"Mroczny Rycerz"
Seria: Bracia Marchetti
Tom trzeci
Karina Majsterek
„To, co widzimy na zewnątrz, często nijak się ma do tego,
co siedzi wewnątrz nas.”
Zawsze lubiłam bajkę „Piękna i Bestia”, w której podkreślana jest wartość patrzenia sercem, a nie przez pryzmat wyglądu. Historia pokazuje, że prawdziwe dobro, miłość i godność człowieka ujawniają się w czynach, charakterze i wrażliwości, a nie w tym, jak ktoś wygląda. Bestia zewnętrznie budzi lęk, ale wewnątrz okazuje się zdolna do dobroci, poświęcenia i miłości.
Ten motyw często powraca we współczesnych powieściach, a w tych, których fabuła osadzona jest w mafijnych realiach, wybrzmiewa szczególnie mocno. Bohaterowie funkcjonujący w brutalnym świecie przestępczości często wydają się pozbawieni dobrych cech. Dopiero z czasem okazuje się, że pod warstwą chłodu i bezwzględności kryje się ktoś znacznie bardziej skomplikowany. Doskonale widać to w trylogii „Bracia Marchetti”, w której do tej pory poznaliśmy już dwóch z braci.
Jak dotąd trzeci z nich – Giorgio – pozostawał w cieniu, jako postać drugoplanowa. W powieści „Mroczny Rycerz” wreszcie możemy poznać jego historię, która różni się od wcześniejszych i nie przebiega w standardowy sposób. Pięć lat temu cudem uniknął śmierci, gdy ktoś podłożył bombę w jego kasynie. Z tamtej nocy zostały mu blizny — na ciele, w psychice i w duszy. Zamknął się w sobie, odsunął od ludzi i rodziny, otaczając się murem bólu, cierpienia i samotności. Z dawnego energicznego chłopaka nie pozostało prawie nic.
Wszystko zmienia się pewnego wieczoru, gdy wychodząc z odbudowanego kasyna, widzi brutalną napaść na młodą kobietę. W jednej chwili budzi się w nim dawno uśpiona bestia. Ratując ją, zabija napastnika, nie wiedząc jeszcze, że właśnie przekracza granicę, zza której nie ma powrotu.
Uratowaną kobietą okazuje się Giulia Ferrero — córka prezydenta Sycylii i funkcjonariuszka oddziału GICO zajmującego się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej. Nikt nie wie, że jest w ciąży. Tego wieczoru chciała najpierw powiedzieć o wszystkim ojcu, a potem skonfrontować się z ojcem dziecka, który pracuje w kasynie Marchettiego. Zamiast rozmowy spotyka ją jednak brutalna przemoc. To właśnie tę scenę widzi Giorgio, wkraczając między nią a oprawcę i ratując jej życie.
Zabiera ją do swojej rezydencji, lecz Giulia szybko odkrywa, że w świecie Marchettiego nic nie jest za darmo. Giorgio ma plan i chce, by odegrała w nim swoją rolę. Nie przyjmuje odmowy, a ona wie, że w jej sytuacji nie ma dokąd wrócić. Godząc się na jego warunki, nie zdaje sobie sprawy, jak szybko zostanie wciągnięta w wir tajemnic, ryzyka i namiętności. Świat Giorgio Marchettiego pochłania bez ostrzeżenia — i nie pozwala już wrócić do dawnego życia.
To zaledwie zarys historii, w której ponownie spotykamy braci Marchettich, a zarazem domykamy ich opowieść.
Trzecia część serii jest jeszcze bardziej poruszająca niż poprzednie tomy „Służąca Diabła” oraz „Piękna i Egzekutor”. „Mroczny Rycerz” ma jednak zupełnie inny charakter. Mniej jest tu brutalnych scen, a więcej wewnętrznych dylematów, przede wszystkim związanych z akceptacją samego siebie.
Różnica widoczna jest także w konstrukcji bohatera. Salvatore i Lotario byli świadomi swojego wyglądu i charyzmy, czym u jednych wzbudzali strach, u innych fascynację. Przed poznaniem swoich żon traktowali kobiety raczej przedmiotowo, jak chwilową rozrywkę. Giorgio, po tym, jak został oszpecony, nie potrafi zaakceptować swoich blizn ani nowego siebie. Jest przekonany, że żadna kobieta nie zechce być z kimś takim jak on. A bardzo by tego chciał widząc rodzinne szczęście swojego rodzeństwa.
„Mroczny Rycerz” stanowi bardzo dobre zwieńczenie trylogii „Bracia Marchetti” Pod warstwą mafijnej rzeczywistości kryje się ważne przesłanie: warto dostrzegać światło nawet wtedy, gdy wydaje się, że wokół panuje wyłącznie mrok. Często oceniamy ludzi po wyglądzie lub po tym, co pokazują światu, nie wiedząc, ile dobra kryje się głęboko w ich wnętrzu. W świecie, w którym żyją Marchetti, okazywanie słabości bywa niebezpieczne, dlatego prawdziwe emocje pozostają ukryte.
Każdy z braci, nawet najbardziej mroczny Salvatore, ma w sobie pozytywne cechy i dopiero miłość pozwoliła je odkryć. W przypadku Giorgio droga do tego jest jednak trudniejsza, bo najpierw musi pogodzić się z losem i zaakceptować samego siebie.
Jestem zdania, że opowieść o Marchettich jest jedną z ciekawszych trylogii mafijnych o rodzinnych powiązaniach, jakie czytałam w tym gatunku. Zaletą tej serii jest doprowadzenie do końca wszelkich wątpliwości i rozpoczętych wątków, które nie w każdym przypadku były do przewidzenia. Biorąc pod uwagę, że pani Majsterek debiutuje tą historią na literackim rynku, jestem pod wrażeniem pomysłowości i umiejętności zgrania wszystkich motywów w jedną spójną całość. Autorka ma duży talent do tworzenia emocjonalnych historii, które oprócz romansu poruszają również ważne, życiowe tematy. W posłowiu obiecała dla czytelników niespodzianki w postaci nowych historii, ale też zapowiedziała, że jeszcze przez jakiś czas pozostanie w obszarze rodu Marchettich. Jedną z nich ujawniła już w zeszłym roku pisząc pierwszy tom nowej serii „Sekrety Nowego Jorku” pt.: „Bestia z Nowego Jorku”, którą miałam już okazję poznać. Jeżeli kolejne projekty autorki będą równie dobre, to będę ich oczekiwać z ciekawością i niecierpliwością.
Recenzja tomu I "Służąca Diabła"
Recenzja tomu II "Piękna i Egzekutor"
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 13.02.2026r.
Ilość stron: 492
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-308-5
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6









Nono, rarytas! Muszę koniecznie nadrobić!!
OdpowiedzUsuńPodoba mi się to nawiązanie do Pięknej i Bestii w kontekście współczesnej literatury. To ważne, co napisałaś o ocenianiu ludzi przez pryzmat blizn czy wyglądu. Widać, że ta historia mocno cię poruszyła, skoro oceniłaś ją tak wysoko.
OdpowiedzUsuń