885. - " Syryjska legenda"



Syryjska legenda
Wojciech Kulawski

Numer wydania: I
Data premiery: 8 października 2020 r.
Liczba stron: 336
Okładka: miękka
Format: 130 x 205 mm
Wydawnictwo: CM

„Władza i pieniądze to pragnienia, które ostatecznie doprowadzą ludzkość do zguby”.

W recenzji „Meksykańska hekatomba” napisałam o panu Wojciechu Kulawskim, że dla niego pisanie jest niesamowitą przygodą i spotkaniem ze słowem i doskonale można to poczuć czytając jego powieści. Porównałam ich sposób prowadzenia z najlepszymi powieściami sensacyjnymi w stylu na przykład Roberta Ludluma czy Rollins’a James’a. I to zdanie podtrzymuję, po przeczytaniu „Syryjskiej legendy”

źr. zdjęcia: www.wojciechkulawski.pl
Wojciech Kulawski to urodzony w 1977 w Tyczynie polski pisarz kryminałów, thrillerów, fantastyki i powieści sensacyjnych. Jego książki zdobywają coraz szersze grono czytelników, którzy doceniają jego styl i pomysły na tworzone przez niego historie. Swą przygodę z pisaniem zaczynał od publikacji opowiadań na internetowych forach zrzeszających pasjonatów pióra. Brał udział w warsztatach literackich organizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału, których był dwukrotnym laureatem. Obecnie mieszka w urokliwym Rzeszowie, w którym realizuje swoje pasje, m.in. tańczy Tango Argentyńskie, Bachatę i Kizomb, ale też spełnia się, jako mąż, ojciec i syn.

Bohaterem głównym jest Tim Mayer, którego poznałam przy okazji lektury „Meksykańska hekatomba”. Wówczas nie wiedziałam jeszcze, że najpierw pojawił się on w „Syryjskiej legendzie”. To dało mi jedynie tę przewagę, że wiedziałam, iż jest on postacią, która wyjdzie z każdej opresji cało. Takiej pewności nie miałam natomiast wobec innych osób występujących w tej fabule.

Para archeologów, Tim Mayer i Sara Frei, bierze udział w wyprawie archeologicznej zorganizowanej przez Radę Federalną Szwajcarii w porozumieniu z prezydentem Syrii Baszszarem al-Asadem. Celem wyprawy jest odnalezienie dzieł sztuki zrabowanych przez hitlerowców w czasie II wojny światowej i ukrytych gdzieś na terenie Syrii. Motywacją do jej zorganizowania stały się mapy składające się z 23 kart dostarczonych przez niejakiego Marka Radke, który otrzymał je od swego przyjaciela kilka lat temu. Na dokumentach zaznaczone są miejsca, gdzie należy szukać konkretnych wskazówek ukrycia skarbu ujęte w intrygujące zagadki. Problemem w ich rozszyfrowaniu jest mało znany język, w jakim zostały one napisane.

W tym samym czasie zostaje porwana Laura Cologne, córka znanego i wybitnego profesora Bertranda Cologne pracującego w ośrodku badawczym CERN, który jest naukowcem i twórcą projektu Magnetron mającym dać ludzkości ogromy krok naprzód w poszukiwaniu cennych przedmiotów.

Nie są to wszystkie postacie biorące udział w tej historii i nie zamierzam ich tu wszystkich wymieniać, ale muszę wspomnieć o jednym z czarnych charakterów, który przewija się przez całą powieść i jest inicjatorem całego przedsięwzięcia. Mark Radke ma za sobą nieciekawą przeszłość. Właśnie wówczas wyłania się zalążek sprawy oraz wówczas rodzi się w plan, w który wciągnięty jest jego kompan Allan Romer, handlarz żywym towarem. Radke potrafi skutecznie się kamuflować i knuć intrygi. Zgłasza swoją chęć udziału w wyprawie, ale jego celem nie są dzieła sztuki, lecz coś, o czym pozostali uczestnicy nie wiedzą.

Te główne wątki łączą się zgrabnie z innymi, pobocznymi elementami tworząc wciągającą, emocjonalną i pełną dramatyzmu fabułę, składającą się na powieść „Syryjska legenda”. Jest w niej wszystko to, co powinna zawierać sensacyjna fabuła: poszukiwanie skarbów, rozwiązywanie zaszyfrowanych zagadek, pojawiające się wciąż tajemnice, odkrywanie kolejnych tropów, przestępczy światek, niebezpieczne sytuacje z wplecionym wątkiem miłosnym, a do tego szybkie zwroty akcji i wciąż zmieniające się epizody ujęte w krótkie, konkretnie napisane rozdziały.

Autor zastosował w niej zabieg ukazywania poszczególnych wątków z każdej strony, zarówno tego, co dzieje się u archeologów, jak i polityków, przestępców, ale to nie znaczy, że wiemy wszystko. Umiejętnie ukrywa to, co powinno być tajemnicą dla czytającego, urywając często, jakiś epizod w najbardziej ekscytującym momencie, by potem do niego powrócić w odpowiednim czasie. Pozornie wydaje się, że wiemy bardzo dużo i tylko wystarczy śledzić spokojnie kolejne wydarzenia. Jednak okazuje się, że jest to tylko część prawdy, którą widzimy.

„Ludzki umysł to pułapka. Wszystkie światłe idee ludzkości i tak ostatecznie będą służyły do zrobienia bliźniemu krzywdy”
To doskonale przemyślana, zaplanowana i dopracowana powieść, napisana z rozmachem i pasją, z wieloma wątkami, które autor połączył w jedną, sensowną i klarowną całość. Dodatkowego egzotycznego smaczku dodaje miejsce, w którym osadzona jest fabuła całkowicie fikcyjnej, ale autor wplótł w nią prawdziwe fakty i postaci z dziejów Syrii. Pod tym względem widać, że autor dobrze przygotował się do napisania swojej powieści, zdobywając potrzebne informacje, poznając miejsca, które opisuje tak, jakby tam faktycznie był.

Syria nie jest krajem, o którym wiemy zbyt dużo, dlatego niezwykle ciekawe było wniknąć w jej kulturę, zabytki i historię. Wydarzeniom towarzyszy niepokojąca atmosfera trwającej tam od 2011 roku wojny domowej między siłami wiernymi prezydentowi Baszszarowi al-Asadowi a zbrojną opozycją.


Czytanie „Syryjskiej legendy” było dla mnie niesamowitą przygodą, którą przeżywałam wraz z bohaterami. To, co pan Wojciech Kulawski robi z czytelniczymi emocjami, jest trudne do opisania. Moje emocje były rozciągnięte do granic możliwości, gdyż przez całą fabułę czułam napięcie i niepokój związany z losami bohaterów. Zdarzyło się kilka razy, że musiałam na chwilę odłożyć książkę, by ochłonąć, ale potem znowu zagłębiałam się w lekturę. Do końca nie było wiadome, jak dla niektórych potoczą się ich losy, co się z nimi stanie i czy wyjdą cało z opresji. Wprawdzie takich wątpliwości nie miałam w przypadku Tima Mayera, ale pozostałe postacie budziły moje obawy pod tym względem.

To wszystko w efekcie tworzy jedną, wspólną całość, z zaskakującym finałem, i epilogiem, który zamiast uspokoić emocje, dolewa przysłowiowej „oliwy do ognia”. W zakończeniu autor pozostawia niedokończone wątki, którym, mam nadzieję, kiedyś dopisze ciąg dalszy.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi
i wydawnictwu CM



Komentarze

  1. Świetna książk. Bardzo cenię sobie prozę autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie zapoznam się z obydwoma książkami autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale na pewno to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba spotkanie z piórem Autora zacznę własnie od tej książki. Dla mnie brzmi rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się bardzo podobała "Meksykańska hekatomba", więc i tę książkę chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli któryś z komentarzy nie jest widoczny, proszę o cierpliwość. System blogowy czasami wymaga akceptacji komentarzy, mimo że nie jest to konieczne.

Każda recenzja to moje subiektywne odczucia! Wasze mogą być zupełnie inne i zawsze jestem ciekawa Waszych opinii.

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą.

Wpisy o charakterze spamu oraz z reklamami firm lub produktów będą usuwane.