"Parasolki"
Powieść o losach polskich sufrażystek
Dominika Buczak
„Gorsety realne
Gorsety mentalne
Poprzez wieki towarzyszą kobiecie
ograniczają
deformują
ciało, psyche
ciała odchodzą
gorsety zostają”
Dziś trudno uwierzyć, że zaledwie sto lat temu sytuacja kobiet wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie. To, co dziś traktujemy jako oczywistość — możliwość nauki, pracy, decydowania o sobie czy zabierania głosu w sprawach publicznych — dla wielu kobiet tamtej epoki było marzeniem, często nieosiągalnym. Lektura książki "Parasolki" boleśnie przypomina, jak długa i wyboista była droga do praw, które dziś wydają się nam naturalne, a jednocześnie pokazuje, że wiele z tamtych zmagań wciąż wybrzmiewa we współczesnym świecie.
Akcja powieści rozgrywa się w latach 1908 do 1920, ale to wiem z opisu książki na stronie wydawnictwa. Obejmuje czas ważny w dziejach Polski nie tylko pod względem walki o niepodległość, ale też dążenie do uznania prawa wyborcze dla kobiet. Autorka splata losy bohaterek fikcyjnych z postaciami historycznymi, tworząc szeroką panoramę kobiecego doświadczenia tamtej epoki.
„Parasolki” należą do książek, które czyta się wolno, gdyż styl autorki nie pozwala szybko zanurzyć się w fabule i wymaga od czytelnika skupienia oraz cierpliwości. Choć temat jest niezwykle ważny, a język literacko dopracowany, momentami można odnieść wrażenie pewnego chaosu w konstrukcji narracji. Pani Buczak często przeplata bieżące wydarzenia z rozbudowanymi scenami z przeszłości, które mają charakter wspomnień, które zlewają się z tym, co dzieje się w chwili obecnej.
Dodatkowym utrudnieniem w odbiorze jest sposób konstruowania czasu. Autorka nie posługuje się konkretnymi datami ani wyraźnymi ramami chronologicznymi. Upływ lat wyłania się stopniowo z kontekstu wydarzeń i aluzji historycznych, jednak pozostaje bardzo płynny i niejednoznaczny. Brak jednoznacznego oznaczenia czasu sprawia, że orientacja w fabule opiera się w dużej mierze na domysłach, co potęguje wrażenie rozmycia narracji. W efekcie nie potrafiłam w pełni wniknąć w opowieść ani emocjonalnie zbliżyć się do bohaterek, mimo że ich historie mają wyraźny potencjał poruszania czułych strun, ale są one mało wyraziste, dogłębne i mocne.
Nie zdradzę za dużo, gdy napiszę, że pierwszy rozdział, rozgrywający się na Dworcu Wileńskim w Warszawie, toczy się przez kilkadziesiąt stron i opiera się na pozornie prostej sytuacji: Irena czeka na pociąg z Zakopanego, którym ma przyjechać Stasia, córka zmarłej dwa lata wcześniej kuzynki Stefanii. Ta kluczowa informacja ginie jednak w gąszczu retrospekcji, gdyż Irena, stojąc na peronie, przywołuje kolejne wspomnienia, które stopniowo zaczynają zlewać się z teraźniejszością, przez co granica między obiema płaszczyznami czasowymi staje się nieostra. I taka forma towarzyszy nam przez większość fabuły, więc nie jest to książka, którą czyta się szybko.
Na tym samym dworcu spotykają się trzy kobiety — Irena, Wanda i Stasia — które stają się osią całej opowieści. Każda z nich znajduje się na innym etapie życia, pochodzi z odmiennego środowiska i z różnych powodów znalazła się w tym miejscu. Ten punkt wyjścia ma ogromny potencjał: trzy perspektywy, trzy doświadczenia, trzy odmienne światy.
Trzy bohaterki można jednak odczytywać nie tylko jako indywidualne postacie, lecz także w wymiarze symbolicznym — jako reprezentantki różnych momentów w historii kobiecego doświadczenia.
Irena uosabia przeszłość: została wychowana według dawnych zasad i funkcjonuje w ramach tradycyjnego modelu kobiecości, który ograniczał autonomię i narzucał określone role społeczne. Mimo że żyje już w nowej rzeczywistości, wciąż pozostaje silnie związana z porządkiem, który ukształtował jej sposób myślenia i postrzegania świata.
Wanda reprezentuje teraźniejszość — czas przejściowy, pełen napięć i konfliktów. Jest kobietą świadomą, zaangażowaną politycznie i społecznie, walczącą zarówno z carskim aparatem władzy, jak i z ograniczeniami narzucanymi kobietom przez obowiązujące normy. Jej postawa pokazuje moment przełomu, w którym sprzeciw wobec niesprawiedliwości przestaje być cichy i jednostkowy, a zaczyna przybierać formę świadomego działania.
Stasia natomiast symbolizuje przyszłość — jako nastoletnia dziewczyna dopiero wchodząca w dorosłe życie nie jest jeszcze w pełni uformowana przez społeczne oczekiwania i schematy. Jej perspektywa niesie nadzieję na zmianę oraz możliwość budowania własnej tożsamości w świecie, który — przynajmniej potencjalnie — oferuje kobietom większą wolność wyboru.
Autorka pokazuje ich codzienność w całej złożoności — od walki o równe traktowanie i prawo do decydowania o sobie, po dramaty biedy i niesprawiedliwości społecznej, które najmocniej dotykały kobiety i dzieci. To opowieść, która nie tylko przypomina o korzeniach ruchu kobiecego, ale też uświadamia, jak wiele z tamtych sporów i marzeń pozostaje aktualnych.
Niewątpliwie powieść „Parasolki” to lektura ważna i potrzebna, choć niepozbawiona uproszczeń typowych dla powieści beletrystycznych. Autorka nie ukazuje spektakularnych wydarzeń historycznych, lecz raczej codzienne życie, konieczne wybory, ale przede wszystkim sytuację kobiet i traktowanie ich rolę w ówczesnym społeczeństwie z narzuconymi ograniczeniami i formami oporu, jakie były dostępne kobietom z różnych warstw społecznych.
Czytając o losach bohaterek, trudno nie odnieść ich historii do sytuacji współczesnych kobiet, które mają prawo żyć według własnych zasad. Jednak nie wszystko wciąż zależy od ich decyzji. Na świecie nadal istnieją miejsca, w których kobiety nie mają nic do powiedzenia — cierpią, są poniżane i traktowane jak osoby pozbawione prawa do własnego zdania oraz decydowania o własnym życiu. Również w Polsce, mimo poczucia niezależności, wolność kobiet nie obejmuje wszystkich sfer. Wystarczy wspomnieć o protestach, które przetaczały się przez polskie miasta, gdy tysiące kobiet wychodziły na ulice, niosąc parasolki jako symbol sprzeciwu wobec ograniczania ich praw. Najsłynniejszym z nich był Czarny Protest z 3 października 2016 roku, zorganizowany przez Ogólnopolski Strajk Kobiet w odpowiedzi na próby wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji. W kolejnych latach kobiety wielokrotnie manifestowały swoje postulaty — m.in. podczas Międzynarodowego Strajku Kobiet w 2017 roku, corocznych marszów Manifa oraz masowych demonstracji w 2020 roku po decyzji Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającej prawo aborcyjne.
Tłumy kobiet wychodzących na ulice z parasolkami stały się symbolem solidarności i sprzeciwu wobec ograniczania praw. Ten obraz niezwykle mocno koresponduje z historiami bohaterek sprzed wieku i z samym tytułem powieści — parasolka, kiedyś atrybut codzienności i elegancji, dziś staje się znakiem widzialności, protestu i determinacji w walce o swoje prawa. Pokazuje to, że choć prawa kobiet formalnie są dziś szersze niż sto lat temu, potrzeba upominania się o siebie pozostaje wciąż żywa.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z Bogną Piechocką z PRart Media
Data premiery: 12.11.2025r.
Ilość stron: 400
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 143x205 mm
ISBN: 978-83-08-08663-6
Formaty: epub, mobi
Data premiery: 12.11.2025
ISBN: 978-83-08-08788-6
Wydanie: I
Formaty: mp3
Czyta: Daria Brudnias
Czas trwania: 776 min.
Data premiery: 29.12.2025
ISBN: 978-83-08-09327-6








Ja bardzo mocno cenię sobie taką historię opakowaną w beletrystykę.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, jak łączysz losy bohaterek z historycznym kontekstem i współczesnymi wydarzeniami – dzięki temu lektura staje się nie tylko opowieścią o przeszłości, ale też przypomnieniem, że walka o prawa kobiet nadal trwa. To, co opisałaś o trzech perspektywach – przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – jest świetnym sposobem, żeby pokazać, jak różne pokolenia mierzyły się z ograniczeniami i jak zmieniało się postrzeganie kobiecości.
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie też, że wspominasz o tym „chaosie” narracyjnym i retrospekcjach – faktycznie może to wymagać większej koncentracji, ale z drugiej strony nadaje historii głębi i pozwala poczuć, jak skomplikowane były losy kobiet tamtej epoki.