środa, 10 lipca 2019

479. - "Fatalny turnus"

Jan Melerski

Wydanie: I
Data premiery: 20 czerwca 2018 r.
Ilość stron: 197
Okładka: miękka
Wymiary: 14,6 x 21,3 cm
Redaktor prowadząca: Wioletta Tomaszewska
Korekta: Dominika Urbanik
Redakcja i korekta: Bogusław Jusiak
Projekt okładki: Robert Rumak
Ilustracje na okładce: © pmmart, starlineart – Fotolia.com
Skład: Jacek Antoniewski

          

„Trzeba w codzienności dostrzegać niezwykłe zdarzenia, bo niezauważone mogą się nigdy nie powtórzyć.“

Czasami w życiu bywa tak, że z pozoru niewinny i lekkomyślny wybryk pociąga za sobą poważne skutki. To co miało być przyjemnie spędzonym czasem zamienia się w koszmar, tym bardziej, że winni próbują uniknąć konsekwencji swoich działań. Wstępują w ten sposób na ścieżkę, z której trudno zawrócić, gdyż napędzani są strachem i lękiem przed odpowiedzialnością. Do czego prowadzą złe decyzje, brak rozsądku i alkohol przekonali się jedni z bohaterów książki pt.: “ Fatalny turnus".

Jan Melerski urodził się 1 stycznia 1940 roku. Całe jego życie związane było z książkami. Poza nimi interesował się też sportem, dzięki któremu mógł utrzymywać wysoką formę fizyczną. Drogę zawodową przeszedł jako projektant i konstruktor. Zadebiutował książką autobiograficzną „Zapowiedziane szczęście“, która ukazała się w 2017 roku. Wcześniej powstawały drobne utwory, wśród nich „Obawy i nadzieje” i „ Pamięć”, które zostały napisane z myślą o konkursach. 

W książce jest 37 rozdziałów.
Tu tylko pierwszych 12 spośród nich.
„Fatalny turnus“ zabiera nas w czasy PRL-u tworząc historię pełną emocji ale też nostalgii ze względu na szczególną aurę tamtych czasów.

Historia zaczyna się zwyczajnie i nic nie wskazuje, że początkowy, sielankowy nastrój zostanie zakłócony dramatycznymi wydarzeniami.

Oto grupa osób wyjeżdża ze swoimi rodzinami, do nadmorskiej miejscowości Stegny, na wczasy przydzielone im przez zakład pracy. Dziś to może wydać się niezrozumiałym faktem, zwłaszcza dla młodzieży, gdyż nikt nie funduje nam wypoczynku. Tego rodzaju smaczki, które zatarły się już w pamięci wielu osób, można odnaleźć w tej powieści. 

Wśród wczasowiczów jest Katarzyna i Włodzimierz, małżeństwo z kilkuletnim stażem, którzy sprawiają wrażenie wiecznie kłócącej się pary. Nie potrafią się porozumieć i znaleźć wspólnego języka w jakimkolwiek temacie. To początkowo zniechęca nas do Katarzyny, która wciąż ma o wszystko pretensje i wyraża swój punkt widzenia w ekspresyjny sposób. Włodzimierz spokojnie znosi energiczne ataki żony, ale ma również swoje zdanie i pasje. Ich konfliktowa natura znajduje swój finał podczas spaceru na plaży, kiedy to dochodzi do tragedii...

Patrząc na okładkę, wydawałoby się, że „Fatalny turnus" będzie klasycznym kryminalnym opowiadaniem. Dominują na niej kolory bieli i czerwieni a w jej centrum widać wystające z plażowego piasku kobiece stopy otoczone plamami krwi. Tymczasem pierwsze rozdziały sprawiają wrażenie powieści obyczajowej pokazującej perypetie Katarzyny i Włodzimierza. Nic nie zapowiada tragedii...

Wszystko nabiera zupełnie innego charakteru, gdy małżonkowie udają się na nocny spacer po plaży, tocząc ze sobą zażartą dyskusję aż w końcu rozstają się i każde z nich idzie w swoją stronę...

I tu autor pozostawia czytelnika z niedopowiedzeniem, gdyż nagle poznajemy w kolejnym rozdziale nowych bohaterów, którzy będą mieli istotny wpływ na dalszy rozwój wydarzeń.

Od tego momentu powoli zaczynamy poznawać poszczególne wątki, które spotykają się w ośrodku wczasowym w Stegnie oraz popularnej wśród turystów restauracji „Oaza“.

Powieść została napisana bardzo przystępnie, prostym językiem, bez obszernych analiz czy szczegółowych historii z przeszłości. Rozdziały nie są przeładowane zbędnymi opisami lecz skupiają się na tym co się dzieje w ośrodku i wokół niego. Każdy element jest ważnym składnikiem czytelniczego dania, które z każdym kolejnym epizodem nabiera smaczku i wciąga w swoją fabułę. Klimatycznego nastroju dodają realia socjalistycznej Polski, w których ludzie wiedli normalne życie.

Dziś przedstawia się tamte czasy w sposób, który zafałszowuje ówczesną rzeczywistość. Nie było wprawdzie takiej technologii i tylu gadżetów, które obecnie dominują wokół nas, ale to nie przeszkadzało  prowadzić zwykłego życia towarzyskiego, rodzinnego czy zawodowego. 

Autor zastosował narrację trzecioosobową a sobie narzucił rolę komentującego wydarzenia. Dzięki temu mamy możliwość poznania epizodów, o których nie wiedzą bohaterowie książki i zobaczyć sytuację z różnych punktów widzenia. Odsłania przed nami poszczególne zdarzenia stopniowo ale jednak nie do końca. Śledzimy poczynania milicji ale też sprawców przestępstwa i osób w to zamieszanych. Czasami wraca do przeszłości, by przybliżyć nam jakąś sytuację czy osobę ale są to krótkie, nienużące epizody będące uzupełnieniem historii lub budujące napięcie. 

Napięcie wzrasta, gdy pojawiają się kolejne ofiary i do końca nie wiadomo, co się wydarzyło. W toku mozolnie prowadzonego dochodzenia wychodzą na jaw pewne fakty, które niby dają odpowiedź, ale nie do końca są one przekonujące. Pozornie wiemy wszystko ale pozostaje wrażenie, że jednak nie do końca została rozwiązana zagadka wydarzeń z fatalnego turnusu. Czy tak faktycznie jest, dowiemy się na pewno z kontynuacji tej historii, która ukaże się wkrótce pod tytułem „Sprawcy i ofiary“ w Wydawnictwie Psychoskok.

Pan Jan Metelski rozbudził moją ciekawość tą opowieścią, więc z niecierpliwością oczekuję premiery drugiej części.

Książkę można kupić m.in. w sklepie:


3 komentarze:

  1. Myślę,że mogłabym się wciągnąć w tę historię. 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dałam porwać tej fabule i czekam na część drugą :)

      Usuń
  2. Fajnie, że pozostaje takie niedopowiedzenie. Tym bardziej wtedy czeka się na kolejną część.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdą wizytę i komentarz. Komentarze bardzo mnie cieszą . Będzie mi miło, gdy będą one podpisywanie,chociażby imieniem, gdyż mam wówczas możliwość poznania czytelników:) Wpisy o charakterze spamu oraz reklamami firm lub produktów będą usuwane.