„Czarne ptaki”
Bartosz Szczygielski
„Przed Tobą niezwykła podróż
i tylko od Ciebie zależy,
jak chcesz ją przeżyć.”
W powieściach, w których fabuła złożona jest z dwóch różnych przestrzeni czasowych, śledzimy je naprzemiennie poznając jakąś historię. Ja jednak nie raz poznawałam je czytając najpierw jeden wątek, a potem drugi. Najczęściej najpierw to, co było kiedyś, a potem wydarzenie w obecnym czasie. Często bowiem jest tak, że przeskoki czasowe wprowadzają pewien rodzaj nieuporządkowania. Gdy skończymy rozdział dotyczący przeszłości i zaczniemy czytać o teraźniejszości, wówczas nie pamiętamy, co wcześniej się wydarzyło, jeśli nie robimy notatek.
Pan Bartosz Szczygielski podszedł do tego rodzaju konstrukcji fabuły w oryginalny sposób. Jeżeli spojrzymy na jego książkę pt.: „Czarne ptaki”, wówczas dostrzeżmy, że ma ona z obu stron niemal identyczną okładkę. Okazuje, się, że w jednej książce mamy dwie historie osadzone w dwóch różnych czasach i środowiskach.
Pierwsze strony zarówno jednego, jak i drugiego opowiadania zawierają dwie odmienne dedykacje, więc można odnieść wrażenie, że w jednym wydaniu mamy jakby dwie książki ułożone tyłem do siebie. Do tego od razu widać, że została pomyślna tak, że gdy kończy się jedno opowiadanie to za nim jest drugie, ale od końca. By poznać jego początek i przebieg wydarzeń, musimy po prostu książkę odwrócić. Muszę przyznać, że pierwszy raz spotkałam się z takim rozwiązaniem, które uważam za interesujące, gdyż poznajemy jakby dwie osobne historie. Gdy już mamy je za sobą, wówczas dopiero odkrywamy ich połączenie i sens całości.
Autor w pierwszych słowach napisał, że nieważne jak będziemy czytać tę historię. Można też poznawać rozdziały naprzemiennie, lub w dowolnych konfiguracjach. To nie ma znaczenia, bo w efekcie wszystko i tak ułoży się w jedną całość.
I faktycznie, gdy zaczynałam je poznawać, wydawało mi się, że pozornie te dwie historie się nie łączą, bo osadzone są w dwóch różnych okresach czasowych. Gdy docieramy do końca, okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego.
Ja zdecydowałam się rozpocząć od historii rozgrywającej się w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.
Arek Rosiewski i Kamil Zagórny, tuż po tym, jak skończyli świętować maturę przy ognisku w lesie, znaleźli się w niewłaściwym miejscu i byli świadkami morderstwa. Nie mogą już popełniać błędów młodości. Muszą dorosnąć szybciej od innych. Ludzie, którzy ich szukają, nie znają bowiem litości.
Drugie opowiadanie: Małgorzata Tinc i Amelia Baczyńska - dwie kobiety, które są pozornie dla siebie obce. Ich światem są nietypowe kolekcje sztuki, wielkie pieniądze i tajemnice, które nigdy nie mogą ujrzeć światła dziennego. Każda jednak funkcjonuje w nim w różny sposób. To świat dwóch kobiet, które nigdy się nie spotkały. Jedna jest gotowa kłamać, zmienić tożsamość i wyrządzić krzywdę, by osiągnąć swój cel. Druga wspina się po szczeblach kariery, szukając życiowej stabilizacji. Kiedy ich drogi się przecinają, dochodzi do zderzenia, z którego nie wszyscy wychodzą żywi.
Uważam, że zabieg dwóch pozornie niezależnych historii osadzonych w różnych czasach zadziałało świetnie. Pierwsze opowiadanie buduje fundament emocjonalny, opowiadając o przyjaźni, która okazuje się nie do końca szczera. W wyniku pewnych wydarzeń wkrada się strach, a w efekcie walka o przetrwanie. Druga historia jest bardziej skupiona na intelektualnym aspekcie, gdyż pokazuje jak rodzi się intryga poprzez planowanie, manipulację, by osiągnąć cel. Nie wszystko od razu jest też jasne, nie do końca wiemy, dlaczego Małgorzata podejmuje takie a nie inne decyzje i co naprawdę skrywa szef Amelii.
Kluczowe jest to, że taka konstrukcja konfrontowana jest z tym, czego oczekuje osoba czytająca. Zakładamy , że ma do czynienia z dwoma oddzielnymi historiami – może nawet różnymi gatunkowo. Tymczasem finał zmusza do reinterpretacji wszystkiego, co wcześniej przeczytaliśmy. Jeśli powiązania są dobrze przemyślane (np. poprzez motywy, postacie, konsekwencje dawnych wydarzeń), efekt może być naprawdę mocny – coś w rodzaju momentu w stylu: „aha!”, który każe wrócić myślami do początku lub wcześniejszych wydarzeń.
Muszę przyznać, że pomysł na taką formę poznawania historii ma znamiona ciekawego eksperymentu wydawniczego i czytelniczego. Jednak, jeśli miałabym wskazać potencjalne ryzyko, to takie, że finał musi być naprawdę precyzyjny i wyrazisty, a tutaj takiego nie było, chociaż wyjaśnione zostały wątki zarówno z jednego, jak i drugiego opowiadania. Przy takiej konstrukcji oczekiwałam czegoś więcej niż luźnego powiązania, jasnego satysfakcjonującego spięcia obu wątków, niż finału na zasadzie domysłu. W moim odczuciu trochę samo zakończenie takie nie było zbyt jasno opisane. Spodziewałam się bardziej wyrazistego rozwiązania, chociaż i tak było sporo emocji.
Obie historie czytałam z zaciekawieniem, doszukując się połączeń między nimi. Gdy połączymy je w całość, dostrzeżemy wyłaniającą się refleksję, że przeszłość nie znika, tylko ewoluuje i wraca w nieoczekiwany sposób. To razem dobrze współgra z hasłem „prawda zawsze ma drugie oblicze”, sugerując, że nie da się zupełnie odciąć od przeszłości. Powróci ona zawsze z większą siłą, by wyrównać rachunki za dokonane krzywdy.
Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem
Data premiery: 25.02.2026r.
Ilość stron: 352
Wymiary: 130 x 205 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN 978-83-287-3899-7
Wydawnictwo: Muza
Moja ocena: 5/6










Bardzo ciekawe spostrzeżenia na temat przeskoków czasowych w literaturze. Ja również miewam problem z gubieniem wątku przy tradycyjnie przeplatanej fabule, więc to rozwiązanie z odwracaniem książki wydaje się idealne. Brzmi to jak wyjątkowo pomysłowy zabieg edytorski i widać, że autor dobrze przemyślał, jak ułatwić czytelnikowi życie. Daj znać, jak oceniasz całość po zakończeniu obu części, bo bardzo mnie zaciekawiłaś tą nieszablonową konstrukcją.
OdpowiedzUsuńTe dwie części są w jednej książce. Niby każda opowiada inna historię, ale w efekcie się lączą.
UsuńTeż niekiedy mam problem z przeskokami. Łatwo się pogubić.
OdpowiedzUsuń