wtorek, 31 marca 2020

573. - "Wrocławska tancbuda"


Wrocławska tancbuda
Barbara Rejek

Wydanie: I
Data premiery: 4.12.2019 r.
Tłumaczenie: nie
Język oryginału: polski
ISBN 978-83-8119-586-7
Oprawa: miękka
Format: 148 x 210 mm
Ilość stron: 286
Wydawca: Psychoskok
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Skład: Joanna Barbara Gębicka
Projekt okładki: Adam Brychcy

„tak lubię być w wieku stachurowym
i zadawać tysiące pytań
i dalej pytać
tak lubię być w wieku stachurowym
między czterdziestką a śmiercią“
- fragment wiersza z książki

Edward Stachura do dziś jest inspiracją dla wielu twórców, którzy potrafią na nowo ożywić pamięć o tym niezwykłym poecie. Jego wiersze mają swój specyficzny rytm i przekaz, który wyłania się z czasem. W duchu tego poety powstała książka pt.: „Wrocławska tancbuda“.

źr. zdjęcia: autorzy365.pl
Barbara Rejek jest pedagogiem, nauczycielem, autorką wierszy i opowiadań dla dzieci. Urodziła się w Wodzisławiu Śląskim w 1975 ale od 1977 roku mieszka we Wrocławiu. Wiele lat spędziła też w USA, Zjednoczonych Amiratach Arabskich, Turcji. Więcej o autorce w wywiadzie. Obecnie jest na etapie podróżowania w głąb samej siebie. Uwielbia pracę z dziećmi i do nich często kieruje swoją twórczość. 

„Czasem los nam daje szansę powtórzenia zdarzeń z przeszłości i zagrania ich w sposób doskonalszy, ale najczęściej wszystko staje się zwykłą rutyną“.

„Wrocławska Tancbuda” to pierwsza jej publikacja, którą kieruje do szerszego grona czytelników w różnym wieku. Ta niezwykle poetycka, nostalgiczna i wzruszająca trylogia, zadowoli zarówno miłośników prozy jak i poezji, zwłaszcza Stachury, którego autorka jest fanką. Dała temu wyraz , nadając jednemu z bohaterów na imię Edward. 

Na jej treść składają się trzy różne, niezależne opowiadania: „Powodzianka”, „Poczekalnia W”i „Przystań nad Odrą”, które które pierwotnie stanowiły oddzielne publikacje. Wszystkie mają metafizyczny, filozoficzny i poetycki charakter. Każda z nich jest inna, ma swój specyficzny rytm i klimat. Klamrą łączącą je w jedną całość jest ukochane miasto pisarki, Wrocław, miłość, cierpienie, śmierć i docenianie życia.

„Strach to nasza chora wyobraźnia“

Autorka bardzo mocno pozwala odczuć emocje targające bohaterami trylogii, tym bardziej że dosłownie je pokazuje zamiast je opisywać. Często bowiem jest tak, że wszelkie rozterki są ujęte w słowach mające na celu je unaocznić, działając na wyobraźnię. Tutaj dosłownie możemy poczuć smutek, żal, radość czy złość przeżywając z daną osobą jej ból lub szczęście. Wzbudza refleksje nad różnymi stronami życia, w którym każde zdarzenie ma na celu czegoś nas nauczyć. 

„W życiu nigdy nie będzie idealnie, ale w tym właśnie tkwi jego piękno, że w najgorszych nawet sytuacjach znajdziemy ludzi, którzy nam pomagają przejść przez te złe momenty, albo my im pomagamy“


Nie jest to łatwa lektura, ze względu na nieco chaotyczne prowadzenie poszczególnych wydarzeń. Irracjonalności całości dodają dziwne znaczki (hieroglify? litery? szlaczki?) na początku rozdziałów części pierwszej i trzeciej.

Trudno tu wymieniać głównych bohaterów, bo jest ich kilku, w zależności po które opowiadanie sięgamy. Zaletą książki jest właśnie możliwość czytania dowolnie wybranego utworu. Są wśród nich propozycje dla miłośników prozy, poezji, krótkich form literackich, które stawiają przed czytelnikiem pytanie o sens życia i własne istnienie. Obecny jest w nich przede wszystkim wątek miłości ale też przemijania, smutku, radości, śmierci i życia pozagrobowego.

Historie ocierają się o realizm, mistycyzm, a nawet bajkę, gdyż autorka stworzyła krótkie świąteczne bajki filozoficzne o Edzikach. Nigdzie nie znalazłam ich tłumaczeń czy sensu użycia i trochę byłam tym poirytowana. Obecny w ich jest duch Edwarda Stachury, Zbyszka Cybulskiego, a przede wszystkim miłość do Wrocławia, o którym pisze w lirycznych słowach i malarskich opisach, jakby mówiła o ukochanej osobie. Można to poczuć niemal w każdym tekście.


„Są zdarzenia, które nie pozwalają na dalsze odliczanie dni. po nich już nigdy nie wschodzi słońce, nie ma już jutra. Jest przeszłość i ten dzień“.

Należę do pokolenia, dla którego twórczość Stachury pozwalała wniknąć we własną duszę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o sens istnienia. Podobne elementy można odnaleźć we „Wrocławskiej tancbudzie“, która zwraca uwagę na drugiego człowieka. Autorka pokazuje, że naszej ziemskiej wędrówce towarzyszy cierpienie, które jest konieczne do poznania siebie, samorozwoju i wydobycia z nas światła pełnego miłości. Pokazuje różne dary, jakie niesie ze sobą życie, które powinniśmy smakować i dostrzegać jego pozytywną stronę „nawet, jeśli wydaje się najmniej sensowne, wręcz okrutne.“ Radość, złość, zachwyt, błogość czy strach, to tylko niektóre z emocji, których wspólnym mianownikiem jest wdzięczność.

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:



8 komentarzy:

  1. Takie bajki filozoficzne to musi być coś niezwykle ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie czytałam niczego podobnego, więc chętnie bym spróbowała. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Super cytaty wybrałaś Mirko. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super cytaty wybrałaś Mirko. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydawnictwo Psychoskok ma dobre ciążki, ciężkie, dające dużo przemyśleń, ale dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio sięgam po same lekkie pozycje, myślę, że przyszedł czas dla mnie na coś w stylu książki, którą prezentujesz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może być ciekawe. Może kiedyś spróbuję 😉
    Pozdrawiam
    subjektiv-buch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą . Będzie mi miło, gdy będą one podpisywanie,chociażby imieniem, gdyż mam wówczas możliwość poznania czytelników:) Wpisy o charakterze spamu oraz reklamami firm lub produktów będą usuwane.