"Światło szczęścia"
Seria: Podróż przez czas
Tom czwarty
Éric-Emmanuel Schmitt
"Możemy zaznać szczęścia tylko wtedy,
gdy odnajdziemy swoją brakującą część
i powrócimy dzięki temu do swojej pierwotnej jedności."
Szczęście to jedno z tych słów, które każdy rozumie inaczej, a jednocześnie wszyscy go szukamy. Czasem wydaje się być na wyciągnięcie ręki, innym razem znika, gdy tylko próbujemy je uchwycić. Czwarta odsłona serii "Poprzez czas" - "Światło szczęścia" pokazuje, że droga do niego nie zawsze prowadzi przez to, co znane — czasem wymaga odwagi, by odejść i zacząć od nowa. Bo bywa tak, że czasem największym aktem miłości jest odejście i zrobienie kroku w stronę nieznanego, by wreszcie spotkać się z samym sobą.
Główny bohater, Noam, staje przed trudnym wyborem: aby wyrwać się z bolesnej przeszłości i toksycznej relacji, musi porzucić wszystko, co dotąd znał, i wyruszyć w nieznane. Jego droga prowadzi do starożytnej Grecji, a szczególnie do Aten – miejsca narodzin demokracji, teatru i filozofii. To właśnie tam spotyka Dafne, która staje się dla niego symbolem nadziei i nowego początku. Zanim jednak do tego dojdzie, najpierw musi jeszcze przeżyć śmierć swoją i Nury w Egipcie, by odrodzić się 980 lat później i trafić na wyspę Lesbos, gdzie poznaje intrygującą i niezwykłą kobietę poetkę – Safonę. Tam, w pewnym momencie stwierdza, że stracił swoje życie, nie panuje nad nim, a Nura i Safona zbyt mocno go ograniczają, więc ucieka nie tylko od ukochanych kobiet, ale, lecz od własnych lęków i złudzeń. Jego droga prowadzi do starożytnej Grecji, gdzie wśród ateńskich ulic i ciszy Delf zaczyna się rodzić nowa opowieść. Spotkanie z Dafne daje mu nadzieję na świeży początek, ale pan Schmitt nie pozwala, by było to proste. Na horyzoncie pojawia się Ksantypa, przebiegła siostra Dafne, oraz surowe zasady ateńskiej wspólnoty, które zmuszają Noama do udziału w igrzyskach olimpijskich. To właśnie tam, w zderzeniu z własnymi ograniczeniami, odkrywa, że wolność nie polega na ucieczce przed przeznaczeniem, lecz na odwadze, by mu spojrzeć w oczy. Okazuje się, że odnalezienie szczęścia nie jest proste...
I kolejna podróż w czasie za mną, opisana bardzo wyraziście, barwnie i prawdziwie. Dzięki niej mogłam uczestniczyć w wydarzeniach, które znane są jedynie z kart podręczników historii.
Tak jak w poprzednich trzech tomach, również tutaj wydarzenia rozgrywają się w dwóch przestrzeniach czasowych. Pierwsza z nich, oznaczona jako INTERMEZZO, to współczesność, a potem dopiero fabuła przenosi nas w czasie w kolejnych rozdziałach danej części. Podobnie jest z narracją, która także ma dwie formy. Ta prowadzona w starożytności ma formę pierwszoosobową z perspektywy Noama, natomiast prowadzona współcześnie przechodzi w perspektywę trzecioosobową, ale też skupia się na Noamie.
Minusem jest niepodawanie konkretnych dat, gdy dzieją się wydarzenia. Natomiast autor niejako naprowadza nas na tę informację, gdyż osadza fabułę w konkretnych, prawdziwych wydarzeniach. Z mojego „śledztwa” wynika, że: akcja dzieje się w v wieku p.n.e. gdyż takim wyznacznikiem jest wojna peloponeska, która miała miejsce w latach 431–404 p.n.e. To pozwala nie tylko uczestniczyć w tym wydarzeniach, ale też spotkać znanych ludzi z tamtego czasu, takich jak Perykles, Sokrates, Hipokrates i innych.
Drugą wskazówką jest zaraza ateńska” – epidemia, która spustoszyła Ateny i starożytną Grecję, która wybuchła w 430 p.n.e., powracając w 429 p.n.e. i zimą 427/426 p.n.e. Od tego momentu upłynęło 2500 lat, więc wydarzenia przedstawiane Intermezzo umiejscowione byłyby w latach 60. XXI wieku, a więc okres wybiegający w dalsze lata, niż nasza obecne czasy. Ten motyw zatytułowany tak jak w poprzednich tomach tym razem znajduje się zawsze na końcu każdego rozdziału i rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie w Los Angeles. Wcześniej towarzyszyliśmy mu w Bejrucie, potem w stolicy, gdy Nura jest żoną Svena Thorstena i wspólnie wychowują piętnastoletnią córkę Brittę. To kontynuacja tego wątku, w którym tym razem na plan pierwszy wysuwa się próba rozwikłania tajemnic skrywanych przez Noama i Nurę przez Brittę.
„Światło szczęścia” to kolejna odsłona bestsellerowej serii „Podróż przez czas”, po powieściach: „Raje utracone”, „Brama do nieba” i „Ciemne słońce” wchodzimy w świat, w którym rodzi się demokracja, teatr, filozofia , a wszystko to, co narodziło się tysiące lat temu, wciąż odbija nasze dzisiejsze pytania. O miłość. O sens. O szczęście. O to, czy naprawdę kierujemy własnym losem, czy jedynie podążamy ścieżką, którą ktoś lub coś wyznaczył nam wcześniej. Autor prowadzi przez wydarzenia z lekkością, łącząc emocjonującą fabułę z refleksją, która zostaje na długo. Wykazuje się przy tym ogromną znajomością tematu i potrafi sprawić, byśmy poczuli ówczesny klimat. Przy okazji porusza sprawy, które aktualne są także dzisiaj. Wyłania się wniosek, że natura ludzka się nie zmienia. Zmieniają się jedynie okoliczności i podejście do spraw. Pokazuje to na przykładzie relacji homoseksualnych, które były dawniej traktowane zupełnie inaczej, niż dziś przez niektóre środowiska. To powieść, która splata historię, mitologię i uniwersalne pytania o ludzką naturę. Pokazuje, że choć zmieniają się epoki, człowiek wciąż pragnie tego samego — zrozumienia siebie i znalezienia miejsca, w którym naprawdę może być sobą.
Recenzja tomu I "Raje utracone"
Recenzja tomu II "Brama do nieba"
Recenzja tomu III "Ciemne słońce"
Książkę przeczytałam w ramach współpracy
z PRart Media Bogna Piechocka
i wydawnictwem
Wydanie: I
Data premiery: 28.01.2026r.
Data premiery we Francji: 17.04.2024r.
Ilość stron: 488
Wymiary: 155 x 235 mm
Tytuł oryginalny: La Lumière du bonheur
Tłumaczenie: Łukasz Müller
ISBN: 978-83-8367-879-5
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 5/6






Bardzo ciekawa recenzja, zwłaszcza ten cytat o odnajdywaniu swojej części, który daje do myślenia nawet bez znajomości serii. Twoje historyczne śledztwo w sprawie dat robi wrażenie i trafnie pokazuje, że mimo upływu tysięcy lat natura ludzka wciąż pozostaje taka sama.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie warto poznać cały ten cykl.
OdpowiedzUsuńJaja ciekawa seria książek. Dziękuję za recenzję u polecenie.
OdpowiedzUsuńNaprawdę czuć, że książka zrobiła na Tobie ogromne wrażenie – sposób, w jaki opisujesz podróże Noama przez różne epoki i miejsca, aż wciąga w samą historię. Podoba mi się też, że zwracasz uwagę na historyczne tło i postaci – dzięki temu można poczuć klimat starożytnej Grecji, a jednocześnie dostrzec, jak uniwersalne są pytania o szczęście, miłość i sens życia.
OdpowiedzUsuńSzczególnie ciekawy wydaje mi się wątek, w którym Noam musi odejść, żeby odnaleźć siebie – pokazuje, że czasem największym aktem odwagi jest po prostu spojrzenie prawdzie w oczy. I świetnie, że autor łączy te refleksje z emocjonującą fabułą i mitologią – to chyba nadaje całej historii naprawdę głębokiego wymiaru.
Autor ma dar oddawania tak wielu emocji w prostych słowach.
OdpowiedzUsuńTen tytuł jeszcze przede mną.
OdpowiedzUsuń