"Paryska sukienka"
Gabriela Feliksik
„Strach o swoje życie bywa czasami silniejszy,
niż miłość do ojczyzny.”
Myśląc o swoim miejscu na ziemi, gdzie chcielibyśmy spędzić swoje życie, każdy wyobraża sobie to inaczej. Dla jednych będzie to duże miasto, dla innych wsie lub małe miejscowości, bo nie każdy lubi zgiełk wielkomiejskich aglomeracji. Bohaterka książki „Paryska sukienka” też za takimi nie przepada, pomimo tego że mieszka z rodzicami w Warszawie.
Rozalia skończyła właśnie studia i teraz jej pragnieniem jest wyjazd ze stolicy, w której do tej pory się wychowywała, do niewielkiej Trzebini, co spotyka się z oporem ze strony rodziny. Nadopiekuńcza matka nie potrafi sobie wyobrazić, że córka będzie tak daleko sama, więc martwi się, czy dziewczyna da sobie radę. Rozalka czuje, że to jej miejsce na ziemi, nie wiedząc, że los szykuje dla niej niespodziankę. A jest nią spadek po słynnym francuskim projektancie mody Adamie de Lamartinie, założycielu firmy „Masion Lamartin”. Przed swoją śmiercią wyznał swojemu wnukowi Wiktorowi, że ujął w testamencie Rozalię Lemańską i chce, by on ją odnalazł. Wspomina też o Helenie z czułością, co dziwi Wiktora, bo przecież jego babcia miała na imię Juliette, więc wygląda na to, że dziadek kochał jeszcze kogoś innego. Niestety, tą tajemnicę starszy pan zabrał do grobu, pozostawiając wnukowi rozwikłanie tej zagadki.
Zanim dowiemy się, jak potoczyły się losy tych osób, których ścieżki połączyła przeszłość, najpierw poznajemy ich dotychczasowe życie w osobnych wątkach. Najpierw Wiktora, Potem Rozalii.
Wiktor mieszka z dziadkiem w Paryżu i poza prowadzeniem spraw związanych z „Masion Lamartin”, często udziela się w życiu towarzyskim stolicy Francji. Nie planuje stałych związków, bo uważa, że nie potrafi w nich wytrwać zbyt długo. Gdy umiera dziadek, uświadamia sobie, że właściwie jest samotny i nie ma nawet komu zwierzyć się ze swojego bólu.
Naprzemiennie z tymi rozdziałami zaglądamy do Rozalii, która przeprowadza się do Trzebini, do domku swojej ukochanej, zmarłej już niestety, babci Heleny. Podczas przeglądania jej biblioteki, znajduje stosik starych brulionów przewiązanych czerwoną wstążką. Na nich jest dołączona karteczka, że są one przeznaczone dla ukochanej wnuczki. Okazuje się, że babcia Helena pisała pamiętnik i jej zapiski stanowią osobną, poruszająca opowieść o miłości, która wydarzyła się w nieprzyjaznym czasie. Ten motyw zgrabnie wpleciony został w fabułę, gdy Rozalia zaczyna czytać kolejne strony zeszytów Heleny, dowiadując się o nestorce rzeczy, o których nikt nie wiedział. Jej historia jest prezentowana w osobnych rozdziałach w narracji trzecioosobowej, tak jak pozostałe wątki. Według mnie, byłoby lepiej, gdyby część pamiętnikowa została wyróżniona perspektywą pierwszoosobową, tak jakbyśmy czytali zapiski Heleny. To jednak w żaden sposób nie przeszkadza w poznawaniu jej losów, jak i pozostałych postaci.
To była wspaniała historia o miłości, poruszająca serca, rozczulająca, ale też smutna, bo tocząca się w wojennych latach. Fabuła rozwija się spokojnie, ale nie jest nużąca, wręcz przeciwnie, wzbudza ciekawość, gdyż w życiu Wiktora i Rozalii pojawiają się tajemnice z przeszłości. Naznaczają one wątek Heleny i Adama, wokół którego pojawia się wiele pytań, na które odpowiedzi poznajemy stopniowo. Jest to uczucie piękne, ale też naznaczone trudnymi doświadczeniami. Wojna bowiem, nigdy nie jest dobrym czasem na miłość, a jednak nawet w tak nieprzyjaznych okolicznościach ludzie potrafią odnaleźć bliskość, nadzieję i drugiego człowieka, który staje się dla nich całym światem. Ta część powieści była dla mnie szczególnie poruszająca, ponieważ pokazuje, jak wiele można poświęcić dla ukochanej osoby i jak silne może być uczucie, które przetrwa próbę czasu. I jak wiele zależy od okoliczności i ludzi.
Wiktor i Rozalia, poznając coraz lepiej ich historię, uświadamiają sobie, jak niewiele wiedzieli o swoich bliskich osobach, a rodzące się między nimi uczucie dodaje dodatkowego uroku tej powieści. Wszystko dzieje się niespiesznie, a bohaterowie mają czas, żeby się poznać, zrozumieć i odkryć, co właściwie zaczyna ich łączyć
„Paryska sukienka” to książka o miłości i rodzinnych sekretach, które przez lata pozostają ukryte, i o tym, że czasami dopiero poznanie przeszłości pozwala lepiej zrozumieć siebie oraz swoich bliskich. Autorka z dużą wprawą i lekkością połączyła kilka historii w jednej powieści, które razem splatają się w ujmującą za serce i emocjonalną historię z Paryżem i wojennymi czasami w tle. Pokazuje nieco inną stronę wojny, gdy Francja była okupowana przez hitlerowców i co to dla mieszkańców oznaczało. Jest Paryż, jest moda i życie bohaterów, ale jest też wojna, trudne wybory i uczucie, które mimo przeciwności losu nie przeminęło. Wszystko to tworzy spokojną, ale wciągającą historię, w której przeszłość cały czas przypomina o swoim istnieniu. Innym ciekawym motywem był świat mody, ale od strony projektowania strojów, ich powstawania i zmieniających się trendów. Tytułowa paryska sukienka nabiera tutaj podwójnego znaczenia, ale odkrycie tego pozostawiam czytającym.
Historia, jaką stworzyła pani Gabriela Feliksik pozostanie z pewnością ze mną na długo, bo to powieść, która wzrusza, ale jednocześnie daje nadzieję, że prawdziwe uczucie może przetrwać naprawdę wiele.
Egzemplarz książki otrzymałam w ramach współpracy z portalem
Data premiery: 15.07.2026r.
Ilość stron: 336
Wymiary: 205 x 135 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8430-380-1
Wydawca: Skarpa Warszawska
Moja ocena: 6/6




Niezwykle wnikliwa i piękna recenzja. Bardzo trafnie uchwyciłaś ten dyskretny sens tytułowej sukni oraz to, jak dawne sekrety porządkują teraźniejszość bohaterów. Twoja uwaga dotycząca narracji w wątku pamiętnikowym jest niezwykle cenna i świadczy o wielkiej wrażliwości czytelniczej. Po Twoich słowach naprawdę nabiera się ochoty, by poznać losy Heleny i Adama.
OdpowiedzUsuń