzić zdrowy styl życia czy zrealizują swoje pragnienia, ale potem okazuje się, że nadal tkwią w tym samym miejscu. Powieść jest skierowana także do wszystkich, którzy wchodzą w świat dorosłych, poszukują wzorców i autorytetów, na których mogliby się wzorować ale też do mężczyzn chcących zrozumieć naturę kobiet.


Zaczynając tę opowieść, obiecuje czytelnikowi, że lektura książki może dostarczyć odrobinę uśmiechu i stworzyć dystans do tego, co niesie nam życie. Zaznacza, że nie znajdziemy w tej historii idealnych, wymuskanych, seksownych bohaterek, których jedynym zmartwieniem jest nadmiar adoratorów. 

I faktycznie, Anka do takich nie należy. To zwykła, przeciętna osoba, która pragnie być szczęśliwą. Poza wieloma innymi rzeczami, przede wszystkim brakuje jej męskiego ramienia, kogoś z kim mogłaby spędzać czas. Nie interesują ją przelotne romanse, na krótką chwilę, lecz raczej stały związek. Jej marzenie spełnia się, ale w bardzo przewrotny sposób...


Książka zaczyna się w momencie, gdy kończy się właśnie 2018 rok. Bohaterka spędza ten czas z rodziną, robiąc bilans minionych 365 dni. Niestety, nie wygląda on najlepiej, gdyż wszelkie postanowienia noworoczne spełzły na niczym a los zafundował dziewczynie wiele rozczarowań i niespodzianek. Wiemy to już z pierwszych stron powieści, gdyż Anka zdaje nam krótką relację z minionych wydarzeń, które skrupulatnie zapisywała w swoim pamiętniku. 

Zapisy z tego pamiętnika są treścią całej powieści, gdyż wraz z pierwszym rozdziałem wkraczamy w nowy, 2018 rok i śledzimy, już ze szczegółami, wydarzenia o których Anka wspomina we wstępnej części. Bohaterka rozpoczyna ten czas z nowymi postanowieniami i z nadzieją, że najbliższe 12 miesięcy będą bardziej szczęśliwe a jej życie odmieni się na lepsze. 

Mottem książki jest „Nie marudź, tylko żyj!“, które doskonale wpisuje się w działania głównej bohaterki, gdyż poza pozornymi działaniami w kierunku zmian, wciąż narzeka mając pretensję nawet do wagi, która nie pokazuje żądanej liczby kilogramów. Nic dziwnego, gdyż Anka, mimo ograniczeń żywieniowych i prób wprowadzenia aktywności na co dzień, zapija swoje smutki ulubionym winem. Razem ze swoją przyjaciółką potrafi wypić go całkiem sporo, bo nawet kilka butelek w jeden wieczór! 

Autorka zastosowała narrację pierwszoplanową, więc możemy dokładnie przyjrzeć się emocjom i myślom głównej bohaterki. Fabuła ma charakter pamiętnika, dlatego zamiast podziału na rozdziały mamy zamieszczone daty omawianego epizodu. Mamy więc możliwość podążania przez kolejne dni razem z Anką, i śledzić jej zmagania z życiem. Goniąc za szczęściem traci z oczu to co najważniejsze, szukając szczęścia wszędzie, tylko nie w sobie. 


Powieść można zaliczyć do literatury obyczajowej z dobrze przemyślanym splotem wydarzeń. Gdy zaczynałam przygodę z tą publikacją, wydawało mi się, że nic nie może mnie zaskoczyć, skoro autorka już na początku zdradza nam wydarzenia, które pojawiły się w życiu głównej bohaterki. Jednak w trakcie wgłębiania się w kolejne epizody, autorka wprawiła mnie w zdumienie nagłym i niespodziewanym zwrotem akcji. Do tego momentu fabuła toczy się spokojnie, czasami ożywiana jest działaniami Anki, sytuacjami, które pojawiają się w jej życiu zawodowym, romansami i spotkaniami z przyjaciółką oraz rozrywkową ciocią. Rysuje nam się obraz dziewczyny, która nie jest idealna ale swoimi poglądami i spostrzeżeniami wzbudza sympatię, chociaż także potrafi irytować stylem bycia oraz oczekiwaniami.

Książkę czyta się lekko i szybko, ale czasami drażniło mnie zachowanie głównej bohaterki i sposób jej postrzegania rzeczywistości. Zwłaszcza jej usilne szukanie zadowalającego efektu ważenia się, umniejszanie swojej wartości a jednocześnie niewielkie starania, by zmienić coś w swoim zachowaniu, które nie przynosi oczekiwanego efektu. 

Zakończenie, właściwie bez zakończenia. Trudno tu mówić o jakimś szczególnym finale, i to jest coś, czego nie lubię w powieściach, chyba że autorka planuje  jej kontynuację.

Książkę przeczytałam dzięki portalowi:

2 komentarze:

  1. Jakoś nie kusi mnie do sięgnięcia po tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że zakończenie jest takie nijakie. Ale ogólnie książka wpisuje się w mój gust.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą . Będzie mi miło, gdy będą one podpisywanie,chociażby imieniem, gdyż mam wówczas możliwość poznania czytelników:) Wpisy o charakterze spamu oraz reklamami firm lub produktów będą usuwane.