piątek, 20 marca 2020

569. - "Służba Gniewomira"


Służba Gniewomira
Piotr Skupnik

Wydanie: I
Data premiery: 17.12.2019
Kategoria: Powieść historyczna
Język oryginału: polski
ISBN 978-83-8119-581-2
Oprawa: Miękka 
Format: 148 x 210 mm
Ilość stron: 216
Wydawca: Psychoskok
Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak
Korekta: Bożena i Janusz Sigismund
Projekt okładki: Robrt Rumak
Skład: Jacek Antoniewski

„żadna sielanka na tym świecie nie trwa zbyt długo“

Czasy początków naszego państwa giną w mrokach dziejów, dlatego są świetną okazją do puszczenia wodzów wyobraźni, by ukazać dawny świat naszych przodków. Niewiele jest tego rodzaju powieści, dlatego z chęcią sięgnęłam po książkę pt.: „Służba Gniewomira“.

źr. zdjęcia: psychoskok.pl
Piotr Skupnik studiował historię na WNS Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Jego główne zainteresowania, to przede wszystkim historia, sport, religioznawstwo, archeologia, archiwistyka, bibliotekarstwo i fantastyka. Szczególnie pasjonuje go starożytność i wieki średnie (szczególnie czasy wypraw Normanów). Lubi też jarmarki średniowieczne, organizowane przez bractwa rycerskie i grupy rekonstrukcyjne. Swoje zainteresowania wykorzystuje do tworzenia fikcyjnych opowiadań opartych na historycznych faktach. Debiutował książką „Strzała przeznaczenia“ w 2015 roku, w której zabrał czytelników do średniowiecznej Anglii XI wieku.

To trzecia odsłona przygód dzielnego jarla zwanego Gniewomirem. Jego dzieje mogliśmy śledzić w „Ścieżce Gniewomira“ i „Wyprawa Gniewomira“. Obie części kipiały od mnogości wydarzeń, pełnych dynamicznych akcji. Nie inaczej jest w „Służbie Gniewomira“, która została napisana z zaangażowaniem, lekkim i przystępnym językiem.


Podobnie jak w dwóch pierwszych częściach, tak i w tej spotykamy Gniewomira, gdy jest już starszym mężczyzną. Życie nie skąpiło mu przygód, więc teraz może w spokoju cieszyć się normalnym życiem wśród najbliższych. Nie zawsze tak było, o czym można było przeczytać we wcześniejszych jego opowieściach. 

Tym razem jest 1051 rok, piękny, mroźny i śnieżny styczeń ale w izbie jest przytulnie i ciepło. Do sędziwego jarla przychodzi ksiądz Anzelm, który spisuje jego wspomnienia dla przyszłych pokoleń. Opowieści Gniewomira przenoszą nasz do 1007 roku, by przywołać minione dni, gdy był on młody, dzielnie walczył w służbie Chrobrego i wpierał w walce młodego księcia Knuta. Był to czas, gdy jego pozycja i wpływy wzrastały ale musiał stawić czoła nowym wyzwaniom. 


Wczesnym latem 1007 roku Gniewomir wraca po dwuletniej wyprawie do Gniewogardu. Odzyskał swoją żonę Welewitkę i teraz może cieszyć się szczęśliwymi dniami u jej boku. Jednak wróg nie śpi, o czym daje o sobie znać w szczególny sposób. O Gniewomira rozpytuje niejaki Baldur, który pała chęcią zemsty za śmierć swego ojca. Do tego książę Bolesław przybywa do siedziby jarla z polecaniami dotyczącymi kolejnej misji, która ponownie oddali go od rodziny ale pozwoli odwiedzić strony jego dzieciństwa.

Forma i sposób prowadzenia fabuły oraz narracji pozostaje taka sam jak w poprzednich tomach. Prolog, który poprzedza kolejną odsłonę dziejów Gniewomira, prowadzony jest w czasie teraźniejszym w pierwszej osobie. W dalszej części nadal mamy narrację pierwszoplanową ale już w czasie przeszłym. Barwne opisy walk, warunków życia w ówczesnych grodach, wyraziste charaktery osób sprawiają, że dajemy porwać się nurtowi opowiadanej historii. 

„Służba Gniewomira“ zadowoli z pewnością tych, którzy z niecierpliwością wyczekiwali kontynuacji przygód dzielnego wojownika i lubią literaturę przygodową osadzoną w realiach średniowiecznego świata. Spotykamy w niej ponownie postacie, które zyskały sympatię wcześniej ale też pojawiają się nowi sprzymierzeńcy, wrogowie i zaskakujące sytuacje.


Razem z bohaterami odwiedzamy pierwszą stolicę Polski, Gniezno, docieramy do Anglii, Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii. Nie brakuje brawurowych walk, niebezpiecznych misji, nagłych zwrotów akcji, magii oraz faktów historycznych umiejętnie wplecionych w fabułę. Wątkiem, który mnie szczególnie intrygował, były runy przewijające się jako napisy towarzyszące wojownikom. Szkoda, że autor nie pokusił się, by je po prostu pokazać, zamiast opisywać ich wygląd, gdyż dla osób nieznających mitologii skandynawskiej mogą być one niezrozumiałe. Możemy też śledzić przemiany kulturowe naznaczone rozprzestrzenianiem się wiary w jednego Boga, która wypiera dawne wierzenia. Jednak nie wszyscy poddają się nowemu porządkowi i pozostają wierni bogom swoich przodków. 

Autor zachował ciągłość wydarzeń rozpoczynając kolejne epizody od momentu, w którym skończyła się „Wyprawa Gniewomira“. Towarzyszymy bohaterom aż do 1017 roku i można przypuszczać, że jeszcze spotkamy się z nimi w następnych częściach, tym bardziej, że zakończenie nie jest ostateczne. 

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu:

3 komentarze:

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą . Będzie mi miło, gdy będą one podpisywanie,chociażby imieniem, gdyż mam wówczas możliwość poznania czytelników:) Wpisy o charakterze spamu oraz reklamami firm lub produktów będą usuwane.