"Do zobaczenia w Marsylii"
Wiktoria Emilia Regin
"Pewnych rzeczy nie da się zatrzymać, a celowe wstrzymywanie ich na siłę jedynie pogłębi ból”
Powieść „Do zobaczenia w Marsylii” kusi ładną okładką, obiecując jakąś romantyczną historię z prowansalskimi krajobrazami, smakami i uliczkami. I faktycznie zaczyna się wszystko niczym powieść obyczajowa, w której Marsylia ma stanowić tło. A jednak nie ona jest tu najważniejsza, lecz ludzie, którzy są z tym miastem związani.
Najpierw poznajemy dwie bliskie sobie kuzynki – Miśkę i Aśkę, które mieszkają w Olsztynie. Michalina, wróciła właśnie z Marsylii do rodzinnego miasta po tym, jak spotkał ją miłosny zawód. Cisza w jej mieszkaniu jest dla niej nie do z niesienia, więc korzysta z zaproszenia do Joanny, która mieszka ze swoją ukochaną babcią Wandą Świerczyńską. Cioteczne siostry są niczym dwie strony tego samego medalu, ale w swoim towarzystwie zawsze czuły się świetnie. Z kolei pani Wanda jest znaną tarocistką, która za pomocą kart pomogła już wielu ludziom. Aśkę ciągnie do Tarota, ale babcia ją przed tym ostrzega, gdyż zabawa z nim może być niebezpieczna. Niestety, wkrótce babcia Wanda nieoczekiwanie umiera, pozostawiając po sobie list do obu dziewczyn, w którym zawarła dla każdej z nich wskazówki mające doprowadzić je do odkrycia rodzinnych tajemnic. Jeden warunek jest bardzo istotny: dziewczyny powinny robić wszystko razem, a to im nie zawsze wychodzi.
Zanim jednak kuzynki znajdą się we Francji, muszą rozwikłać sprawy, o które prosi je Wanda w swoim liście. Jedną z nich jest przeczytanie historii zawartą w pamiętniku tajemniczej Francuzki Eugénie de Mortain urodzonej w miasteczku Gordes. Jej zapiski zabierają nas do przedwojennych czasów.
Kolejnym motywem jest historia Antoniny, babci Wandy Świerczyńskiej. To sprawia, że cofamy się do przełomu XIX i XX wieku, poznając losy dwóch kobiet: Antoniny Kozłowskiej i Adrianny Klonowskiej. Obie mieszkają na Wołyniu, a konkretnie w Wólce Sadowskiej i pochodzą z dwóch różnych środowisk. Panna Kozłowska należała do rodziny wiejskiej, natomiast panna Klonowska to panienka z dworu, córka właścicieli majątku.
Można odnieść wrażenie, że te trzy wątki nie mają ze sobą związku. Jednak w trakcie poznawania jej historii, coraz bardziej wszystko się odsłania i łączy w jedną opowieść. Łącznikiem jest miłość, przyjaźń i Tarot, który autorka wykorzystała w ciekawy sposób. Z czasem poznawania losów tych trzech par kobiet, można zauważyć pewną prawidłowość. Otóż każda z nich w inny sposób przeżywa to, co ją spotyka, ale też niektóre sytuacje są do siebie podobne. Historia bowiem lubi się powtarzać, ale jej finał zależy od podejmowanych decyzji. Nawet wtedy, gdy doradcą są karty Tarota, który w tej powieści został, według mnie, potraktowany jako zagrożenie. Tymczasem to system wróżebny, który ma pomóc w dostrzeżeniu tego, czego nie widzimy, co pomijamy lub co nas blokuje, ale też doradzić. czy skorzystamy z jego wskazówek, to zależy wyłącznie od tego, kto zasięga porady.
Bardzo podobał mi się motyw kart Tarota przewijający się przez całą powieść. Nawet tytuły poszczególnych rozdziałów są sygnowane niektórymi kartami. Bardzo mi się ten zabieg podobał i sprawiał, że z chęcią podążałam za ich kolejnymi opowieściami. Są one bowiem tak dopasowane, by współgrały z treścią poszczególnych epizodów. W rękach zmarłej babci Wandy nie były one jedynie narzędziem do przepowiadania przyszłości, lecz system archetypów, wskazówek i luster, w których bohaterki muszą przejrzeć się wbrew własnej woli. To nie magia pcha je do przodu, ale podświadoma potrzeba odnalezienia porządku w chaosie, który zostawiły po sobie poprzednie pokolenia.
„Do zobaczenia w Marsylii” to wielowątkowa, momentami refleksyjna, a chwilami niezwykle emocjonalna opowieść o losach kobiet żyjących w różnych epokach, które – mimo dzielącego je czasu – łączy znacznie więcej, niż mogłoby się im wydawać. Wyraźnie wybrzmiewa w niej znaczenie naszych korzeni, rodzinnej historii i więzi, które kształtują nas bardziej, niż jesteśmy gotowi przyznać.
Pani Wiktoria Emilia Regin sięga znacznie głębiej, pokazując, że niewypowiedziane dramaty nie znikają wraz z odejściem tych, którzy je spowodowali. Przeciwnie – potrafią przechodzić z pokolenia na pokolenie i odciskać piętno na życiu kolejnych osób. To pasjonująca i złożona historia o mierzeniu się z rodzinnymi sekretami oraz konsekwencjami tego, co przez lata pozostawało przemilczane. A przede wszystkim to opowieść o przyjaźni między kobietami i miłości, która potrafi dzielić.
Data premiery: 24.06.2026r.
Ilość stron: 512
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 203x135 mm
ISBN: 978-83-8441-358-6
Wydawnictwo: Filia
Moja ocena: 6/6



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System bloggera czasami wrzuca komentarze do zatwierdzenia.
Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.
Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.
Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.