"Prawo zła"
Tom drugi
Radosław Paszko
„Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak ich plany bywają kruche
w obliczu nieprzewidywalnych zmian”.
Gdy mamy do czynienia z jakąkolwiek serią lub cyklem, wówczas oczekujemy z niecierpliwością kontynuacji, by dowiedzieć się co dalej wydarzyło się u jej bohaterów. Z reguły kolejne tomy odsłaniają nam dalsze ich losy. Biorąc do ręki drugą część serii o braciach Igorze i Marcinie pt.: „Prawo zła” miałam takie właśnie oczekiwania. Po tym, jak zakończyła się pierwszy tom pt.: „Prawo braci” trudno mi było czekać na ciąg dalszy.
Tym bardziej, że minął ponad rok od chwili, gdy książka miała swoją premierę. Pan Radosław Paszko tym sposobem wystawił moją cierpliwość na naprawdę ciężką próbę, która wcale się nie zmniejszyła. Okazało się, że odrzucił on oczywisty scenariusz i zaserwował mi coś znacznie bardziej wymagającego emocjonalnie. Zamiast tradycyjnego dalszego ciągu po scenie wieńczącej „Prawo braci”, autor postanowił pokazać w książce „Prawo zła” to, czego nie było widać wcześniej. Wiodącymi emocjami tej części jest: zemsta ale każdy przypadek z innego powodu.
Głównym bohaterem w tej części jest odwieczny wróg Igora i Marcina – Konrad, który nie potrafi pogodzić się z utratą pozycji i wpływów. Winą za swoją porażkę obarcza bliźniaków, z którymi wychowywał się w domu dziecka. Napędzany chorobliwą żądzą zemsty, planuje z pomocą ostatniego lojalnego kompana, Prosiaka, krwawy odwet. Równolegle śledzimy losy Karoliny, której życie nie szczędzi bólu, poniżenia i zniewolenia. To sprawia, że z dawnej Karoliny nie pozostaje nic, a jedynie nakręca ją chęć odwetu.
I znowu pan Radosław Paszko pozostawia nas z wieloma pytaniami i emocjami. Jego bezlitosny, bezkompromisowy styl pisania wrzuca nas prosto w brutalną rzeczywistość, bez zbędnego wprowadzania i roztrząsania sytuacji. Nie ma tutaj półśrodków, nagłych ocaleń, czy tworzenie czegoś na pół gwizdka. Pokazuje, wyraźnie i mocno, że zło działa jak choroba zakaźna. Każda wyrządzona krzywda rodzi kolejną, poszerzając spiralę konfliktu i niszcząc nawet osoby o dobrych intencjach. Wszystko opisane tak, że można poczuć zło, jakie drąży umysły głównych postaci. Widać to w przypadku Karoliny, która doświadczyła takich cierpień, że ma w sobie jedynie gniew. Z kolei u Konrada planowanie zemsty zamienia się w toksyczną fiksację, która odbiera mu zdolność racjonalnego myślenia i dostrzegania realnych zagrożeń.
„Prawo braci” wydawało mi się mocne i pełne ogromnych emocji, ale okazało się, że to był zaledwie wstęp do tego, co zaserwował mi pan Paszko w „Prawie zła” Ta książka dosłownie mną potrząsnęła, bo zamiast taniej, krwawej sensacji przyniosła głębokie studium ludzkich dramatów.
Autor zmusza nas do wejścia w strefę głębokiego moralnego dyskomfortu, w której brakuje klasycznego podziału na katów i ofiary, a tradycyjne poczucie sprawiedliwości przestaje istnieć. Pokazał tę stronę swojego stylu już w pierwszej części trylogii, ale teraz jest to jeszcze bardziej dosadne.
W swoim posłowiu wyjaśnia swoją koncepcję i zapowiada, że to, co mieliśmy okazję przeczytać w obu pierwszych częściach serii to zaledwie preludium do finałowego tomu. Można więc zacytować, że „aż strach się bać”, ale jednocześnie jestem ciekawa, jak to wszystko się skończy, bo jak dotąd nic nie było oczywiste i nie szło typowymi torami. Mam jedynie nadzieję, że nie będę czekała na to kolejny rok.
Recenzja tomu pierwszego: "Prawo braci"
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem
Data premiery: 22.07.2026r.
Ilość stron: 390
Wymiary: 130x210 mm
Okładka: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8423-611-6
Wydawca: Novae Res
Moja ocena: 6/6





Nie wiem, musiałbym chyba sięgnąć po pierwszy tom, pozdrawiam Mirko. ale generalnie rzadko mi wpada tego typu literatura.
OdpowiedzUsuńTen moralny dyskomfort może okazać się dla mnie niezwykle atrakcyjny.
OdpowiedzUsuńTa spirala zemsty, moralny dyskomfort i pokazanie, jak jedna krzywda rodzi kolejną, brzmią naprawdę mocno. Po takiej recenzji aż chce się poznać „Prawo zła” i sprawdzić, czy rzeczywiście finał będzie jeszcze bardziej bezkompromisowy. Oby na trzeci tom nie trzeba było czekać kolejnego roku! 😉📚
OdpowiedzUsuń