"Rodzina Tylczyńskich"
Tom trzeci
"Czy my nie jesteśmy z innych światów?"
Monika Klara Krajniak
„Trzeba walczyć o miłość,
nawet jeżeli będą ci rzucać kłody pod nogi”
Sagi obyczajowe mają to do siebie, że z każdym kolejnym tomem autorkom i autorom coraz trudniej jest utrzymać świeżość formatu. Zawsze istnieje obawa, czy kolejny tom będzie równie dobry, jak poprzednie. Nie dotyczy to na razie serii „Rodzina Tylczyńskich”, w której każda kolejna odsłona trzyma wysoki poziom i dostarcza mnóstwo emocji. Nie inaczej jest z trzecim jej tomem pt.: „Czy my nie jesteśmy z innych światów?”.
W dwóch poprzednich częściach poznaliśmy już Melę („Jesteście tylko przyjaciółmi?") i Piotrka („Skąd ta nienawiść między nami?”). Teraz przyszedł czas na Roberta, który wśród rodzeństwa ma opinię żartownisia, ale też łamacza kobiecych serc. Nie zamierzał się nigdy wiązać na stałe, ani się zakochać, dopóki pewnego dnia spotkał Liwię.
Liwia Chmielewska - Adamiec, a dokładniej Lidia Gabriela Chmielewska – Adamiec, bo tak często zwracają się do niej rodzice. Dziewczyna wychowana w sztywnych ramach i chłodnym traktowaniu nie zna innego świata. Trzymana pod kloszem, ma wszystko, by w przyszłości mieć zapewniony wysoki status społeczny. Jej rodzice są znanymi prawnikami z ambicjami. Nie liczą się z uczuciami córki, z jej prawdziwymi potrzebami. Kształtują jej charakter według swoich wyobrażeń. Ich córka ma zaplanowane życie w każdym szczególe. Nie tylko studia, ale nawet małżeństwo. Gdy pewnego dnia los stawia na jej drodze Roberta Tylczyńskiego, dziewczyna wchodzi do zupełnie nowego, nieznanego jej świata. U jego rodziny jest głośno, wesoło, chaotycznie, ale wyraźnie widać różnicę między chłodnym dystansem rodziny Liwii, a ciepłym, pełnym miłości domem Tylczyńskich.
Jedną z barwniejszych postaci jest babcia Helenka, która nie daje swojemu wnukowi spokoju, wciąż pytając go o kandydatkę na żonę. W spotkaniu Liwii Robert dostrzega rozwiązanie swoich problemów, by w końcu miał spokój z nagabywaniem babci. Proponuje Liwii układ na zasadzie udawanego związku. Ten wątek zawiązał się już w drugiej części serii o rodzinie Tylczyńskich „Skąd ta nienawiść między nami” i teraz poznajemy jego ciąg dalszy.
Los stawia na jego drodze Liwię, dziewczynę z zupełnie innego, sztywnego i pełnego chłodu świata. Aby poradzić sobie z rodzinnymi zawirowaniami, bohaterowie decydują się na stary jak świat, ale wciąż genialny literacko manewr, jakim jest udawany związek. Ten motyw jest znany z wielu innych powieści, więc można się domyślić, że granica między fikcją a rzeczywistością szybko zaczynie się zacierać. Jednak pani Monika Klara Krajniak nie idzie na łatwiznę, lecz wykorzystuje ten temat w całkowicie świeży sposób. Pod płaszczykiem udawanego związku kryje się głębokie zderzenie dwóch skrajnie różnych środowisk oraz bolesne tajemnice z przeszłości, które oboje będą musieli przepracować.
Poświęcenie większej uwagi Robertowi w kontynuacji serii, to strzał w dziesiątkę. Tego chłopaka nie da się nie lubić. To, co drażni jego rodzeństwo w jego zachowaniu, okazuje się ogromnym atutem, bo potrafi zachować się odpowiednio, w zależności od sytuacji. Jego humor idealnie balansuje trudniejsze, bardziej dramatyczne momenty w książce. Ogromnie mi zaimponował, gdy dochodzi do spotkania z rodzicami Liwii. Oni uważają go za prostego człowieka tylko dlatego, że jest rolnikiem. Robert dobitnie im pokazuje, jak bardzo się mylą osądzając innych powierzchownie.
Relacja Roberta i Liwii rozwija się naturalnie. Nie ma tu nagłego przeskoku od obojętności do wielkiej miłości – wszystko ma swoje tempo, swoje rany i swoje obawy. Obserwowanie zderzenia ciepłego, chaotycznego i pełnego miłości świata Tylczyńskich z lodowatą, pełną oczekiwań i presji rodziną Liwii to świetne studium tego, jak wychowanie nas kształtuje i jak trudno czasem zawalczyć o własną asertywność. Choć Tylczyńscy mają swoje wady, w tym tomie momentami wypadają aż nazbyt kryształowo w zestawieniu z toksycznym środowiskiem Liwii.
Trzeci tom o rodzinie Tylczyńskich jest jeszcze lepsza, niż dwa wcześniejsze. Poza sprawami związanymi z Liwią i Robertem, dochodzi jeszcze wątek kryminalny, który nadaje finałowi dramatyzmu. Poza tym Ppani Monika Klara Krajniak pisze niezwykle lekko. Dialogi brzmią naturalnie, akcja biegnie od jednego zdarzenia do drugiego bez zbędnych przestojów, a więc i rozdziały uciekają jeden za drugim. Dla mnie osobiście ta część to absolutny faworyt i najlepsza, jak dotąd, część całej serii. Bardzo jestem ciekawa, czy kolejne opowieści o tej sympatycznej rodzince będą tak samo dobre, a może lepsze? Przekonam się już wkrótce, bo na mojej półce czeka już kolejny tom serii.
Recenzja tomu I "Jesteście tylko przyjaciółmi?"
Recenzja tomu II "Skąd ta nienawiść między nami?"
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Videograf
Data premiery: 20.08.2026r.
Ilość stron: 386
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 × 208 mm
ISBN 978-83-8293-397-0
Wydawnictwo: Videograf
Moja ocena: 6/6




Zestawienie ciepłego, rodzinnego domu Tylczyńskich z lodowatym światem Liwii brzmi jak niezwykle poruszający kontrast, który bardzo mnie intryguje i chyba w końcu skusi mnie do sięgnięcia po tę serię od pierwszego tomu.
OdpowiedzUsuńSam nie wiem, teraz Mirko siedzę w grece i łacinie, itd. w historii też, wykupuję e book a "Świata jest za dużo" Olgi Tokarczuk , co do tej serii myślę, że i owszem z chęcią bym sięgnął. Pozdrawiam .
OdpowiedzUsuńOj ale bym chętnie przeczyła tą książkę. Na mojej platformie audiobookowej jest pierwszy tom tej autorki, więc zacznę od tego i będę czekać na kolejne część.
OdpowiedzUsuńDobrego czwartku 😘