czwartek, 21 września 2023

1451. -"Za białymi goździkami" Tom I


"Za białymi goździkami"
Tom pierwszy
Sara Alex


„Nie liczą się wykorzystane środki, a osiągnięty dzięki nim cel.”

Gdy widzimy osobę niewidomą, czujemy współczucie i nie zakładamy, że to może być osoba o złych intencjach. Uważamy, że mamy nad nią przewagę, gdyż my widzimy, co się wokół nas dzieje, więc na pewno nic nam nie grozi. O tym, jak pozory bywają mylące i jak bardzo można się pomylić przekonała się bohaterka książki „Za białymi goździkami”.

Bohaterka to młoda kobieta o bardzo rzadko spotykanym imieniu Anielin, a do tego o nazwisku Brzask, już za rok kończy studia, gdy pewnego dnia wydarza się coś, co wywraca jej dotychczasowe życie do góry nogami. Chcąc napić się ulubionej gorącej czekolady wstępuje do kawiarenki, w której spostrzega, że jeden z klientów natarczywie jej się przygląda. Jakież jest jej zdziwienie i konsternacja, gdy mężczyzna, wychodząc, posługuje się białą laską, a przy jego nodze kroczy pies przewodnik. Wkrótce ponownie się spotykają i z każdym kolejną randką Anielin jest coraz bardziej pod jego urokiem. On, przedstawiający się, jako Alan Sola wydaje się ideałem, ale już wkrótce wychodzi jego prawdziwa natura. Robi ogromne wrażenie na Anielin, tak że ona nie zauważa, jak stopniowo przestaje kontrolować swoje życie.


Patrząc na okładkę nie odczuwałam jakiegoś niepokoju, a raczej miałam skojarzenia z urokliwą i romantyczną historią o miłości. Niewielkie obawy wzbudzają tytułowe litery ociekające krwią, a najbardziej złowieszczo brzmiał dla mnie opis znajdujący się z tyłu książki. To sprawiło, że oczekiwałam tego momentu, gdy zrobi się groźnie i od początku nie ufałam Alanowi. Rozumiałam natomiast, Anielinę, gdyż uległa urokowi, jakie on roztaczał wokół siebie, a orientując się, że mężczyzna jest niewidomy jeszcze bardziej nabrała ufności i poczucia bezpieczeństwa. No, bo co może ją złego spotkać ze strony osoby, która nie widzi? Okazuje się, że zagrożenie może być z każdej strony, nawet tam, gdzie się tego nie spodziewamy. Za swoją naiwność i lekkomyślność przyszło jej zapłacić wysoką cenę, bo cenę kontroli nad własnym życiem.


„Za białymi goździkami” nie jest książką zbyt obszerną, ale na 257 stronach dzieje się bardzo wiele, co motywuje do podążania za kolejnymi wydarzeniami. To historia, która zaskakuje na każdym kroku i nigdy nie wiadomo, co się za chwilę wydarzy, chociaż można było się spodziewać jedynie, że nie będzie to nic miłego. Wszystko zaczyna się jak typowy romans, czyli na zasadzie pani poznaje pana, ale to jedyne podobieństwa. Z czasem coraz bardziej napływają ciemne chmury, które niepostrzeżenie zamieniają się w zmiatającą wszystko nawałnicę.

Minusem dla mnie był brak podziału na rozdziały, a jedynie autorka zastosowała odstępy między jednym a drugim epizodem. Mimo to powieść czytało mi się rewelacyjnie i byłam ciekawa jak to wszystko się zakończy. Finał był nietypowy, niestandardowy i wprowadził u mnie nieco konsternacji, gdyż nie za bardzo było dla mnie jasne to, co miało miejsce w ostatnich akapitach. Spodziewałam się zupełnie innego rozwiązania w bardziej znanym stylu, a tak rodzą się pytania, o co tu chodzi? Dziwne było też dla mnie to, że Alan nie poniósł konsekwencji swoich czynów, które wychodzą w trakcie poznawania fabuły. To jednak nie umniejsza tej powieści w ogóle jakości, gdyż sposób, w jaki autorka prowadzi poszczególne wydarzenia nie wskazują, że napisała ją debiutantka.

To są jednak drobiazgi w porównaniu z tym, co dzieje się wokół głównej bohaterki i jak zmienia się jej życie. Muszę przyznać, że pani Sara Alex potrafi szokować i zaskakiwać, prowadząc naszą uwagę przez całą fabułę. Jako debiutantka pokazała, że potrafi świetnie pisać nadając swoim historiom wiele emocji sięgających zenitu, a do tego doskonale wpływa słowami na wyobraźnię. 

„Za białymi goździkami” to książka, która na pewno usatysfakcjonuje miłośników opowieści z dreszczykiem z lekkim, psychologicznym zabarwieniem.

Recenzja tomu drugiego



Książkę przeczytałam, dzięki współpracy z wydawnictwem:

Wydanie: Pierwsze
Data premiery: 01.08.2023 r.
Ilość stron: 262
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8313-611-0
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 5/6

wtorek, 19 września 2023

1450.- "Cykada na parapecie"


"Cykada na parapecie"
M.M. Macko

Wydanie: I
Data premiery: 31.05.2023 r.
Gatunek: obyczajowa z elementami thrillera
Ilość stron: 360
Wymiary: 140x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8202-909-3
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 6/6

„raz uwolnione słowa nigdy nie znikają. Są jak zapis fal dźwiękowych, uwieczniony w czasoprzestrzeni.”

Dwoje zakochanych w sobie ludzi, budując wspólne życie pragnie, by było ono szczęśliwe i zawsze dawało poczucie bliskości drugiego człowieka. Niestety, u bohaterów książki „Cykada na parapecie” ich związek dosyć szybko okazał się porażką. Więcej ich dzieli, niż łączy. Wydaje się, że miłość wygasła i niewiele można zrobić, by ją na nowo rozbudzić.


Justyna i Krystian Roch są małżeństwem od 6 lat, ale po dawnym uczuciu nie ma w ich związku śladu. Na pewno miłości do męża nie odczuwa Justyna, która od początku zraziła mnie do siebie. Jej zachowanie wobec Krystiana nie wykazuje żadnej woli naprawienia sytuacji. Nic dziwnego, że on ma dosyć jej ciągłego odburkiwania, chamskich i aroganckich odzywek i lekceważenia jego osoby. Punktem krytycznym było zaciągnięcie przez Krystiana kredytu w tajemnicy przed Justyną, ale tylko dlatego, że on chciał spełnić jej marzenie. Według mnie nie jest to powód, by aż tak traktować drugą osobę i utrudniać komuś życie, nie chcąc wyjaśnić sytuacji i nieporozumień. Niestety, Justyna nie potrafi tego zrobić i coraz bardziej zagłębia się w swojej złości, a do tego dołącza się jej zazdrość i wysnuwanie ciągłych oskarżeń o romans, którego tak naprawdę nie ma. Dochodzi do wielu nieprzyjemnych scen, co zmierza coraz bardziej do rozpadu małżeństwa. Przyjaciele państwa Roch, widząc, co się między nimi dzieje sugerują, by małżonkowie udali się do domku w Maruszewie, by tam spróbować ratować związek. 

Bardzo współczułam Krystianowi, który ma nadzieję, że dom, który kupił jakiś czas temu oraz otoczenie wokół niego, pozytywnie wpłynie na ich małżeństwo. Polubiłam tę postać, mimo że w opisie jest on przedstawiony raczej niezbyt pochlebnie, jako ktoś, kto „uważa, że wie lepiej, co dobre dla niej i dla niego”. To nie oddaje charakteru Krystiana, gdyż okazał się być mężczyzną kochającym swoją żonę, która jest dla niego najważniejsza. Ona jednak myśli zupełnie inaczej, podejrzewa go wciąż o zdradę, wywołuje kłótnie o bzdury, bezustannie ma do niego o wszystko pretensje. Bardzo mnie jej postawa denerwowała i nie dziwiłam się, że Krystian  spędza coraz więcej czasu poza domem. Gdy przyjeżdżają do małopolskiej wsi, ona nieoczekiwanie poznaje tam Mateusza mieszkającego niedaleko ich domku. W tajemnicy przed Krystianem zaczyna się z nim spotykać, gdyż dostrzega, że wiele ich łączy.


Zaczynając poznawać tę historię nie spodziewałam się aż tak wciągającej opowieści, gdyż nic nie wskazywało na dramat o takim nasileniu emocji. Duże znaczenie ma w niej przeszłość bohaterów, zwłaszcza Justyny i Mateusza. Krystian także ma za sobą trudne doświadczenia, ale każde z tych osób inaczej do nich podchodzi. Jedni sobie z tym poradzili, inni nadal dźwigają bagaż doświadczeń, które wpływają na chwilę obecną. Nie będę wszystkiego zdradzać, bo wówczas nie byłoby elementu zaskoczenia i mocnych przeżyć, nie mniej to, czego się dowiadujemy, nie jest łatwym do przyswojenia problemem.

Podobało mi się budowanie napięcia, które coraz bardziej dawało o sobie znać. Autorka stworzyła klimat, który staje się coraz bardziej mroczny, niczym pobrzmiewająca w oddali burza zapowiadająca mocne przeżycia. Sceny z przeszłości pojawiają się w postaci wspomnień, rozmów o nich i wplecione są w teraźniejsze wydarzenia ukazywane naprzemiennie z perspektywy Krystiana i Justyny. Niestety, autorka postanowiła nie oznaczać, kto nas w danym momencie prowadzi swoimi wynurzeniami. Nietrudno wprawdzie jest się tego domyślić, ale znacznie lepiej by wyglądało, gdyby to było wyraźnie określone. To jedyne moje zastrzeżenie do konstrukcji fabuły, gdyż jej tempo, pojawiające się zwroty akcji, zawieszenie epizodów w najmniej spodziewanym momencie nie daje chwili wytchnienia, zwłaszcza w drugiej połowie powieści.


„Cykada na parapecie” to niesamowita opowieść, która zaczyna się zwyczajnie, by stopniowo wciągnąć nas w mroczne zakamarki ludzkiej natury tak, że nie sposób czytać ją obojętnie. Molestowanie, zaburzenia psychiczne, samotność w grupie, brak akceptacji, ryzykowne zachowania nastolatków, pedofilia, ale pokazana w nieco odmienny sposób, to tylko niektóre z poruszanych zagadnień. 

Fabuła ma w sobie kilka wątków dotykających różnych zagadnień, nadających tej powieści ciężkiego, mrocznego i niełatwego klimatu, ale też psychologicznej analizy ludzkiej psychiki w kontekście tego, co dotknęło bardzo mocno bohaterów, naznaczyło ich życie balastem cierpienia i bólu.  Poznajemy ich przeszłość stopniowo, w odpowiednim momencie, nieraz w zaskakujący sposób, wywołujący wiele emocji. 

Wśród wielu splotu wydarzeń można zauważyć w pewnym momencie  symbolikę związaną z Bogiem, który ukazany jest jako ktoś, kto nas wspiera, wyciąga do nas rękę, wskazuje drogę dając nam znaki, jakie pojawiają się w naszym życiu, gdy poszukujemy jakichś rozwiązań czy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Niejednokrotnie dostajemy niemal namacalne wskazówki i podpowiedzi, co zrobić, jak powinniśmy postąpić, ale najczęściej ignorujemy je, poddajemy w wątpliwość, a potem okazuje się, że nie poszliśmy właściwą drogą. Nie nadaje to w żadnym momencie tej powieści religijnego charakteru, lecz bardziej jest wyczuwalny w niej metafizyczny, duchowy aspekt. To spojrzenie bardzo mi się podobało, gdyż w kontekście całości nabiera wymiaru duchowego, dającego otuchę, nadzieję i spokój.

Pani Macko napisała poruszającą, emocjonalną i świetną opowieść o wyborach, które okazały się tragiczne w skutkach, traumach i radzeniu sobie z nimi, ale też o zrozumieniu drugiego człowieka, poszukiwaniu akceptacji, zaufaniu i odkrywaniu prawdy o sobie. Naładowana tajemnicami, poczuciem krzywdy, trudnymi doświadczeniami historia pokazująca siłę przyjaźni i miłości, wyłaniającej się z natłoku wydarzeń.



Książkę przeczytałam, dzięki współpracy z wydawnictwem



"Inni. Początek" - Dziś premiera!

DZIŚ PREMIERA!
Zapowiedź recenzencka



"Inni. Początek"

to mistyczna podróż przez świat mocy, przyjaźni i tajemnic. 
Wyrusz w niezwykłą przygodę już od pierwszych stron.
Zostali wybrani i obdarzeni mocami,
ale to dopiero początek

To wciągająca opowieść pełna błyskawicznych zwrotów akcji oraz wyczerpujących starć z przeciwnikami. Historia o budowaniu przyjaźni między tymi, którym zawsze wydawało się, że za bardzo różnią się od innych, by mogli zostać zrozumiani.

Nastoletnia Julia czuje się samotna,  nieakceptowana i… inna. Nie potrafi znaleźć  wspólnego języka z rówieśnikami. W dodatku  od niedawna miewa koszmary, które wywołują  w niej lęk i agresję. Przez swoje niepokojące  zachowanie dziewczyna trafia na obserwację  do szpitala psychiatrycznego. Pobyt 
w zamknięciu budzi jej ukryte zdolności. Okazuje  się, że Julia została obdarzona wyjątkową mocą, 
a na świecie istnieje więcej osób, takich jak ona.

Wiedziona wskazówkami ze snów, dziewczyna postanawia odszukać pozostałych. Jednak ucieczka ze szpitala, próby opanowania nowych zdolności i walka z tajemniczą organizacją  są zaledwie zwiastunem nadciągających kłopotów…

Fragment

Nagle w ciszy panującej w pokoju i zakłócanej jedynie szlochem Julii dał się słyszeć kobiecy głos.
– To, co ty uważasz za przekleństwo, wielu potraktowałoby jak najlepszy dar. – Głos był jednocześnie cichy i potężny. Kiedy się go słuchało, miało się wrażenie, jakby na ciało spadały kaskady lodowatej
wody.

Julia poderwała się z podłogi, z przerażeniem rozglądając się dookoła. Czuła, że dzieje się coś nienaturalnego, ale jednocześnie brzmienie głosu niewidocznej kobiety uspokajało ją i napawało czymś w rodzaju nostalgii.
– Co? Kto tu jest?! – krzyknęła ze strachem.
– Zaraz… Ty mnie słyszysz? – zdziwiła się nieznajoma. – Do tej pory choć nie wiem, jak bym krzyczała, nic do ciebie nie docierało.
– Co się dzieje? Przecież tu nikogo nie ma – jęknęła Julia, czując, że za chwilę znów się rozpłacze.
– Zależy, co rozumiesz przez „tu”. W tym pokoju jesteś tylko ty. Ale ja jestem w tobie. – Nieznajoma wydała z siebie odgłos podobny do mruczenia kota, tylko o wiele niższy i głębszy.
Zastanawiasz się, jakie moce skrywasz w sobie? Odkryj odpowiedzi w książce Inni.
Początek.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Novae Res i jest dostępna w sprzedaży na stronie: 




poniedziałek, 18 września 2023

1449. - "Oblicza śmierci" - Tom 52. - "Śmierć wiarołomnym"


"Śmierć wiarołomnym"
seria: In Detah/Oblicza Śmierci
Tom pięćdziesiąty drugi
Nora Roberts vel J.D. Robb

Wydanie: I
Data premiery polskiej: 23.08.2023 r.
Data premiery amerykańskiej: 09.02.2021r.
Kategoria: Kryminał / Sensacja / Thriller
Ilość stron: 494
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135×215 mm
Tytuł oryginału: Faithless in Death
Tłumaczenie: Bogumiła Sabina Nawrot
ISBN 978-83-828-9609-1
Wydawnictwo: Świat Książki
Moja ocena: 6/6

„Miłość, pomyślała, niektórych gubi. (…) Niektórych miłość ratuje.”

Z książkami Nory Roberts jest jak z pogodą: raz jest lepsza, raz gorsza, ale przy tylu historiach, które ta pisarka zapisała na kartach swych powieści, zawsze może trafić się coś słabszego. Ja mam za sobą kilkanaście jej książek, z który najlepiej wspominam trylogię „Wyspa Trzech Sióstr”, z których na razie poznałam dwie pierwsze części. Powieść „Śmierć wiarołomnym” to już pięćdziesiąty drugi tom serii „Oblicza śmierci”, w której śledzimy różne sprawy prowadzone przez porucznik Evę Dallas i jej ekipę. Nie ma potrzeby zaczynania czytać tej serii od początku, gdyż każda część zawiera osobną sprawę. Łącznikiem przewijającym się przez całą serię są postacie, ale też wydarzenia z ich życia osobistego. Nie są one jednak elementami, które by utrudniały poznawanie bieżącej sprawy kryminalnej.


okładka oryginału
źródło: amazon.com
Zastajemy porucznik Evę Dallas w jej gabinecie na komisariacie policji w Nowym Jorku podczas porządkowania dokumentów związanych ze sprawą, jaką się zajmowała w tomie 51 pt.: „Cienie i śmierć”. Nie jest jej dane odpocząć, bo po uporaniu się z biurokratycznym obowiązkiem, jest wezwana do kolejnej sprawy. Tym razem ofiarą jest Ariel Byrd, która zginęła w swojej pracowni w West Village. Policjanci zastają ją z roztrzaskaną głową, a obok jej łóżka widać stojące na stoliku dwa kieliszki i butelkę wina, a zebrane ślady ewidentnie wskazują na zbrodnię w wyniku jakichś nieporozumień kochanków. W trakcie badania sprawy, zaczynają wychodzić pewne nieścisłości, zwłaszcza w przypadku zeznania Gwen Huffman, która tego dnia rano wysłała sms do Ariel, a to nakierowało na nią uwagę Evy Dallas i jej partnerki zawodowej detektyw Delii Peabody. Dodatkowo wyłania się coraz bardziej podejrzenie, co do jej osoby, gdyż na alarmowy numer 911 zadzwoniła dopiero po godzinie od znalezienia ciała Ariel i to nie z miejsca znalezienia zwłok, lecz z budynku swojej firmy Upper East Side. Do tego w trakcie wstępnego przesłuchania kobiety, wyraźnie widać, że nie mówi ona prawdy, a ochronę prawniczą daje jej przystojny i bogaty narzeczony, Merit Caine.


Zdecydowanie wolę Norę Roberts, jako pisarkę tworzącą kryminalne historie, niż autorkę typowych romansów w stylu sagi MacGregorowie, które z reguły przebiegają w przewidywalnym scenariuszu. W kryminale „Śmierć wiarołomnym” nie było dosyć długo wiadomo, kto konkretnie popełnił przestępstwo, a pani Nora Roberts nie ułatwia nam odkrycie prawdy. Kluczy pomiędzy wątkami, podsuwa różne tropy, przedstawia kolejne etapy śledztwa a wraz nimi wyłaniają się fakty, będące jedynie kroplą w morzu domysłów i możliwości. Razem z porucznik Dallas i jej współpracownikami oraz mężem idziemy tropem zabójcy, próbując wydedukować, co się stało w pracowni Ariel Byrd. Śledztwo coraz bardziej jest zagmatwana i robi się nawet niebezpiecznie, gdyż jego nitki prowadzą do groźnej sekty „Porządek Naturalny”, do której należą rodzice Gwendolyn. Na jaw wychodzą sprawy, które żaden ze śledczych się nie spodziewał, a które napędzane są przez władzę, manipulacje, fanatyczne poglądy, rasizm i chciwość. Zwraca tym samym uwagę, jak niebezpieczne są wszelkie rodzaje sekt, nietolerancja odmienności, nienawiść i zapędy dyktatorskie, zarówno w obrębie rodziny, jak i w szerszym aspekcie.

„Śmierć wiarołomnym” jest kryminałem, którego nie do końca można nazwać futurystycznym gdyż podczas czytania nie miałam tego wrażenia. Fabuła zabiera nas do roku 2061, a więc autorka wybiegła do przodu o 40 lat, gdyż ten tom powstał w 2021 roku. Natomiast cała seria zaczyna się w 2058 roku, a więc minęły 3 lata, odkąd Eve jest w związku z Roarke’em. Szczerze mówiąc, nie odczułam tego, że akcja dzieje się w przyszłości, gdyż wydarzenia, jak i śledztwo oraz sposób jego prowadzenia opiera się na standardowych procedurach znanych obecnie, a technologiczne możliwości nie są zbyt spektakularne i wyraźnie nakreślone. Nie wiem, dlaczego pani Roberts zdecydowała się na taki przedział czasowy dla tej serii, bo kryminalne sprawy mogłyby toczyć się równie dobrze we współczesnych nam realiach. Spędziłam przy tej powieści dosyć dużo czasu, a to ze względu na grubość książki, ale też drobną czcionkę. Na szczęście zawarta w niej historia została napisana w czytelny, lekki i klarowny sposób, więc dałam się wciągnąć w sprawę pełną zagadek i tajemnic.

Recenzja tomu 50 "Złota śmierć"



Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl



sobota, 16 września 2023

1448. - "Nigdy bym"


"Nigdy bym"
Alicja Filipowska

Wydanie: I
Gatunek: powieść obyczajowa
Data premiery: 30.06.2023r.
Ilość stron: 266
ISBN: 978-83-272-8115-9
Wymiary: 226x166 mm
Okładka: miękka
E-book EPUB , MOBI
ISBN: 978-83-272-7905-7
Rozmiar pliku: 1,1 MB
Wydawnictwo: Empik Go
Moja ocena: 5/6

„Czasami trzeba mieć odwagę i żyć, jak się chce.”

Z pewnością niejednokrotnie każdy z nas użył zwrotu zawartego w tytule książki „Nigdy bym”, zarzekając się, że nigdy by czegoś nie zrobił, że to nie możliwe, to nie dla niego, albo po prostu jest na to za stary. W naszej mentalności społecznej istnieje przekonanie u wielu osób, że „w pewnym wieku” nie czas na zmiany, szaleństwa, a to, co mamy, jest pewną sytuacją, w której będziemy tkwili aż do końca swych dni. Podobnie myślała bohaterka debiutanckiej powieści pani Alicji Filipowskiej, Maria, która przekonała się, że wiek nie jest żadną przeszkodą, by ponownie zacząć korzystać z życia.

Maria znalazła się w trudnej i zaskakującej sytuacji, bo oto po czterdziestu latach małżeństwa jej mąż, Teodor wyszedł z domu i nie wrócił, porzucając ją pewnego dnia bez słowa. Zostawił jedynie list na policji, w którym jedynie informuje ją o swojej decyzji lakonicznie. Niestety, treści tego listu nie poznaliśmy do końca, więc dokładnie nie wiadomo, co napisał, ale widzimy, jak to wpłynęło na Marię. Poznając ją bliżej, nie dziwiłam się, że tak się stało, a wręcz przeciwnie, byłam zaskoczona, że Teodor tak długo z nią wytrzymał.

Maria jest kobietą, która była wychowana surowo przez matkę, wymagającą określonej etykiety w zachowaniu, sposobie bycia, ubieraniu się. To, niestety odcisnęło się na jej charakterze i dorosła Maria nie potrafi wyjść poza pewne reguły wpojone w latach młodości. Z czasem stała się zrzędliwą, narzekającą na wszystko, niezadowoloną i nudną kobietą, która zraża swoim zachowaniem wszystkich dookoła. Ocenia innych powierzchownie, wysnuwając wnioski na podstawie sposobu ubierania się, wykształcenia, pochodzenia i statusu społecznego. Gdy zostaje sama, staje się jeszcze bardziej krytyczna wobec innych, ale też przepełnia ją złość i pretensje do męża. Życia nie ułatwia jej syn, Arek, który teraz obawia się, czy nadal on i jego rodzina będą otrzymywać wsparcie od matki, tak jak do tej pory było.

Takich kobiet jak Maria jest wśród nas z pewnością wiele, uważających, że najlepsze lata mają za sobą i pozostało im tylko egzystować w szarej rzeczywistości wspominając dawne czasy, niczego nie oczekując od losu. I tak by z pewnością bohaterka tej powieści zapadała się w swoim smutku, żalu i poczuciu beznadziejności, gdyby pewnego dnia nie spotkała Marioli, która swoim sposobem bycia wybudza Marię z marazmu.

Spotkanie tych dwóch kobiet tak różnych od siebie, a jednocześnie mających ze sobą wiele wspólnego, staje się dla nich początkiem niezwykłej przyjaźni. Autorka świetnie nakreśliła stan emocjonalny i mentalny obu tych kobiet, ale też okazała się dobrą obserwatorką ludzkiej obyczajowości, sprytnie wplotła w fabułę scenki rodzajowe wzięte jakby z życia. Styka się z nimi Maria, która często przypatruje się spotykanym ludziom, wyrabiając sobie o nich swoje  zdanie, które z reguły nie pokrywa się z rzeczywistością. Tak było w przypadku Marioli, ale też innych osób, na przykład Krystyny, z którą Maria spędziła turnus w sanatorium w Ciechocinku. W ten sposób autorka uświadamia, że nie każdy, tak jak główna bohaterka, zapada się w swoim nieszczęściu, lecz wielu stara się żyć w pełni, pomimo trudnych przeżyć.

„Nigdy bym” to opowieść o kobietach, których życie zaskoczyło, postawiło w trudnej sytuacji, przewartościowało wszystko to, w co wierzyły. Każda podchodzi do tego inaczej, ale każda pragnie odnaleźć równowagę po przeżytych trudnych doświadczeniach. Maria zagłębia się w swoim żalu, rozpamiętuje przeszłość, analizuje swoje zachowanie, próbuje zrozumieć, co się właściwie stało, gdzie popełniła błąd i nie może odnaleźć się w nowej sytuacji. Uświadamia sobie, jak bardzo jej życie było związane z Teodorem, mimo że żyli razem tyle lat, ale jednak byli bardziej obok siebie. Niestety, nie polubiłam Marii w jej wersji dojrzałej kobiety. Zraziła mnie swoją obcesowością, brakiem taktu, gburowatością i niegrzecznym odnoszeniem się do innych. Wszystko obserwujemy z jej punktu widzenia, chociaż narracja jest trzecioosobowa. Zdanie Marioli i innych osób pojawiających się w życiu Marii przedstawiane jest najczęściej w formie rozmów.

Mariola wzbudza sympatię od razu. Jest energiczną trzydziestoczteroletnią kobietą, która właśnie niedawno porzuciła swego męża tyrana i teraz korzysta z wolności, robiąc to, na co ma ochotę. Zaraża optymizmem, wesołą naturą, miłym sposobem bycia i chęcią wprowadzenia zmian w swoim życiu. Ma za sobą trudną przeszłość związaną z sytuacją w rodzinnym domu, w którym dominowała wola matki, ale też jej małżeństwo miało znamiona toksycznej relacji.

Pierwsze rozdziały toczą się wolno, gdyż poznajemy bliżej Marię, jej charakter, zachowanie w różnych sytuacjach, warunki życia, scenki z przeszłości, gdy była jeszcze z Teodorem, ale też wcześniejsze wydarzenia, zanim się poznali. W ten sposób dane jest nam przyjrzeć się czynnikom, które wpłynęły znacząco na jej dorosłe życie.

Bardziej podobała mi się druga połowa powieści, gdyż wówczas jest więcej dialogów i wydarzeń, a tym samym historia bardziej mnie wciągnęła. Ma ona w sobie pewną dozę smutku, ale też wyłania się z niej nadzieja na ponowne złapanie przysłowiowego wiatru w żagle i zbudowania swego życia na nowych zasadach. Nie do końca została wyjaśniona sprawa Teodora i trochę zabrakło mi pociągnięcia tego wątku. Autorka bardziej uwypukliła sytuację Marii, chcąc nam przekazać, by nigdy nie mówić „nigdy”, gdyż życie zawsze może nas zaskoczyć w najmniej oczekiwany sposób, a wówczas trzeba umieć podnieść się po upadku i na nowo cieszyć się każdą chwilą, bo na zmianę nigdy nie jest za późno.


Książkę przeczytałam, dzięki autorce

źr. zdjęcia: strona autorska na FB

czwartek, 14 września 2023

1447. - "Let me know" czyli "Daj mi znać" Tom I


"Let me know"
seria: Let me know"
Tom pierwszy
Zuzanna Wólczyńska

Wydanie: I
Gatunek: romans Young Adult
Data premiery: 14 czerwca 2023 r.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135x215 mm
Ilość stron: 400
ISBN 978-83-8266-265-8
Wydawnictwo: Jaguar
Moja ocena: 5/6

„Ludzie się zmieniają. Nie mamy wpływy na to, co robią, ale możemy zmienić to, jak się z tym czujemy.”

Gdy nie widzimy kogoś nam bliskiego przez dłuższy okres czasu i następuje w końcu ponowne spotkanie, wówczas witamy tę osobę serdecznie i z radością. Jednak bywa też tak, jak u bohaterów powieści „Let me know”, dla których rozłąka stworzyła barierę trudną do pokonania.


W prologu poznajemy nastoletnich przyjaciół Bee i Noaha, którzy znają się od najmłodszych lat, gdyż mieszkają naprzeciwko siebie, więc każdego dnia spędzają ze sobą mnóstwo czasu. Mają swoje wspólne pasje, ulubione filmy, muzykę, słodycze i swoje małe rytuały. Jednym z nich jest coroczne puszczanie lampionów z życzeniami na festiwalu odbywającym się zawsze w 9 lipca na plaży w Santa Monica w Kalifornii. Gdy ich spotykamy po raz pierwszy, jest 2016 rok i właśnie w tymt ważnym dla nich dniu siedzą razem na plaży, oczekują finałowego akcentu wieczoru i zajadają ukochane kolorowe żelki snując swoje wizje na przyszłość. Mają nadzieję, że dorosłość zbyt szybko ich nie dogoni, a oni zawsze będą dla siebie ważni i zawsze będą blisko siebie. Niestety, los wystawia ich przyjaźń na próbę, gdyż Noah musi wyjechać z rodzicami do Chicago, a to oznacza rozłąkę, być może już na zawsze. Cztery lata później Bee z podekscytowaniem oczekuje spotkania z przyjacielem, który wraca w rodzinne strony. Dziewczyna już jakiś czas temu starała się o nim zapomnieć, gdyż kontakt między nimi się urwał i wszystko wygląda tak, jakby to Noah o niej zapomniał. Teraz widzi swego przyjaciela, ale jest zaskoczona tym, jak bardzo się zmienił, nie tylko fizycznie.


Pani Zuzanna Wólczyńska zadebiutowała tą powieścią najpierw na platformie Wattpad pod pseudonimem Strawberry_y3 w 2020 roku i zdobyła sobie uznanie czytelniczek, a teraz jej dzieło ujrzało światło dzienne w tym roku w wydaniu papierowym. Jest to więc początek jej pisarskiej drogi i po przeczytaniu „Let me know” stwierdzam, że autorka ma talent przekazywania tego, co przeżywają poszczególne postacie, zarówno główne, jak i drugoplanowe, mimo że śledzimy zdarzenia w narracji Bee i Noaha. Fabuła skupiona jest na tych dwóch osobach, które muszą na nowo odnaleźć się w swojej relacji i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to jeszcze jest przyjaźń, czy już wkraczają w zupełnie inny obszar uczuć. Poznajemy ich historię dziejącą się w 2020 roku, ale też cofamy się o kilka lat wstecz, by stopniowo poznać prawdę o tym, co ich podzieliło.
„Nie można tak łatwo zapomnieć o kimś, kogo kiedyś nazywało się najlepszym przyjacielem.”
Bee przez większą część powieści zmaga się ze swoimi wątpliwościami, analizuje swoje odczucia, wspomina z nostalgią lata spędzone z Noahem, ale też gubi się w tym, co przeżywa obecnie. Często jej wnioski i zachowanie mają dziecinny charakter, gdyż ona wciąż komplikuje sprawy, które wydają się jasne i oczywiste. Wiele swoich domniemanych osądów i przemyśleń konsultuje z przyjaciółką, Ivą, które wykazuje się bardziej dojrzałym spojrzeniem na sytuację i potrafi mądrze doradzić odpowiednio interpretując wydarzenia.


Narracja jest pierwszoplanowa i wyraźnie zaznaczone zostało, kto się aktualnie wypowiada, ale i tak przez prawie połowę książki znamy tylko punkt widzenia Bee. Perspektywę Noaha poznajemy znacznie później, a to jego wersji byłam bardziej ciekawa, gdyż czułam, że Bee nadinterpretuje niektóre sytuacje i wyciąga niewłaściwe wnioski z zachowania przyjaciela. Po prostu nie widzi tego, co jest oczywiste i często wyciąga niewłaściwe wnioski. W pewnym momencie usilne nazywanie przez nią ich relacji przyjaźnią wydawało mi się sztuczne i naciągane.


„Let me know” jest powieścią, w której akcja nie jest zbyt szybka, gdyż wypełniona jest opisami stanów emocjonalnych bohaterów, a w związku z tym ich analizą ich zachowania i odczuć. Gdyby niektóre z nich pominąć, z pewnością zyskałoby to na dynamice pojawiania się wydarzeń. Po sposobie pisania widać, że autorka tworzyła ją z myślą o młodych czytelnikach, ale z pewnością poruszy ona także dorosłych czytelników, czego ja jestem dowodem.

Jeżeli miałabym się do czegoś przyczepić, to do tytułu w jeżyku angielskim.  To ostatnio coraz częstszy trend, niestety. Myślę, że o wiele lepiej brzmiałby i wyglądał po polsku. Druga sprawa, to brak odmiany imienia Noah, co brzmi w zdaniu mało naturalnie, np. iść z Noahem zamiast z Noah, ale to są szczegóły, które można autorce wybaczyć.

To, co mnie ujęło w tej historii, to ubrany w słowa rozwój uczuć, ich transformacja, pewna doza tajemnicy i otoczka romantycznych uniesień w postaci pierwszych porywów serca, rozpoznawania tego, co bohaterowie czują do siebie. 

Obserwujemy beztroski czas młodych ludzi, grupki przyjaciół i znajomych, którzy spędzają większość wakacyjnych dni na imprezowaniu, wspólnych chwilach, które są dla nich ważne, zarówno te w przeszłości, jak i teraźniejszości. Bee i Noah uświadamiają sobie, w pewnym momencie, że dorosłość nieuchronnie wkracza w ich życie i wymaga podejmowania ważnych i nieraz trudnych decyzji.

Piękne w tej historii jest to, że autorka nie emanuje w niej wulgaryzmami i scenami erotycznymi, których tu nie ma, ale i tak można poczuć wzajemne przyciąganie, które coraz bardziej daje o sobie znać. To nadaje jej bardzo przyjemnego, lekkiego i subtelnego klimatu. To, czego brakowało między Bee i Noahem, to szczerej rozmowy, wyjaśnienia sobie tego, co cię stało, dlaczego tak się zachowują, a nie inaczej, zamiast niechęci i ignorowania siebie nawzajem. Trochę za mało został uwypuklony problem, z którym boryka się Noah. Przewija się on wprawdzie przez kolejne rozdziały, ale nie ma w tym dramatyzmu. Dopiero wszystko wyszło prawie na koniec i potraktowane zostało zbyt płasko. Fabuła skupia się bardziej na przyjaźni między głównymi bohaterami i eskalacji uczuć, jakie budzą się w ich sercach. Zaskoczona byłam zakończeniem, które pozostawiło u mnie niedosyt, więc mam nadzieję, że autorka wróci jeszcze do tych bohaterów.

Recenzja części drugiej "Let me love you"


Książkę przeczytałam, dzięki współpracy z wydawnictwem:


1446. - "Do zobaczenia na Wenus"


"Do zobaczenia na Wenus"
Victoria Vinuesa

Wydanie: I
Gatunek: New Adult
Data premiery: 26 .07.2023r.
Data premiery oryginału: 5.09.2023r.
Ilość stron: 352
Wymiary: 135x200 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Tytuł oryginału: See You on Venus
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
ISBN 978-83-8266-277-1
Wydawnictwo: Jaguar
Moja ocena: 6/6

„Cierpi tylko ten, kto oczekuje od innych miłości, której sam nie potrafi poczuć.”

Niepozorna okładka książki „Do zobaczenia na Wenus” rozczula swoim widokiem i daje nadzieję na romantyczną historię. Jednak opis brzmi już bardziej poważnie, gdyż pobrzmiewa w nim nutka dramatyzmu. Natomiast, gdy zagłębiłam się w ponad trzystu stronicową opowieść, uderzyła we mnie ogromna bomba emocjonalna spowodowana nabrzmiałą od wrażeń opowieścią.


Mia ma niespełna 19 lat i świadomość, że jej życie otrzymało krótki termin ważności i włąśnie dobiega końca. Założyła nawet fotobloga „Termin Przydatności”, na którym zamieszcza zatrzymane w kadrze chwile, by pozostawić po sobie ślad. Poza tym zapisuje w prowadzonym przez siebie dzienniku wszystkie ważne wydarzenia i swoje myśli, by jej matka mogła ją poznać nawet wtedy, gdy fizycznie Mii już nie będzie. Mia bowiem urodziła się z trzema wadami serca, co wymaga ciągłej opieki lekarskiej i wielu operacji. Już wkrótce czeka ją kolejna, ale zanim to nastąpi, Mia chce odnaleźć swoją biologiczną matkę, która zostawiła ją wkrótce po urodzeniu. Dowiedziała się, że być może mieszka ona w Hiszpanii, więc planuje tam polecieć, uzyskać odpowiedź na pytanie: dlaczego została porzucona. W tej podróży miał jej towarzyszyć Noah, najlepszy kolega, z którym połączyła ją pasja fotograficzna. Niestety, niedawno on zginął w wypadku samochodowym. Za jego śmierć obwinia siebie Kyle, przyjaciel Noaha. Gdy go poznajemy wyrusza ostatnim kursem autobusu do niedalekich wodospadów, by tam zakończyć swoje cierpienie, gdyż nie potrafi poradzić sobie z traumą. Na szczęście widzi go Mia. Ten poranek okazuje się być początkiem ich znajomości, ale też początkiem ich wspólnej podróży do uzdrowienia swoich samotnych, zagubionych i spragnionych miłości serc.
„Mówią, że czas leczy rany, ale nie mówią, co się dzieje, gdy czas postanawia się zatrzymać, gdy każda sekunda ciągnie się jak godzina, a każda godzina tyle, co całe ludzkie życie.”

Aż trudno mi było uwierzyć, że powieść „Do zobaczenia na Wenus” jest debiutem pani Victorii Vinuesy, gdyż pisze ona z naturalną swobodą, wrażliwością, nawet z lekkim humorem o trudnych sprawach, jakim z pewnością jest widmo śmierci, ale też depresja, próby samobójcze i traumatyczne doświadczenia. Przeciwwagą do tych ciężkich tematów jest rodząca się przyjaźń z szansą na głębszą relację.


Ogromnie było mi smutno z tym, co przezywała Mia, która ma świadomość, że kolejna operacja może dla niej skończyć się źle, ale pogodzona z tym faktem próbuje spełnić swoje pragnienie. Niestety, ten wysiłek wymaga od jej serca zbyt wiele. Wprawdzie nie zawsze popierałam to, co robiła i w jaki sposób myślała Mia, zwłaszcza w kwestii zdrowia, gdyż wykazywała się nieraz lekkomyślnością. Z kolei Kyle ujął mnie swoją przemianą, której można się spodziewać, gdy zaczynamy poznawać losy tych dwóch osób, ale nie jest ona gwałtowna, nagła, lecz dokonuje się w normalnym, stopniowym tempie.

Autorka ma niesamowity dar przelewania na papier emocji, które odczuwamy namacalnie dzięki opisom dającym możliwość poczucia tego, co czują bohaterowie. Robi to tak, że razem z nimi wszystko dogłębnie przeżywamy, czując każdym nerwem ich stan mentalny i duchowy, wszelkie rozterki i wątpliwości. To sprawia, że trzymamy kciuki za to, by im się udało, gdyż uświadamiają sobie, że razem jest im ze sobą dobrze.


Przekazuje wartości, które są ponadczasowe i uświadamiają nam jak kruche jest życie, ale jednocześnie zwraca uwagę, że w swoim cierpieniu nie jesteśmy sami i jedyni. Gdy cierpimy wydaje się nam, że nasz ból jest jedyny w swoim rodzaju i tylko my nosimy balast trudnych doświadczeń. Nie zauważamy w takich chwilach, że być może obok ktoś potrzebuje pomocy, wsparcia, uwagi bardziej, niż my. Innym ważnym przesłaniem jest to, że nigdy nie można rezygnować z walki o siebie, a na pewno nie wolno rezygnować z życia, bo zawsze jest nadzieja, że wszystko odmieni się na lepsze.

Wartością dodaną jest urokliwa podróż po Hiszpanii, w czasie której odwiedzamy bardziej lub mniej znane zakątki tego kraju, poznając także jego uroki, smaki, ludzi i kulturę. Autorka w swoim życiu miała okazję żyć w różnych krajach, w tym w Hiszpanii, co doskonale jest wyczuwalne, gdyż opisuje nam ten rejon świata z pasją i sercem. Widać, że nie są to wrażenia wzięte z folderów turystycznych, lecz wynikają ze znajomości terenu, o których potrafi pięknie pisać.


Wspaniałą wiadomością jest to, że historia Mii i Kyle’a została sfilmowana, a światowa kinowa premiera filmu odbyła się 21 lipca 2023 roku, a więc niedawno. Na okładce książki zawarta jest informacja, że wkrótce, bo w listopadzie, będzie dostępna ekranizacja powieści na platformie Netflix. Ogromnie się z tego cieszę, gdyż ta historia nie jest słodkim romansem, lecz wzruszającą, piękną opowieścią o miłości, która ma lecznicze moce uzdrawiające nie tylko ciało, ale przede wszystkim duszę.

Całkowicie zgadzam się ze zdaniem zamieszczonym w rekomendacji na okładce książki, mówiącym o tym, że jest to „piękna i bolesna opowieść o miłości, śmierci i wszystkim tym, co pomiędzy”. Tego pomiędzy okazuje się być bardzo dużo, a do tego wydarzenia wywołują szeroki wachlarz emocjonalny. Z pewnością ta historia pozostanie na długo w mej pamięci, pozostawiając mnie z mnóstwem przemyśleń i refleksji, do jakich skłaniają dziejące się w książce wydarzenia.



Egzemplarz książki otrzymałam od portalu 




Gatunki

E - booki (76) Jin shin jyutsu (1) Klasyka anglosaska (1) LGBT (10) Leksykon (4) Medycyna holistyczna (9) New Adult (25) OOBE (10) Opowieści o miłości (31) Pod moim patronatem (73) Qigong (2) Romans z pazurkiem (1) Tantra (1) Tao (3) Tetralogia (4) Tradycyjna Medycyna Chińska (6) Young Adult fiction (2) angelologia (13) astrologia (28) astrologia chińska (2) astrologia medyczna (1) astrologia wedyjska (3) autobiografie (9) dywinacja (3) erotyk (71) erotyk psychologiczny (4) erotyk sportowy (3) eseje (8) ezoteryka (65) fantastyka religijna (2) fantasy (35) fantasy historyczne (6) fantasy young adult (7) felietony (1) feng shui (2) high fantasy (1) historia (15) historia Polski (3) historie prawdziwe (27) homeopatia (6) horoskop (9) joga (13) k-drama (1) kalendarz (14) kartomancja (2) karty (15) klasyka literatury (5) klasyka romansu (1) klerykal fiction (1) komedia kryminalna (14) komedia romantyczna (11) komiks (1) kryminał (132) kryminał futurystyczny (3) kryminał erotyczny (2) kryminał fantasy (2) kryminał rerto (5) kryminał retro (14) kryminał z obyczajem (7) kryminał z romansem (22) kuchnia meksykańska (1) kuchnie świata (3) kurs (8) legendy (4) literatura dla dzieci (6) literatura faktu (37) literatura historyczna (13) literatura kobieca (43) literatura motywacyjna (24) literatura młodzieżowa (34) literatura obozowa (6) literatura obyczajowa (212) literatura obyczajowa z elementami fantasy (7) literatura obyczajowa z elementami kryminalnymi (37) literatura obyczajowa z elementami metafizycznymi (11) literatura obyczajowa z elementami psychologicznymi (13) literatura obyczajowa z elementami sensacyjnymi (10) literatura piękna (6) literatura polska (463) literatura przygodowa z elementami historycznymi (3) literatura psychologiczna (13) literatura sciene fiction (3) literatura sensacyjna (15) literatura szpiegowska (2) literatura światowa (121) magia (48) medcyna mitochondrialna (1) mediumizm (2) medycyna biomolekularna (2) medycyna chińska (12) medycyna energetyczna (7) medycyna funkcjonalna (4) medycyna informacyjna (2) medycyna ludowa (1) medycyna molekularna (1) medycyna naturalna (46) medycyna żywieniowa (4) mity (4) moje rozczarowanie (2) moje spostrzeżenia (1) nie polecam (2) nowela (2) numerologia (10) obyczajowa (14) obyczajowa YA (2) obyczajowa z elementami sensacyjnymi (7) obyczajowa z romansem (60) obyczajowa z romansem i thrillerem (5) oparte na faktach (13) opowiadania (1) opowiadanie (46) opowiadanie duchowe (16) pielęgnacja urody i ciała (2) plany czytelnicze (39) podróże (13) podróże astralne (5) podsumowanie (15) podsumowanie 2026 (5) podsumowanie miesiąca (33) podsumowanie roku (7) polityka (3) polscy autorzy (11) polska autorka (538) polski autor (664) polskie książki (584) poradnik (185) poradnik kosmetyczny (1) poradnik kulinarny (24) poradnik zdrowia (12) porady (1) powieść (146) powieść drogi (5) powieść duchowa (4) powieść fantasy (18) powieść grozy (3) powieść historyczna (41) powieść jednotomowa (87) powieść kryminalna (10) powieść obyczajowa (84) powieść obyczajowa z rozwojem duchowym (1) powieść przygodowa (12) powieść przygodowo - fantastyczna (8) powieść psychologiczno-duchowa (2) powieść romantyczna (2) powieść science fiction (4) powieść sensacyjna (30) powieść surrealistyczna (2) powieść z elementami grozy (4) powieść z elementami paranormalnymi (4) powieść z humorem (6) praca z energią (12) praca zbiorowa (14) praktyka duchowa (14) praktyki magiczne (1) przesłania (15) psychoenergetyka (1) psychologia (37) psychologia duszy i umysłu (1) psychologia osobowości (9) psychoterapia (4) publicystyka (14) publikacja (4) radiestezja (6) realizm magiczny (3) refleksje (9) reportaże (6) reverse romance (2) romans (356) romans LGBT (2) romans New Adult (12) romans YA (21) romans age gap (13) romans biurowy (8) romans erotyczny (69) romans fantasy (10) romans historyczny (40) romans i magia (6) romans i sensacja (40) romans kryminalno-obyczajowy (1) romans kryminalny (3) romans mafijny (70) romans obyczajowy (14) romans podróżniczy (2) romans psychologiczny (5) romans sportowy (13) romans wojenny (1) romans z wątkiem kryminalnym (8) romans średniowieczny (1) romantasy (5) rozwój duchowy (159) rozwój osobisty (4) rośliny lecznicze (9) sensacja (22) sensacja i erotyk (33) tarot (15) techniki uzdrawiania (32) technothriller (1) teologia (3) teozofia (1) terapia energetyczna (23) terapie naturalne (75) thriller (56) thriller kryminalny (17) thriller YA (2) thriller erotyczny (4) thriller historyczny (4) thriller kryminalny (1) thriller obyczajowy (2) thriller psychologiczny (42) trailer (1) trylogia (88) turystyka (15) urban fantasy (3) uzdrawianie (74) wegetarianizm (9) wiedza duchowa (3) wiedza medyczna (2) wiedza tajemna (25) wróżby (29) wygrane (7) wywiady (8) young adult (18) z historią w tle (61) z magią w tle (1) z religią w tle (2) zbiór opowiadań (24) zdrowie (294) znaki zodiaku (3) świadome śnienie (8) świąteczne nastroje (5)