"Złapać oddech"
Ewelina Dobosz
„dopóki jest między nami miłość,
dopóty warto walczyć”
Należę do grona tych osób, których bardziej niż morze ciągnie w stronę gór. Jest w nich coś, co mnie od lat zachwyca ich ogrom, surowość, to poczucie wolności, które pojawia się z każdym kolejnym krokiem na szlaku. A jednocześnie wiem, jak bezwzględna potrafi być natura. Góry potrafią oczarować, ale równie szybko przypominają człowiekowi, jak bardzo jest kruchy i jak niewiele od niego zależy. Może właśnie dlatego tak bardzo lubię historie, które dzieją się wśród szczytów — bo łączą piękno z niebezpieczeństwem, zachwyt z respektem. I to właśnie temat gór przyciągnął moją uwagę do najnowszej powieści pani Eweliny Dobosz „Złapać oddech”.
Od razu, od pierwszych stron można wyczuć, że nie będzie to spokojna lektura. Prolog pokazuje, jak niebezpieczne są góry nawet dla tych, którzy czują się w nich jak u siebie w domu. Wystarczy chwila, by poczuć ich grozę. Obserwujemy scenę, gdy znany himalaista Daniel Terlikowski odnajduje ciało swojej ukochanej Beaty, po tym jak nieco wcześniej zeszła lawina. Niestety, dziewczyna pozostała w górach na zawsze.
Daniel Terlecki wraca na Everest nie po sławę, nie po rekord, ale po zamknięcie. Po coś, co pozwoli mu wreszcie oddychać bez ciężaru winy. Potrzebuje wsparcia finansowego, więc trafia do firmy prowadzonej przez Liwię Sosnowską i jej narzeczonego Roberta Bieńkowskiego. Kiedy Daniel prosi o wsparcie wyprawy, kobieta dostrzega szansę dla siebie, by spełnić swoje marzenie o wzięciu udziału w ekspedycji na Everest. Stawia warunek Danielowi: chce w niej uczestniczyć.
I tu zaczyna się historia, która z pozoru wygląda jak klasyczny romans, ale w rzeczywistości jest dużo bardziej złożona.
Liwia to bohaterka, którą łatwo polubić, chociaż czasami mnie denerwowała swoimi decyzjami. Nie było to rażące i przytłaczające, gdyż można było zrozumieć jej zachowanie, poznając jej przeszłość. Z pozoru ma wszystko: stabilną pracę, narzeczonego z pozycją, zaplanowaną przyszłość. Ale im bardziej ją poznajemy, tym wyraźniej widać, że tkwi w związku toksycznym, gdzie jej narzeczony dyktuje warunki. Ona wprawdzie nie poddaje się i nie ulega jego presji, ale są ma za sobą sprawy, które nie mogą ujrzeć światła dziennego. Pojawienie się Daniela działa na Liwię jak iskra i wzięcie głębokiego oddechu. Od pierwszej chwili jest nim zafascynowana, Nie tylko dlatego, że jest sławnym himalaistą, ale też dlatego, że pociąga ją fizycznie. Zresztą - z wzajemnością. Chemia między nimi jest wyczuwalna wyraźnie. Przy nim ona czuje się szczęśliwa i doceniona.
Wspólna wyprawa sprawia, że to przyciąganie staje się coraz silniejsze. Ona jednak wie, że nie może się zaangażować, bo Robert na to nie pozwoli. Odejście od niego oznacza wyjawienie sekretów Liwii, która mogą być dla niej zgubne. Robert zgadza się, ale nie z miłości. Lecz z chciwości. Dla niego pieniądze są ważniejsze niż bezpieczeństwo narzeczonej. A kiedy zaczyna dostrzegać, że między Liwią a Danielem rodzi się uczucie, pokazuje swoje prawdziwe oblicze — zazdrość, kontrolę, emocjonalny szantaż, a nawet przemoc.
Pani Ewelina Dobosz od dawna zajmuje u mnie mocne miejsce na liście autorek, po które sięgam bez wahania. Każda jej książka to emocjonalna petarda — historia, która potrafi poruszyć, zaskoczyć i zostawić po sobie długie echo. „Złapać oddech” nie jest wyjątkiem. Już sam prolog pokazuje, jak niebezpieczne potrafią być góry i jak wiele emocji kryje się w tej opowieści.
Autorka świetnie oddaje to, że Everest nie jest miejscem, gdzie można schować się przed własnymi demonami. Wręcz przeciwnie — tam wszystko wychodzi na powierzchnię. Tam nie da się udawać, nie da się uciec. Każdy niesie swój ciężar i prędzej czy później musi się z nim zmierzyć. Albo go zrzucić, albo się pod nim złamać.
„Złapać oddech” to świetnie napisana historia o walce o miłość, o wolności, wychodzeniu z toksycznych relacji i o tym, że czasem trzeba wspiąć się bardzo wysoko, żeby zobaczyć, jak nisko się żyło. To powieść, która rezonuje w duszy, sercu, pozostawia emocjonalne drgania. Autorka sugestywnie oddaje charakter Himalajów, jego piękno, ale też niebezpieczeństwo. Wyraźnie można poczuć wszelkie trudności związane ze wspinaczką, ale też pozwala wniknąć w umysły bohaterów.
To jedna z tych książek, w których szybko biegnąca akcja naznaczona nagłymi zwrotami, niespodziewanym przebiegiem wydarzeń, sprawia, że naprawdę trudno złapać oddech.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery:13.04.2026r.
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 336
ISBN: 978-83-8423-435-8
Wydawca: Amare
Moja ocena: 6/6
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 336
ISBN: 978-83-8423-435-8
Wydawca: Amare
Moja ocena: 6/6

















































