"Sen na grzbiecie żółwia"
Paweł Nosa
„przypadki bywają najdokładniej
zaplanowane przez los”
W każdym z nas drzemie wewnętrzne dziecko, które wymaga naszej uwagi. Zbiera ono doświadczenia od początku naszego życia i przechowuje je w najskrytszych zakamarkach naszej duszy. To nasze wewnętrzne dziecko wpływa na sposób, w jaki budujemy relacje, reagujemy na odrzucenie, przeżywamy samotność czy postrzegamy samych siebie. Choć z biegiem lat tłumimy jego głos pod ciężarem obowiązków, oczekiwań i społecznych ról, ale ono nigdy całkowicie nie znika. Czeka, aż poświęcimy nu swoją uwagę, a do tego potrzebna nam jest odwaga. Opowiadanie pt.: „Sen na grzbiecie żółwia” w niezwykle subtelny sposób przypomina, że zrozumienie własnego wewnętrznego dziecka bywa pierwszym krokiem do odzyskania spokoju, poczucia własnej wartości i emocjonalnego ukojenia.
Bohaterką książki jest Zuzia, która rodzi się jako wcześniak, a to okazuje się być momentem kluczowym dla jej dalszego życia. Pierwsze kilka lat to dla Rodziców trudny czas, gdyż dziewczynka często choruje i wymaga zwiększonej troski. Okazało się to dla Mamy i Taty trudnym wyzwaniem i próbą dla ich związku. Niestety, tej lekcji życiowej nie zdali. Często dochodziło między nimi do kłótni i jak to pięknie ujął autor: "Słowa roztrzaskiwały się w powietrzu; słowa, które kiedyś potrafiły pieścić delikatnie i żarem tęsknoty, teraz zostały przewrócone na drugą stronę i rozsiewały trujące oblicze", a "Dom się zmieniał, a pusta cisza, która z każdym dniem bardziej gęstniała, dusiła mnie i w jakiś nieokreślony sposób odgradzała od tętniących intensywnym życiem rówieśników"
Tytuł książki „Sen na grzbiecie żółwia” mnie zaintrygował, tak jak opis na okładce. Są zapowiedzią czegoś zarazem mitycznego, sennego, jak i delikatnego. Żółw od zawsze kojarzony jest z długowiecznością, mądrością, stabilnością i ochroną, a to sugeruje, że opowieść może dotykać tematów związanych z poszukiwaniem własnego miejsca w świecie, który kruszy się pod ciężarem samotności i niewypowiedzianych emocji.
Zuza żyje w przekonaniu, że jest niedoskonała i jakby niedokończona, gdyż urodziła się za wcześnie. naznaczona błędem pośpiechu narodzin. Jej ukochanym towarzyszem jest pluszowy żółw, którego otrzymała od Babci. Ona zawsze jej powtarzała: „Zaśnij skarbie. Sen to najlepsze lekarstwo” W pewnym momencie przenosimy się wraz z bohaterką w świat snu, w którym wraz z ogromnym żółwiem rusza w podróż poprzez krainy złożone z tego, czego nie dostrzegała w swoim życiu.
I tu muszę dodać, że ta chwila nie została jasno opisana, bo następuje ona, gdy Zuza ma już 18 lat. I nie ma chociażby króciutkiego wprowadzenia, że we śnie ma ona sześć lat. To jedno z moich zastrzeżeń (żeby nie było za słodko). Drugim jest zakończenie, które pozostawia wprawdzie wiele dla naszej wyobraźni, ale ja wolę bardziej klarowne finały, tak, bym nie miała wątpliwości, co się wydarzyło.
„Sen na grzbiecie żółwia” to krótka, skondensowana, kameralna, metaforyczna opowieść o samotności, poszukiwaniu własnej wartości i wewnętrznej przemianie. Autor prowadzi najpierw nakreśla nam życie Zuzi, jej stan emocjonalny i psychiczny, który dzieje się w realnym świecie. Nie ma imion, poza imieniem dziewczynki, nie ma te z wymienionego miejsca akcji. Jest Mama, Tata, Babcia i są przede wszystkim nakreślone dosyć wyraźnie emocje bohaterki. Cała historia jest jakby ściśnięta na 129 stronach. Biorąc pod uwagę, że jest to wydanie w małym formacie i czcionką o normalnej wielkości, jest to krótkie opowiadanie, ale treściwe. Nie ma w nim zbędnych słów, czy rozwlekania jakiegoś tematu. Do tego autor używa bardzo ładnego, literackiego języka, który skłaniający do uważniejszego czytania, zatrzymywania się nad znaczeniami i emocjami ukrytymi między słowami. Dzięki temu książka ma niezwykle intymny, melancholijny, refleksyjny i mistyczny klimat.
Pan Paweł Nosa robi to w sposób czarujący i barwny, opisując wydarzenia, emocje, ludzi i świat wnikając w naszą wyobraźnię. Tworzy narrację pełną poetyckich metafor i emocjonalnych obrazów, w której słowa nabierają materialnego ciężaru, cisza potrafi dusić, a emocje przenikają przestrzeń niczym żywe organizmy. To język wymagający uważności — skłaniający do wolniejszego czytania, zatrzymywania się nad znaczeniami i emocjami ukrytymi między słowami. Dzięki temu książka ma niezwykle intymny i melancholijny klimat.
„Sen na grzbiecie żółwia” to opowieść, która zaprasza do tego, by każdego dnia przystanąć na chwilę i zapytać siebie: co jest mi potrzebne, żeby żyć pełniej i spokojniej? Ta historia przypomina nam, że każdy z nas ma czas, gdy świat jest zbyt trudny. Czasem coś boli, czasem nie widzimy światła. Ale to właśnie wtedy jest szansa na zmianę. W tych dniach nasze wewnętrzne dziecko, choć wciąż czuje ból, może pokazać nam drogę, jak się uleczyć. Musimy być delikatni dla siebie, patrzeć uważnie i być gotowi, by szczerze spojrzeć w głąb siebie.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z autorem
Wydanie: I
Data premiery: 01.12.2025r.
Ilość stron: 136
Okładka: miękka
Wymiary: 190 x 13o mm
ISBN: 978-83-978316-0-5
Wydawnictwo: Self publishing
Moja ocena: 5/6







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System bloggera czasami wrzuca komentarze do zatwierdzenia.
Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.
Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.
Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.